user_mobilelogo

Licznik odwiedzin

© 2009-2015 by GPIUTMD

Wszystkie wpisy alfabetycznie

czwartek, 05 listopad 2015 00:00

Jak zacząć zdrowiej żywić się od jutra?

 

Mija rok od czasu kiedy zaczęłam pisać ten blog, dziś więc wpis trochę nietypowy i nieplanowany.

Wczoraj bowiem dostałam maila od mojej szwagierki, w którym pisze ona mniej więcej tak (po przetłumaczeniu na polski):

„Kochana, to całe zdrowe odżywianie jest bardzo skomplikowane. Kupiłam książki, które mi poleciłaś, ale ich lektura idzie mi bardzo wolno, nie mam czasu i lata miną zanim je przeczytam. Czy mogłabyś po prostu napisać mi co jeść a czego nie?

Hmmm, pytanie zasadne ale odpowiedź na nie wcale nie łatwa. No bo czy da się tak w kilku zdaniach odpowiedzieć? Pierwsza moja myśl to „nie da się”, „to byłoby zbyt duże uproszczenie, odżywianie to kwestia indywidualna”, ale po chwili zastanowienia pomyślałam sobie, że przecież samo wyeliminowanie pewnych nawyków będzie już ogromnym krokiem do przodu. Tak, da się z dnia na dzień zacząć odżywiać znacząco lepiej. Dlatego z mojej odpowiedzi do siostry mojego męża z bardzo konkretnymi, praktycznymi poradami po jej przetłumaczeniu na polski i dostosowaniu do warunków polskich „ukręciłam” dzisiejszy wpis. Nie wyjaśniam w nim szczegółowo dlaczego i jak, nie wnikam w szczegóły – jest prosty, bo taki ma być.

 

Jak w kilku krokach już od jutra zacząć się żywić lepiej

  1. Przestać pić Colę, Fantę i wszelkie inne kolorowe napoje gazowane. Pijemy wodę, soki warzywne, czasem (ale nie często) sok owocowy, napary i herbatki.

  2. Przestać kupować i używać oleje rafinowane (np. słonecznikowy) – oleje na półkach sklepowych w zwykłych sklepach to oleje rafinowane, poddane takim procesom chemicznym, w które trudno uwierzyć. Wyjątkiem jest oliwa z oliwek extra virgin, która jest tłoczona na zimno (nierafinowana). Jeśli już coś smażymy (co samo w sobie nie jest dobrą metodą obróbki termicznej, ale czasem można) to na maśle klarowanym (ghee) lub na oleju kokosowym nierafinowanym.

  3.  Po przeczytaniu etykiety odkładać z powrotem na półkę wszystko co ma w składzie syrop glukozowo-fruktozowy (jogurty, dżemy) i glutaminian sodu (GMS)

  4. Wybierać produkty bez barwników, konserwantów i sztucznych dodatków (np. ser bez chlorku wapnia) – nie jest to łatwe, ale trzeba się starać. Jeśli chodzi o wędliny najlepiej piec je w domu, w zasadzie nie da się dostać wędlin bez azotynów, jeśli już więc taką kupujemy to niech nie zawiera już innych świństw.

  5.  Nie kupować warzyw i owoców z supermarketów. Czytałam kiedyś, że warzywa i owoce w supermarketach są poddawane promieniowaniu, które ma opóźnić proces ich psucia się a do naświetleń (szczególnie jeśli nie wiemy jakie promieniowanie jest stosowane) należy podchodzić z daleko posuniętą ostrożnością. Nie znalazłam żadnego oficjalnego potwierdzenia tej informacji, ale obawiam się, że to niestety może być prawda. Wystarczy kupić sałatę z marketu i sałatę „od chłopa” i porównać jak szybko jedna i druga więdnie, nie jest naturalne, że sałata może leżeć w lodówce 2 tygodnie i nic się z nią nie dzieje.

  6. Drób kupować tylko ze sprawdzonych miejsc, mając pewność, że nie był szprycowany hormonami.

  7. Kupować wyłącznie mąkę pełnoziarnistą, makaron pełnoziarnisty, ryż pełnoziarnisty itp.

  8. Ograniczyć do minimum użycie cukru. Jeśli użycie jest konieczne niech to będzie cukier nierafinowany (to nie to samo co brązowy) lub surowy miód. Niektóre zastępniki cukru, reklamowane jako zdrowsze są od niego dużo gorsze – np. syrop z agawy czy syrop z kukurydzy, bo zawierają bardzo dużo fruktozy, która jest fatalna dla wątroby.

  9. Wystrzegać się ryb hodowlanych. Są one masowo karmione mączką rybną, czyli zmielonymi na pył resztkami ryb. Pomijając etyczny aspekt tego procederu (karmi się ryby szczątkami ryb) nie jest to ich naturalny pokarm i ryby tak karmione, często i gęsto już rodzą się z nowotworami! Jest to prawdziwa plaga, my oczywiście o tym nie wiemy i spożywamy „zdrowe rybki”.

  10. Nie używać soli rafinowanej (ważonej), najlepszą solą jest różowa sól himalajska.

  11. Nie kupować mleka UHT, które nie ma żadnych wartości odżywczych. Absolutnie nie kupować mleka i przetworów mlecznych homogenizowanych – uszkadzają układ wieńcowy. Jeśli już mleko - to najlepiej eko, niepasteryzowane od rolnika albo pasteryzowane w niskiej temperaturze.

  12. Unikać pszenicy, która została tak zmodyfikowana genetycznie, że jest trudno trawiona przez dużą część ludzi (którzy przypisują swoją nietolerancję glutenowi, gdy tymczasem źle znoszą tylko pszenicę a gluten z innych zