user_mobilelogo

Licznik odwiedzin

© 2009-2015 by GPIUTMD

Wszystkie wpisy alfabetycznie

poniedziałek, 28 wrzesień 2015 00:00

Zakwaszony żołądek – fundamentalna zasada dobrego zdrowia

Żołądek jako przyczyna wielu chorób, których nigdy z żołądkiem byś nie powiązał

 

W tym artykule opisywałam przypadek obniżonej wchłanialności składników odżywczych ze względu na zakażenie pasożytnicze. Drugą niezwykle częstą przyczyną złego wchłaniania jest niedokwaszony żołądek. Ta sprawa jest fundamentalna dla zdrowia, a piszę o niej dziś nie bez przyczyny.

Kilka dni temu bowiem doradzałam komuś z nadczynnością tarczycy wykonanie testu zakwaszenia żołądka. W przełożeniu na TCM nadczynność tarczycy najczęściej jest związana z niedoborem yin.  Niedobór yin to niedobór substancji, więc „na nasze” braki w organizmie. Jeśli osoba dobrze się odżywia i dba o to, co kładzie na talerz – a tak było w tym przypadku – podejrzenie pada na wchłanianie.

 

pH żołądka

Idealne pH naszego żołądka to 1-2,5. Kwas solny w żołądku ma za zadanie rozpuścić i strawić wszystko to co się tam dostanie. Na skutek wrodzonych predyspozycji (rzadko) i złej diety (najczęściej) poziom pH w żołądku rośnie i może przekraczać wskazane wyżej optymalne wielkości. I co się dzieje wtedy? Katastrofa. Ale o tym w szczegółach dalej.

Z węglowodanami i tłuszczami żołądek jeszcze  dać sobie radę, gdyż są one mówiąc w dużym uproszczeniu - stosunkowo lekkostrawne.

 

Trawienie białek

Problem zaczyna się przy białkach. Są one trudne do strawienia i wymagają dobrej pracy żołądka, tzn. dobrego jego zakwaszenia. A przecież białko to nie tylko mięso, ale i strączkowe, warzywa, zboża czy przetwory mleczne. Białka to najważniejsze elementy budulcowe wszystkich organizmów żywych. Są to wielkocząsteczkowe związki organiczne, w znacznej części zbudowane z aminokwasów. W uproszczeniu i dla lepszego zobrazowania – białka są często przedstawiane jako sznur korali, zaś aminokwasy jako poszczególne koraliki o różnej wielkości, kształtach i kolorach.

W procesie trawienia białka muszą być porozdzielane na pojedyncze aminokwasy, a dzieje się tak tylko pod wpływem kwasu solnego, pepsyny i innych substancji znajdujących się w odpowiednio zakwaszonym żołądku. Znamy 20 aminokwasów biogennych (czyli tych, z których zbudowane sa organizmy żywe). Spośród tych 20, 8 jest uważanych za aminokwasy niezbędne dla organizmu człowieka. Są to tzw. aminokwasy egzogenne, które muszą być człowiekowi dostarczone z pożywieniem, bo nasz organizm nie potrafi ich wytworzyć.*

 

Niestrawione białka a choroby

Te niezbędne dla naszego zdrowia aminokwasy wytworzą się tylko w dobrze zakwaszonym żołądku. Niedokwaszony żołądek oznacza, że nie będziemy mogli ich uzyskać czyli de facto poważne braki zagrażające naszemu zdrowiu. To z aminokwasów bowiem nasz organizm tworzy enzymy, hormony i inne substancje, co prowadzi nas wprost do konkluzji, że brak przyswajania pewnych aminokwasów ze względu na zbyt duże ph żołądka może prowadzić do problemów np. z hormonami

Taka np. insulina jest zbudowana z 21 aminokwasów w jednym łańcuchu i 30 w drugim!. Myślicie, że brak tylko jednego z tych aminokwasów będzie oznaczać, że insulina będzie słabsza czy też wolniej działać? Nie. Brak chociażby jednego aminokwasu będzie oznaczać, że insuliny po prostu nie będzie! 

Stąd prosty wniosek, że wszelkie choroby o podłożu hormonalnym mogą mieć początek w niedokwaszeniu żołądka i nieprzyswajaniu białek. Czy każda choroba związana z hormonami ma takie podłoże? Oczywiście, nie. Pewnie bywają i inne przyczyny.

Ale jest to zbyt ważny i istotny trop, żeby go zignorować. Tylko, że o zbadaniu poziomu zakwaszenia żołądka jako możliwej przyczynie choroby żaden, albo prawie żaden lekarz pacjentowi nie powie. Standardowe leczenie jest jak zwykle objawowe, albo przyjmuje się sztucznie hormony, albo – np. w przypadku nadczynności tarczycy – wypala, wycina, naświetla. Każde z tych działań jest drastyczne i nienaturalne oraz powoduje, że do końca życia jesteśmy uzależnieni od przemysłu farmaceutycznego (brrr.)

Nikt się nie pochyli nad zbadaniem przyczyn choroby. Rola świadomego pacjenta, cierpiącego na dowolną chorobę o charakterze przewlekłym to iście detektywistyczna praca, polegająca na szukaniu na własną rękę możliwych przyczyn choroby i ich usunięciu. W tej detektywistycznej pracy zbadanie swojego pH żołądka to jeden z pierwszych kroków, szczególnie, że jest to procedura stosunkowo łatwa (o czym dalej).

 

To jednak nie koniec

Wyobraźcie sobie kubeł z kwasem solnym i kawałek mięsa, który do niego wrzucacie. Co się dzieje? Mięso jest trawione, rozpada się i znika. Dodajcie teraz o proszku zasadowego do kwasu solnego i ponownie wrzućcie mięso. Albo nie dzieje się nic, albo mięso nie rozkłada się do końca. Niestrawione białko dostaje się do dwunastnicy i do jelita cienkiego i tam zaczyna gnić. Proces gnilny w jelitach to pożywka dla pasożytów wszelakiego rodzaju i kolejne poważne konsekwencje zdrowotne, takie jak spadek odporności, alergie a nawet nowotwory.

Co więcej, nie do końca strawione białko dostaje się w procesie wchłaniania do krwioobiegu a organizm traktuje je jako intruza, z którym trzeba walczyć. I nasz układ immunologiczny z takimi niestrawionymi białkami walczy, czego efektem może być alergia, egzema, astma, reumatoidalne zapalenie stawów i mnóstwo innych tzw. chorób degeneracyjnych. Jak widzicie lista potencjalnych chorób związanych z niedokwaszonym żołądkiem się powiększa.

Nieprawdopodobnie wielka ilość chorób autoimmunologicznych ale i innych tzw. cywilizacyjnych ma swoje podłoże w niedokwaszonym żołądku!

De facto każda choroba może mieć początek w niedokwaszonym żołądku!

Spektrum chorób wynikających z niedokwaszonego żołądka jest ogromne, od depresji (brak wydzielania serotoniny ze względu na niewchłanianie odpowiednich aminokwasów), poprzez bezsenność (brak wytwarzania melatoniny ze względu na niewchłanianie odpowiednich aminokwasów), anemię (brak wchłaniania żelaza) na zawale serca kończąc (wysoki poziom homocysteiny, wiązanej bezpośrednio z zawałami – o tym pisałam tu, na skutek braku przyswajania witaminy B12, B6 i kwasu foliowego w związku z niewytworzeniem odpowiednim aminokwasów). Notabene, ciekawa jestem, ile osób, które przeszło na dietę bezglutenową (mimo, iż nie chorują na celiakię), twierdząc, że bez glutenu lepiej się czują, ma po prostu niedokwaszony żołądek (gluten to przecież ciężkostrawne białko, które niestrawione może wywoływać objawy alergii).

 

Neutralizowanie kwasów żołądkowych czyli paranoja w czystej postaci

Większość ludzi choć raz w życiu miała zgagę nawet jeśli nie cierpi na chorobę refluksową. Zgaga to nieprzyjemne pieczenie w przełyku, wrażenie cofania się treści pokarmowej z żołądka w górę. I tak jest w rzeczywistości. Ze względu na fatalną dietę większości ludzi, problem zgagi jest dziś powszechny.

Co się wtedy standardowo robi? Zobojętnia kwasy żołądkowe zasadowymi proszkami i specyfikami typu Rennie. I pieczenia nie czuć.

Jest to działanie dokładnie odwrotne od tego jakie powinniśmy wykonać i skandalem jest to, że w reklamach za zgagę wini się „nadkwasotę”. Nic bardziej mylnego.Ale po kolei.

Pomiędzy żołądkiem a przełykiem znajduje się zawór (zdjęcie obok). Zawór ma z jednej strony przepuścić treść z przełyku do żołądka, z drugiej zaś – chronić przełyk przed wydostaniem się czegokolwiek z powrotem do przełyku. Zgaga (choroba refluksowa) polega na tym, że ów zwieracz się luzuje i soki z żołądka chlapią w górę na przełyk. A ponieważ przełyk nie jest przystosowany do spotkania z kwasem solnym – odczuwamy to jako pieczenie (wypalanie). I uwaga: im bardziej zakwaszony żołądek, tym mocniej zaciska się zwieracz. Im pH wyższe tym zwieracz bardziej się poluzowuje. Co to oznacza? Proszek zasadowy wpuszczony do żołądka jeszcze bardziej poluzowuje zwieracz i z żołądka na przełyk chlapie coraz bardziej tyle, że treścią o wyższym pH, której nie czujemy. Znów więc działamy tylko na przyczynę, pogłębiając problem. Przy zgadze, bardzo często wystarczy zakwasić żołądek aby się jej pozbyć, bo zwieracz mocniej się ściśnie. Popularne środki „przeciw zgadze” mogą nam doszczętnie zrujnować zdrowie, doprowadzając do pH w żołądku bliskiemu 5  czy nawet 7, a to już bardzo poważna sprawa.  

 

Jak sprawdzić poziom zakwaszenia żołądka

Profesjonalne sprawdzenie poziomu zakwaszenia może być wykonane u gastrologa. W warunkach domowych wystarczy procedura podana poniżej, która ma blisko 96% dokładność.

Bierzemy pół łyżeczki sody oczyszczonej i lejemy na nią odrobinę octu jabłkowego domowego lub kupnego wysokiej jakości. Powinna się intensywnie pienić, jeśli piany nie ma oznacza to, że soda jest stara i straciła swoje właściwości; trzeba ją wyrzucić i kupić nową.

Następnie w 150 ml. wody rozpuszczamy łyżeczkę aktywnej sody oczyszczonej (w przypadku dzieci – pół łyżeczki) - nie tej zmieszanej z octem tylko świeżej, bierzemy stoper do ręki i pijemy tę mieszankę na czczo. Po wypiciu włączamy stoper i sprawdzamy kiedy nam się odbije (beknie). Soda w połączeniu z kwasem solnym wytwarza dwutlenek węgla, stąd odbicie. Jeśli stężenie kwasu solnego będzie niewystarczające odbicie nastąpi późno lub wcale.

Czasy „odbicia”

  • do 40 sekund po wypiciu: nadkwasota (im bliżej 40 sekund tym mniejsza)
  • 40- 90 sekund po wypiciu: dobre zakwaszenie
  • 90-180 sekund po wypiciu: słabe zakwaszenie (im bliżej 180 sekund tym gorzej)
  • powyżej 180 sekund lub wcale – bardzo źle

 

Jak zakwasić żołądek

Jeśli zakwaszenie naszego żołądka jest słabe należy stosować następujące zasady:

  • 15 min. przed posiłkiem wypić łyżkę octu jabłkowego rozpuszczonego w niewielkiej ilości wody
  • za wyjątkiem powyższego „zakwasacza“ nie pić 30 min. przed posiłkiem i 1,5 h. po posiłku, aby nie rozcieńczać dodatkowo kwasów i enzymów (rzadko jadam w restauracjach i na mieście, ale gdy już to się zdarzy za każdym razem kelnerki są zdziwione, że nie zamawiam napojów ani przed jedzeniem, ani po – doprawdy nie wiem dlaczego w lokalach gastronomicznych standardowo oczekuje się, że tuż przed jedzeniem rozwodnisz sobie soki żołądkowe :-))
  • żuć jedzenie do papki (wg. TCM każdy kęs powinno się przeżuć min. 20 razy) 
  • jeść powoli, nie śpiesząc się, przy stole, na siedząco, broń Boże czytając, przeglądając komórkę czy patrząc w telewizor,
  • dodawać szczyptę soli himalajskiej do wody, którą pijemy (bliżej pisałam o tym tu)
  • stosować gorzkie zioła na trawienie

Jeśli problem z zakwaszeniem jest poważny (odbicie pow. 180 sekund), warto rozważyć zakup preparatu pod nazwą betaina hcl. Jest to kwas solny i pepsyna w kapsułce, które przyjmuje się w trakcie posiłku. Sposób dawkowania warto ustalić z kimś kompetentnym, ale raczej są to spore dawki (nawet 5-6 kapsułek do posiłku, w zależności od producenta). Z czasem, gdy pH naszego żołądka się ustabilizuje – dawki będzie można coraz bardziej obniżać. 

Po zakwaszeniu żołądka w wielu przypadkach jak ręką odjął znikają objawy bardzo poważnych chorób. W moim przekonaniu w leczeniu każdej choroby przewlekłej (nowotwory nie są tu wyjątkiem) zbadanie pH żołądka i ewentualne jego obniżenie są jedną z pierwszych rzeczy jakie należy sprawdzić. Zróbcie ten test koniecznie, a wyniki mogą Was zaskoczyć.

* Do aminokwasów niezbędnych zaliczamy: lizynę, metioninę, treoninę, leucynę, izoleucynę, walinę, tryptofan i fenyloalaninę.

Share on Myspace

wtorek, 26 maj 2015 00:00

Tarta z pokrzywą z własnego ogródka

 

 

Czy jest jeszcze ktoś, kto pokrzywę traktuje tylko jako chwast a nie zioło lecznicze o wszechstronnych właściwościach zdrowotnych?

Taką tartę popełniłam w weekend a domownikom nie przyznałam się czym jest „to zielone” na tarcie, więc pewnie wzięli to za szpinak lub coś podobnego :-).

Składniki:

na ciasto:

2 szklanki mąki kukurydzianej

1 jajko

75 g. masła klarowanego

szczypta soli

na nadzienie: 

miska pokrzywy z własnego ogródka

200 g. śmietany 18% (lub jogurtu naturalnego)

2 jajka

garść suszonych pomidorów

sól i gałka muszkatołowa do smaku

odrobina sera dobrej jakości (opcjonalnie)

 

Zagnieść ciasto (u mnie z mąki kukurydzianej, ale można poeksperymentować z innymi mąkami), wyłożyć do natłuszczonej formy na tartę i piec przez 15 min. w nagrzanym piekarniku o temp. 200 st. W tym czasie sparzyć pokrzywę wrzątkiem, odcisnąć i posiekać. Dodać śmietanę, jajka, drobno posiekane pomidory suszone, sól i gałkę muszkatołową do smaku. Wymieszać, wylać na upieczony spód. Opcjonalnie na wierzchu posypać startym serem i zapiekać do ścięcia się ( u mnie 20 minut).

Smacznego!

 

Share on Myspace
Dział: Przepisy
wtorek, 07 kwiecień 2015 00:00

Oczyść się na wiosnę!

Gotowy program oczyszczania wg. A. Jungera

detox

Nie ma lepszego momentu na przeprowadzenie programu oczyszczania organizmu niż wiosna. Wszystko budzi się do życia z wigorem i my – jako część wszystkiego - też chcemy poczuć się po zimie pięknie, lekko i pełni nowej energii.

Program oczyszczania warto przeprowadzać minimum raz w roku, nawet jeśli żywimy się dobrze. Jeśli żywimy się tak sobie, warto go zrobić minimum dwa razy - i na wiosnę i wczesną jesienią.

Dlaczego oczyszczanie jest niezbędne

Organizm ludzki ma naturalną właściwość samouzdrawiania się. Jest to wręcz magiczne kiedy spojrzymy przykładowo na proces gojenia się rany. Jeśli ten naturalny proces leczenia nie przebiega, albo przebiega w bardzo zwolnionym tempie, oznacza to, że coś przeszkadza naszemu organizmowi wykorzystać tę swoją naturalną magiczną cechę. Tym co przeszkadza są toksyny. W dzisiejszym, niezdrowym świecie, na co dzień fundujemy sobie świadomie i nieświadomie takie ilości toksyn, że ich neutralizacja przez nasz organizm wymaga zmiany zasad gospodarowania energią – ciało nie dając sobie rady z nadmiarem toksyn magazynuje je „tymczasowo” w tkankach (np. w tłuszczu) czekając na moment kiedy będzie mogło na spokojnie wydalić je z organizmu. Ten moment nie nadchodzi, a toksyny się kumulują. Stąd większość ludzi jest zatruta, chociaż jakoś tam funkcjonuje. Główną ideą wiosennego oczyszczenia jest odcięcie lub przynajmniej mocne ograniczanie dostarczanych nowych toksyn, tak aby organizm mógł pozbyć się skumulowanych w ciele toksyn bez żadnych przeszkód i ograniczeń czyli zrobić to, do czego został stworzony – oczyścić się sam.

Dlaczego Clean

Programów oczyszczających jest całe mnóstwo – lepszych i gorszych. Od skrajnych głodówek (absolutnie nie dla osób z niedoborami), do delikatnych programów sprowadzających się do dodatkowego wypicia szklanki kefiru czy wody z cytryną, które pewnie nie zaszkodzą, ale też jakoś spektakularnie nam nie pomogą.

Wybór jest trudny, więc podpowiadam jak umiem, bo przetarłam wiele szlaków w tej kwestii.

Osobiście uważam, że najlepszym programem oczyszczającym organizm z jakim się spotkałam jest program „Clean” Alejandro Jungera. Nie oznacza to oczywiście, że nie ma innych dobrych programów, oznacza to tylko, że mnie osobiście niezwykle odpowiada mądrość i kompleksowość podejścia do tematu tego autora.

Oczyszczanie wg. tego programu wiąże się z pobudzeniem układu detoksykacji do bardziej intensywnej i efektywnej pracy. Jemy, nie głodzimy się, bo bezpieczny proces usuwania toksyn wymaga dostarczenia organizmowi odpowiednich składników odżywczych. Program ten zakłada ponadto wspieranie procesów prowadzących do eliminacji zaburzeń funkcjonowania jelit, może być np. świetnym startem do leczenia poważnych drożdżyc.

Tych z Was, którzy  poważnie myślą o rozpoczęciu tego programu, zachęcam do zakupu książki A. Jungera pt. „Clean” ze względu na dokładny (blisko 300 str.) opis programu, szczegółowe wyjaśnienie biochemiczne procesu detoksykacji oraz gotowe przepisy na posiłki. Jeśli nie planujecie zakupu książki, nie zrażajcie się, można samodzielnie komponować posiłki wg. zasad, które postaram się przedstawić poniżej.

Program zasadniczo trwa 21 dni, ale jeśli z jakiś względów taki okres będzie dla Was za długi – 14 lub nawet 7 dni też da znaczącą poprawę zdrowia. Odżywianie i oczyszczanie nie są procesami zerojedynkowymi – albo wszystko albo nic. Jeśli uda Ci się wytrzymać choćby tydzień to i tak dużo dla siebie zrobisz (choć przyznaję, że po 3 tygodniach lata się pod sufitem z nadmiaru energii i warto przez program przebrnąć choćby po to J)

Ja ten program zaczynam po raz kolejny właśnie dziś, stąd ten wpis J

Wykluczenia

Następujące okoliczności są przeciwwskazaniem do stosowania programu Clean:

  • ciąża lub okres karmienia piersią
  • cukrzyca typu 1
  • zaawansowana choroba nowotworowa z szybką utratą wagi
  • przyjmowanie leków, których stężenie we krwi musi pozostawać na stałym poziomie (szczególnie antyzakrzepowe, antyarytmiczne i przeciwdrgawkowe)
  • choroba, z powodu której wszelkie zmiany równowagi chemicznej w organizmie mogą stanowić dla ciebie zagrożenie.

Jak się przygotować

Nastawienie psychiczne – jest wszystkim. Jeśli masz głęboką, niezmąconą chęć oczyszczenia własnego organizmu, i myślisz „chcę” a nie „muszę” – uda Ci się. Jeśli wiesz, że powinieneś/powinnaś, ale wcale nie masz na to ochoty – najprawdopodobniej Ci nie wyjdzie, więc szkoda w ogóle próbować.

Przygotowanie logistyczne – należy zorganizować sobie życie na ten okres, dokładnie zaplanować posiłki na min. 2 dni do przodu, kupić niezbędne produkty, zaopatrzyć się w dobrej jakości wodę (najlepiej nie w plastikowych butelkach), odpowiednio „rozluźnić” kalendarz tak żeby mieć czas na przygotowanie posiłków, relaks, spacery i sen. Program oczyszczania nie może być kolejnym wyzwaniem i źródłem stresu w Twoim zalatanym życiu, ma to być czas nagrody dla Ciebie, skupienia się na sobie i dawania sobie tego co najlepsze. Jeśli uważasz, że aktualny tryb życia Ci na to nie pozwala, wybierz wersję tygodniową, albo odłóż oczyszczanie na później, wtedy kiedy będziesz w stanie rzeczywiście z niego skorzystać

Odcięcie toksyn – na tyle na ile możesz odstaw toksyny w pożywieniu, kosmetykach, chemii domowej. Odstaw palenie (na zawsze), nie poddawaj się w tym okresie prześwietleniom. Toksyny rozumiem szeroko – unikaj więc również „toksycznych” ludzi, nie oglądaj nic nie wnoszących „śmieciowych” programów, szczególnie o polityce.

Prowadzenie dziennika - przygotuj zeszyt, w którym będziesz zapisywać wszystko co jesz i pijesz, a także własne samopoczucie, reakcje organizmu, pozom energii, wypróżnienia, wygląd skóry, zapach ciała, ewentualne bóle itp.

Porównanie - zrób sobie zdjęcie przed rozpoczęciem programu i porównaj ze zdjęciem po jego zakończeniu (kolor skóry, cienie i worki pod oczami, napięcie skóry, błysk w oku ;-))

Ściągawka - powieś sobie na lodówce listę pokarmów wskazanych i zabronionych („Czego nie jeść” i „co jeść” poniżej)

Okres przygotowawczy - przejdź przez okres przygotowawczy czyli  tzw. dietę eliminacyjną. Jeśli na co dzień żywisz się dobrze w zasadzie z marszu możesz rozpocząć detoksykację, w przeciwnym razie zafunduj sobie okres przygotowawczy od kilku do nawet 2 tygodni w formie tzw. diety eliminacyjnej. W tym okresie znacząco ogranicz spożywanie kofeiny, odstaw alkohol, pij więcej wody niż zwykle i jedz trzy normalne (niekoniecznie płynne) posiłki dziennie, złożone wyłącznie z produktów dozwolonych (cześć „co jeść” poniżej).

 

Czego nie jeść

Sam program bazuje na wykluczeniu z pożywienia na 21 dni pokarmów, które są częstymi alergenami lub zawierają substancje, które mogą utrudniać detoksykację.

W ten sposób odciążamy wątrobę, dając organizmowi odpoczynek porównywalny z 3-tygodniowym błogim odpoczynkiem na Karaibach po wielu latach ostrego zasuwania w korporacji bez urlopu ;-)

Uwaga: to, że wykluczamy niektóre pokarmy (np., grejpfrut, bakłażany i pomidory, zboża, truskawki, miód itp.) nie oznacza, że te produkty są niezdrowe (niektóre są bardzo zdrowe) a jedynie, że ze względu na pewne związki w nich występujące rezygnujemy z nich na ten czas. Piszę o tym, bo dla niektórych ludzi ta część założeń jest niezrozumiała. Po programie stopniowo wrócisz do nich.

I tak, wykluczamy:

  1. Napoje i produkty gotowe czy przetworzone, które zawierają sztuczne dodatki, konserwanty i inne substancje chemiczne
  2. Węglowodany proste, zawarte w cukrach i zbożach, w szczególności tych rafinowanych (na przykład białej mące czy białym ryżu),
  3. Kukurydzę, pomidory, ziemniaki, bakłażan, paprykę
  4. Masło, margarynę, wszelkie tłuszcze o stałej konsystencji, tłuszcze przetworzone, dressingi sałatkowe, majonez, tłuszcze do smarowania
  5. Alkohol, kawę, napoje z zawartością kofeiny, słodkie napoje gazowane, napoje smakowe
  6. Cukier spożywczy, cukry białe i brązowe, miód, syrop klonowy, syrop kukurydziany, fruktoza, mieszanka fruktozy i glukozy
  7. Czekoladę, keczup, gotowe mieszanki przypraw, gotowe sosy i inne podobne dodatki
  8. Pomarańcze, sok pomarańczowy, grapefruity, truskawki, winogrona, banany
  9. Nabiał i jaja, mleko, sery, twaróg, śmietana, jogurt, masło, lody, śmietanki w proszku
  10. Pszenicę, jęczmień, orkisz, kamut, żyto, kuskus, owies (wszystkie zboża z glutenem)
  11. Surowa ryba, wieprzowina, wołowina, cielęcina, kiełbasa, wędliny, mięso w puszkach, parówki, skorupiaki
  12. Produkty sojowe (sos sojowy, oliwa sojowa w produktach przetworzonych, tempeh, tofu, mleko sojowe, jogurty sojowe)
  13. Orzeszki ziemne, masło orzechowe, pistacje, orzechy makadamii

"Nie wolno jeść nic!” – zakrzyknie pewnie część z Was. Nieprawda.

Co jeść

W czasie programu możemy bowiem jeść:

  1. Warzywa: najlepiej świeże, surowe, duszone, sauté lub w postaci soków, pieczone
  2. wyciskany na zimno olej z oliwy, lnu, sezamu, migdałów, słonecznika, rzepaku, dyni, orzechów włoskich
  3. filtrowaną bądź butelkowaną wodę (unikajmy plastikowych butelek), zieloną herbatę, herbatki ziołowe (herbatki nie mogą być jedynym płynem, przynajmniej połowę musi stanowić woda)
  4. syrop z brązowego ryżu, syrop z agawy, stewię
  5. ocet, wszystkie przyprawy: sól chimalajska/kamienna, pieprz, bazylia, mączka chleba świętojańskiego, cynamon, kminek, koper, czosnek, imbir, musztarda, oregano, pietruszka, rozmaryn, kurkuma, tymianek
  6. owoce w całości, niesłodzone, mrożone lub w soku własnym, rozcieńczone soki naturalne
  7. ryż, mleka roślinne -  mleko migdałowe, ryżowe, kokosowe lub jaglane, brązowy ryż, kaszę jaglaną, komosę ryżowa, szarłat (amarantus), grykę
  8. ryby zimnowodne, dziczyznę, chudą jagnięcinę, kaczkę, kurczaka, indyka (tak pisze A. Junger, ja bym mimo wszystko namawiała na wykluczenie, albo znaczne ograniczenie mięsa w tym okresie)
  9. groch, soczewicę, rośliny strączkowe
  10. nasiona sezamu, pestki dyni czy słonecznika; orzechy laskowe, orzechy pekan, migdały, orzechy nerkowca, orzechy włoskie

Program oczyszczania – podstawowe zasady

  • W czasie detoksykacji spożywasz 3 posiłki dziennie – dwa płynne (najlepiej koktajl-smoothie rano i zupa krem na kolację) i jeden stały (obiad) komponowane wyłącznie z produktów dozwolonych. Przykładowe posiłki są dostępne w książce „Clean, ale można je samodzielnie komponować z dozwolonych produktów. Mój dzisiejszy jadłospis (dzień 1) podaję na dole.
  • Zawsze, gdy to tylko możliwe, wybieraj produkty organiczne.
  • Dokładnie i wolno przeżuwaj pożywienie, pamiętaj, że trawienie zaczyna się już w ustach.
  • Bezwzględnie przestrzegaj zasady 12-godzinnego odstępu pomiędzy kolacją dnia poprzedniego a śniadaniem dnia następnego.
  • Przy dużym głodzie pomiędzy posiłkami (szczególnie na początku programu) możesz wypić dodatkowy koktajl, zjeść jabłko, marchewkę lub 5 migdałów.
  • Pamiętaj o codziennym wypróżnieniu i jeśli trzeba sięgnij po herbatkę na zaparcia lub wypij na noc dwie łyżki oleju rycynowego. Jest to niezwykle ważne, aby w czasie kuracji nie doprowadzać do zaparć, bo wówczas uwalniane toksyny mogą się z powrotem wchłonąć.
  • Staraj się pić dużo wody dobrej jakości. Junger zaleca pić tak, aby oddawać mocz co godzinę. Życie, życiem, uważam, że aż tak często nie trzeba (szczególnie gdy typ pracy nam to uniemożliwia), ale zdecydowanie pijmy więcej niż zwykle. Woda ułatwia wypłukiwanie nagromadzonych toksyn z organizmu.
  • Codziennie zjedz jeden ząbek surowego czosnku.
  • Zapisuj wszystko skrupulatnie w dzienniku.

Kwestie pozażywieniowe

Oczyszczenie należy rozumieć szerzej, również na płaszczyźnie psychicznej. Niech to będzie radosny okres tylko dla siebie. Codziennie rób coś co kochasz, wygospodaruj na to czas. Unikaj spotkań i sytuacji, których nie lubisz. Ćwicz codziennie chociaż 10 minut, wybierz się na spacer aby się dotlenić. Program Clean bez codziennego ruchu nie ma sensu, nie osiągniemy zamierzonego efektu detoksykacji.

Zadbaj o odpowiednią ilość snu, staraj się chodzić spać najlepiej ok. 22, jeśli jest to absolutnie niemożliwe to o 23. Jeśli jeszcze nigdy nie medytowałeś, to też dobry moment, żeby spróbować choćby z 10 minut dziennie. Wystarczy, że na 10 minut dziennie zamkniesz oczy i wsłuchasz się w to co do Ciebie dociera, starając się jednocześnie oczyścić umysł z myśli. Nie stresuj się jeśli nie będzie to wychodzić perfekcyjnie, ważne żeby znaleźć tę chwilę na spokój. Równie dobrze medytować możesz na spacerze w lesie czy w parku, skupiając się na przyrodzie.

Możesz zafundować sobie saunę, nawet kilka razy, która dodatkowo pozwoli wypocić Ci toksyny przez skórę. Jeśli możesz, oglądaj dużo dobrych komedii, śmiech sprzyja wszelkim procesom ozdrowieńczym.

odpoczynek

Reakcje organizmu

Warto wiedzieć, że organizm przez długi czas faszerowany przetworzonymi pokarmami i pozbawiony istotnych składników odżywczych może bardzo gwałtownie zareagować na rozpoczęcie procesu usuwania toksyn i pojawienie się zdrowszego jedzenia.

Te objawy mogą wydawać się niekorzystne  a nawet budzić niepokój, dlatego warto wiedzieć że są normalne i przejściowe. Organizm czyści się z toksyn na różne sposoby. To czego możesz się spodziewać (jeśli masz bardzo zaśmiecony organizm) to m.in. wykwity skórne, bóle głowy, stan podgorączkowy, pogorszenie nastroju, uczucie osłabienia, intensywny zapach wydzielin.

Zaakceptuj z góry, że tak może być i pamiętaj, że to dobre znaki, że organizm wszedł w proces samooczyszczania.

Chudnięcie nie jest celem tego programu, ale stanowi częsty skutek uboczny u osób z nadwagą. U osób o wadze normalnej raczej nie wystąpi.

Co potem?

Przejście przez cały lub skrócony program oczyszczania jest powodem do dumy, ale to jeszcze nie koniec pracy. W tym czasie odstawiliśmy bardzo dużą część pokarmów i powrót do nich powinien następować stopniowo.

Uwaga: nie wracamy do pokarmów rafinowanych (biały cukier, biała mąka, popularne oleje z marketów) wcale!

Każdy produkt wprowadzaj pojedynczo i obserwuj prze 2-3 swoją reakcję, przed wprowadzeniem kolejnego. Np. możesz zacząć od wprowadzenia zbóż zawierających gluten (ale nie pszenicy) i zobaczyć czy przez te 2-3 dni nie masz wzdęć, spadków energii i innych niepożądanych reakcji, których nie miałeś w czasie programu Clean. Potem wprowadzasz pszenicę. Jeśli odczuwasz dolegliwości, ponownie ją odstawiasz i obserwujesz czy dolegliwości się cofnęły. I tak dalej, po kolei z każdym produktem. W ten sposób masz unikalną szansę zaobserwować co Ci rzeczywiście służy a co nie i wykryć nietolerancje, o których nigdy nie wiedziałeś. Zapisuj wszystko. Może się okazać, że pokarmy, których nigdy byś o to nie podejrzewał, wcale nie działają na Ciebie dobrze. Ten okres powolnego wprowadzania pokarmów jest fascynujący sam w sobie i może dostarczyć nam ogromnej wiedzy o własnym organizmie.

I jak? Wchodzicie w to?

Poniżej mój dzisiejszy jadłospis (bez napojów):

Pół godziny przed śniadaniem szklanka ciepłej wody z połówką cytryny

Śniadanie: Koktajl z mango z ananasem i mleka kokosowego

Pół mango, mniej więcej tyle samo objętościowo ananasa, ½-1 szklanka mleka kokosowego. Wszystko zmiksować razem w blenderze i wypić.

Obiad: Sałatka z soczewicy

1 szklanka suszonej zielonej soczewicy namoczonej w 3 szklankach wody.

1 szklanka cukinii, pokrojonej w kostkę

1 szklanka ogórka, pokrojonego w kostkę

1/4 szklanka ananasa, pokrojonego w drobną kostkę

¾ szklanki marchewki pokrojonej w kostkę

¼ szklanki cebulki pokrojonej drobno

¼ szklanki oliwy

sok z 1 cytryny

Przyprawy: kminek, kurkuma, starty imbir, 1 ząbek czosnku, sól, liście kolendry lub pietruszki

Namoczoną soczewicę gotować do miękkości (ok. 30 min.). Przygotować dressing z przypraw, oliwy i soku z cytryny. Wymieszać soczewicę z cukinią, ogórkiem, ananasem, marchewką i cebulką. Polać dressingiem, wymieszać i odczekać 5 minut aż smaki się wymieszają.

Kolacja: (ok. 17.30): Zupa z cukinii i bazylii

Uwaga: W programie Clean zupy kremy są niegotowane, z surowych warzyw!. Mnie osobiście nie do końca to pasuje, więc mimo wszystkie przynajmniej podgotowywuję na parze warzywa i dopiero wtedy robię krem. Ale to kwestia gustu.

1 cukinia, pokrojona w kostkę

1 łodyga selera naciowego

1 łyżka czerwonej lub słodkiej cebuli, drobno posiekanej

1 łyżka oliwy z oliwek extra virgin

5 liści bazylii

sól

¼ awokado

4 łyżki wody

dodatkowe liście bazylii (do ozdoby)

1. Zmiksuj wszystkie składniki w blenderze, ustawionym na wysokie obroty.

2. Ozdób danie świeżymi, dokładnie rozdrobnionymi liśćmi bazylii.

Share on Myspace
Dział: Kuracje
czwartek, 02 kwiecień 2015 00:00

10 prostych sposobów na bezbolesne przetrwanie Świąt

stolNo cóż, każde święta to chyba najtrudniejszy okres jeśli chodzi o zdrowe odżywianie. Tradycyjnie jadła jest w nadmiarze, potraw specjalnych – niekoniecznie najzdrowszych – mnós’two, czas specjalny, żal katować się dietą, stąd w tym okresie o tzw. „odstępstwa najłatwiej. Obżarstwo jest niemal wpisane w tradycję polskich Świąt J Oczywiście najlepiej mu nie ulegać, ale jeśli nie dacie rady to poniżej kilka podpowiedzi, jak ułatwić sobie przetrwanie tego specyficznego czasu i złagodzić ewentualne skutki szaleństwa.

1. Nie podjadaj pomiędzy posiłkami. Ustal, że jesz śniadanie, obiad i kolację i nic pomiędzy. Nasz układ trawienny naprawdę potrzebuje odpoczynku pomiędzy kolejnymi „wkładami do pieca”. Jeśli podjadasz pomiędzy posiłkami nie dajesz mu szansy na spokojne zrobienie tego, co do niego należy i w ten sposób praktycznie zamawiasz sobie niestrawność.

2. Pamiętaj o dużym odstępie na nocne trawienie. Zjedz ostatni posiłek na 4 godziny przed snem a śniadanie następnego dnia najwcześniej 12 godzin później. Sygnał do rozpoczęcia detoksykacji pojawia się mniej więcej osiem godzin po twoim ostatnim posiłku, a sprawne przeprowadzenie tego procesu wymaga co najmniej czterech godzin. Spróbuj a zobaczysz jak dobrze będziesz się czuć, szczególnie jeśli kolacja nie była zbyt obfita.

3. Nie pij w trakcie posiłków, bezpośrednio przed nimi i bezpośrednio po nich. Napoje rozrzedzają soki trawienne, nie u każdego jest to wielki problem, ale w okresie większego niż zazwyczaj obciążania układu trawiennego, warto na to zwrócić  szczególną uwagę. To pomoże uniknąć nam niestrawności, czyli przykrego uczucia przepełnienia i ciężkości.

4. Pamiętaj o ruchu. Wpisz w swój kalendarz obowiązkowy spacer po obiedzie świątecznym w niedzielę i po śniadaniu w poniedziałek. Deszcz nie powinien być przeszkodą, trzeba się po prostu odpowiednio ubrać. Uwaga: ćwiczenia w domu się nie liczą, chodzi bowiem i o ruch i o dotlenienie organizmu, tak aby pomóc mu uporać się z tym, co mu zafundowaliśmy w postaci niekontrolowanych „wrzutów”.spacer

5. Słodkości jedz raz dziennie, w pierwszej połowie dnia. Jeśli nie chcemy i nie możemy sobie odmówić ciast, tortów i deserów, ograniczmy je do jednego razu dziennie, i niech to nie będzie kolacja. W ten sposób damy sobie jakąś szansę na spalenie tego, no chyba, że akurat marzymy o dodatkowych centymetrach w pasie i w biodrach, wtedy ten punkt możemy całkowicie pominąć J

6. Jedz na małych talerzach. Udowodniono, że pełny talerz niewielkich rozmiarów psychologicznie lepiej zaspokaja nasze uczucie głodu w głowie i w oczach niż taka sama porcja jedzenia podana na dużym talerzu, na którym widzimy puste obszary, niezapełnione jedzeniem J Warto więc mądrze wykorzystać tę sprawdzoną zasadę.

7. Uważaj na połączenia. Pokarmy wysokobiałkowe (mięsa, strączkowate, orzechy i nasiona) spożywaj na początku posiłku, bo to one są najtrudniej strawne i do prawidłowego przetworzenia potrzebują najwięcej soków żołądkowych (skrobia  i inne potrzebują ich znacząco mniej). Białka, tłuszcze i skrobie najlepiej łączyć z zielonymi, nie skrobiowymi warzywami. Owoce i pokarmy słodzone powinny być jadane najlepiej całkowicie osobno, albo – w niewielkich ilościach i z unikaniem owoców fermentujących – na końcu posiłku.

8. Jedz wolno i dokładnie przeżuwaj. Mózg dopiero po ok. 20 minutach od rozpoczęcia posiłku otrzymuje sygnał, że dostarczamy mu jedzenia,  jeśli zjemy w zbyt krótkim czasie zbyt dużo, początkowo w ogóle tego nie odczujemy, ale po ok. 20 minutach możemy się poczuć bardzo źle. Warto też pamiętać, że proces trawienia zaczyna się w ustach, dokładne przeżucie pokarmu znacząco pomoże naszemu żołądkowi a później jelitom, zrobić z nim to co trzeba.  

9. Miej w zanadrzu herbatki trawienne. W sytuacji gdy naszemu żołądkowi lub jelitom jednak nie spodoba się to co im wrzuciliśmy (lub forma, połączenia albo ilość tego), warto sięgnąć po naturalne metody wspomagania trawienia. Najprostsze herbatki na trawienie to napar z rumianku lub napar z kopru włoskiego (działają lepiej niż mięta). Rozbudowana wersja bardzo skutecznej herbatki na trawienie to mieszanka kwawnika, mięty, kminku, kopru włoskiego i korzenia lukrecji w tych samych proporcjach, stosowana w ilości jednej kopiastej łyżeczki na szklankę wrzątku po jedzenie, do 3 razy dziennie.

10. Nie miej wyrzutów sumienia! Jeśli już grzeszysz, nie miej wyrzutów sumienia i nie myśl o tym, jak strasznie niezdrowe lub kaloryczne rzeczy jesz. Zgodnie z najnowszymi odkryciami w zakresie biochemii, to nasze przekonania w największym stopniu kształtują naszą rzeczywistość biochemiczną (czyli stan naszego organizmu). Innymi słowy, jeśli jesteś przekonana/-y, że jakiś pokarm Ci zaszkodzi, najpewniej tak właśnie będzie i odwrotnie. Warto pamiętać o dewizie odżywiania makrobiotycznego, zgodnie z którą nie jest ważne co jemy od czasu do czasu, ale czym się odżywiamy na co dzień.  Dlatego, jeśli już zdecydujesz się jeść nie do końca zdrowo, czerp przynajmniej z tego radość i wróć rozsądnie szybko do prawidłowych nawyków.

Powyższe sposoby są proste, ale nie zawsze łatwe J Życzę Wam Udanych Świąt, mądrości i umiaru! 

Share on Myspace
Dział: Ogólne
poniedziałek, 02 luty 2015 00:00

Superfoods antynowotworowe.

Pokarmy, które działają jak lekarstwa. 

Mianem „superfoods” określa się te pokarmy, które wykazują wręcz cudowne właściwości zdrowotne i potrafią wyleczyć, nie wykazując przy tym, w przeciwieństwie do leków syntetycznych, istotnych efektów ubocznych.

Choroba nowotworowa jest poważną chorobą całego organizmu a nie jedynie organu, w którym pojawił się guz. Zdrowy organizm potrafi sam zwalczyć komórki nowotworowe i de facto tak się dzieje wielokrotnie w trakcie naszego życia. Gdy tego nie robi oznacza to poważne upośledzenie układu immunologicznego, który (z różnych względów, które niestety zwykle są dla nas niewiadomą) nie potrafi się wystarczająco bronić i ulega namnażającym się komórkom rakowym.

Badania naukowe potwierdzają, że niektóre naturalne rośliny mają wręcz spektakularne działanie antynowotworowe, zbliżone a często przewyższające leki syntetyczne i nie wykazujące niepożądanych działań ubocznych. Poniższe zestawienie jest podsumowaniem tego co wiem na podstawie przeczytanych przeze mnie opracowań naukowych, natomiast podana kolejność nie ma nic wspólnego z intensywnością czy skutecznością ich działania. Bez względu na wybrany sposób leczenia, warto je na stałe włączyć do swojej diety w trakcie choroby nowotworowej, można i warto je też zawsze stosować prewencyjnie.
Zielona herbata


zielona herbata– zawiera liczne polifenole, w tym EGCG – związek przeciwdziałający powstawaniu nowych naczyń krwionośnych zasilających komórki rakowe. EGCG osiada na powierzchni komórek i blokuje receptory, które wysyłają sygnał, pozwalający na przeniknięcie do jej wnętrza sąsiadującym komórkom, w tym rakowym.
EGCG potrafi także blokować receptory, które wysyłają impulsy do tworzenia nowych komórek. Oprócz tego zielona herbata działa jak odtruwacz organizmu, przyśpiesza działanie wątroby, umożliwiając szybsze oczyszczenie się organizmu. Zielona herbata jest zdecydowanie pożywieniem, które warto na stałe włączyć do swojej diety. Ma ona jednak bardzo silne działanie wychładzające, dlatego należy ograniczyć jej spożycie, gdy czujemy zimno lub skompensować stosowaniem pokarmów o naturze termicznej rozgrzewającej.

 
Kurkuma

kurkuma- jeden z najsilniejszych, naturalnych środków przeciwzapalnych. Najczęściej stosowany jako składnik curry odpowiedzialny za zółty kolor mieszanki, natomiast czysta kurkuma to żółty pyłek, który w zasadzie nie ma zapachu a posmak lekko gorzki, męczący dopiero w dużej ilości. Kurkuma zawiera kurkumin ograniczający wzrost wielu rodzajów raka, m.in. okrężnicy, wątroby, żołądka, jajników i białaczki. Oddziałuje też na NF-kappaB, uniemożliwiając ochronę komórek rakowych przed działaniem mechanizmów obronnych organizmu. Warto zrobić sobie mieszankę kurkumy z papryką i pieprzem (papryka i pieprz poprawiają wchłanialność kurkumy dwa tysiące razy!) i dodawać ją w niewielkich ilościach do każdego dania. Dodatkowo podana z tłuszczem, najlepiej z łyżeczką oliwy extra virgin, nierafinowanego oleju rzepakowego lub lnianego zostanie jeszcze lepiej przyswojona. Sama kurkuma, bez tych dodatków nie jest w stanie pokonać bariery jelitowej.

 
Kordyceps (maczużnik chiński) 

– grzyb rosnący w Tybecie i Nepalu, którego cena za kilogram przewyższa cenę złota. Ogólnie dodaje energii i chroni serce, w tradycyjnej medycynie chińskiej stanowi jeden z podstawowych leków stosowanych w leczeniu schorzeń sercowo-naczyniowych. Badania wykazały, że polisacharydy oraz glukany wyizolowane z grzyba w warunkach laboratoryjnych zabijały komórki nowotworowe. Dodatkowo maczużnik chiński nasila działania komórek NK odpowiedzialnych za niszczenie komórek nowotworowych. Jest zdecydowanie preparatem w jaki warto zainwestować przy leczeniu choroby nowotworowej.

 
MGN-3

– zmodyfikowany grzybami shitake ekstrakt z otrębów ryżowych – jest w stanie zwiększyć aktywność komórek NK o 100-500%! Innymi słowy działa jak turbodoładowanie układu immunologicznego. Preparaty MGN-3 są niezwykle skuteczne ale bardzo drogie, pewną alternatywą jest dodawanie do jedzenia samych otrąb ryżowych (mają świetny, orzechowy smak) i shitake.

 
Pozostałe grzyby azjatyckie 

- (ling zhi, shitake, maitake, kawaratake) - stymulują działanie układu immunologicznego, zwiększają aktywność komórek obronnych. Grzyby azjatyckie to nie jedyne, które mają takie spektakularne działanie. Nasze boczniaki czy portobello a nawet zwykła pieczarka również wykazują wykazują bardzo dobre właściwości wzmacniające naturalne mechanizmy obronne.

 

 Imbir
napar z imbiru

– działa przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie, zwalcza niektóre komórki rakowe, ogranicza powstawanie nowych naczyń krwionośnych, niezbędnych dla rozwoju raka. Ma działanie silnie rozgrzewające, dlatego warto napar z imbiru stosować na przemian z zieloną herbatą, tak aby ich działanie termiczne się zrównoważyło.

 
Siemię lniane

– len, oprócz tego, że zawiera wzmacniające odporność kawsy omega 3, jest również jednym z lepszych źródeł lignin roślinnych, które są substancjami o udowodnionych właściwościach przeciwnowotworowych, przeciwestrogenowych i przeciwutleniających. Jest szczególnie przydatny przy leczeniu raka piersi i jelita grubego, gdyż komórki tych rodzajów raka mają receptory estrogenu (żywią się estrogenami) a ligniny w siemieniu lnianym mają działanie przeciwestrogenowe. Oczywiście siemię lniane tez dobrze byłoby spożywać z upraw ekologicznych. Siemię lniane ma tę przewagę nad nierafinowanym olejem lnianym tłoczonym na zimno, że można je dłużej przechowywać i jest bardzo tanie. Mielimy je tuż przed spożyciem, nie na zapas, gdyż wtedy się utleni.

 
Trawa pszeniczna

– posiada wyjątkowe działanie odtruwające. Nasyca tlenem komórki, detoksykuje cały organizm, usuwa karcerogeny. Nie jest jednak wskazana dla osób z objawami wychłodzenia i niedoboru, gdyż ma działanie ekstremalnie wychładzające. 

 
Wodorosty morskie

np. nori, kombu, wakame, dulse. Mają działanie wzmacniające i odżywcze, zawierają dużo cennych minerałów. Trudno dostać je w Polsce, a jeśli już gdzieś są dostępne to zwykle są bardzo drogie. Stan mórz jest taki jaki jest a glony mają to do siebie, że wciągają wszystko co się w wodzie znajduje, innymi słowy rtęć w morzu będzie też i w wodorostach. Tak więc szczególną uwagę trzeba zwracać na miejsce pochodzenia i wybierać preparaty bio. Warto dodawać je do wszystkich potraw.

 
Wodorosty słodkowodne 

- przede wszystkim chlorella i spirulina. To dwie superalgi, które na stałe powinny znaleźć się na stałe w menu nowotworowców. Chlorella jest wskazana dla osób z niedoborami, pobudza odporność w leczeniu wszelkich chorób zwyrodnieniowych, nie tylko nowotworowej, oczyszcza organizm z toksyn. Spirulina zawiera dużo fitocyjaniny, barwnik o właściwościach przeciwnowotworowych i również wzmacnia odporność. Obie świetnie się uzupełniają. Podobnie jak przy wodorostach morskich kluczowe jest miejsce pochodzenia. Zdecydowanie chlorella i spirulina z allegro za 30 zł. to nie jest to czym chcemy się karmić. Dobrej jakości preparaty organiczne, w których nie wypełniaczy, substancji przeciwzbrylających i wszystkich „śmieci” jakie alga wchłonęła z zanieczyszczonego akwenu, muszą kosztować i kosztują. Kupujemy organiczne, 100% sprasowanych alg albo nie kupujemy wcale, bo jeszcze sobie zaszkodzimy.

 
Granat

granat– posiada potwierdzone działanie przeciwzapalne i antyoksydacyjne, ogranicza rozwój raka. Zalecane jest picie soku z granata, z tym że nie chodzi to o soki z kartoników, takich lepiej nie pić wcale, bo zdrowotnych właściwości granatu w nich nie ma. Jeśli mamy wyciskarkę można robić samemu sok ze świeżych owoców, albo zjadać całe ziarna, które dodatkowo wspomagają pracę kosmków jelitowych.

 
Zioła rodzime 

- takie jak rozmaryn, tymianek, oregano, bazylia i mięta – sprzyjają apoptozie (śmierci komórki) komórek rakowych i ograniczają ich rozszerzanie.

 
Zioła z Azji i Ameryki Południowej 

- takie jak Vilcacora (koci pazur), La Pacho (Pau d’Arco, Tabevulia), Chaparral (Larrea divaricata), Suma (Pfaffia paniculata), traganek błoniasty (Astragalus membranaceus), Shang lu (szkarłatka jagodowa, Phytolacca acinosa) – większość z nich ma działanie znacznie wzmacniające odporność ale również udowodnione działanie antynowotworowe. Z naszych rodzimych ziół wspaniałe właściwości antynowotworowe ma również korzeń mniszka lekarskiego (taraxacum officinale). Przyjmuje się je w formie naparów.

Najlepiej przyjmować jednocześnie kilka ziół i grzybów, aby uzyskać efekt synergii.

 
Niektóre pospolite warzywa

– wrzucam je wszystkie trochę do jednego worka, ponieważ ilości jakie należałoby ich zjeść aby uzyskać efekt są znaczące. Zanieczyszczenie gleby i powszechnie stosowane sztuczne nawozy nie pozwalają patrzeć na większość warzyw jak na lekarstwo. Dlatego wszystko to co poniżej odnosi się tylko do warzyw uprawianych organicznie, spożywanych najlepiej w postaci skondensowanych soków. I tak: (A) warzywa krzyżowe (brukselka, bok choy, kapusta chińska, brokuły, kalafior) – mają w składzie sulforafan oraz indolo-3-carbinole, silne związki a działaniu antyrakowym. Gotowanie kapusty i brokułów niszczy te substancje. Należy je krótko dusić lub podsmażać na oliwie z oliwek. (B) Czosnek, cebula, por, szalotka i szczypiorek – sprzyjają apoptozie (obumieraniu komórek) raka, piersi, płuc, prostaty i białaczki. Obniżają poziom cukru we krwi. (C) Marchew, bataty, jamy, cukinie, dynia – zawierają witaminę A i likopen, skuteczny z zwalczaniu wzrostu komórek kilku rodzajów raki, m.in. glejaka. Luteina, likopen i fitoen zwiększają przyrost komórek układu immunologicznego. Czynią komórki NK bardziej agresywnymi względem komórek nowotworowych. (D) Psiankowate (pomidory, bakłażany, ziemniaki, papryka) mają udowodnione działanie antynowotworowe a ponadto mają działanie odtruwające. Nie powinny być jednak spożywane przez osoby z niedoborem Qi śledziony-trzustki (E) Jagody (truskawki, maliny, jagody, jeżyny, żurawina) – zawierają kwas elagowy i dużą ilość polifenoli. Pobudzają wydalanie karcerogenów z organizmu i powstrzymują proces tworzenia nowych naczyń włosowatych, niezbędnych do rozwoju guza (F) Buraki – oczyszczają wątrobę i krew. Wzmacniają serce i działają uspakajająco. 

 

Dlaczego w standardowych kuracjach antynowotworowych o roli pożywienia i tych właśnie cudownych pokarmów nie mówi się wcale? Dlaczego onkolog prowadzący w ogóle nie porusza tej kwestii z pacjentem? Mnie to się w dalszym ciągu w głowie nie mieści.

Share on Myspace


 

Zdrowie to jedynie kwestia nawyku,

wielu drobnych przyzwyczajeń,

które składają się na całość

a jedyną osobą, która może Cię uzdrowić

jesteś Ty sam.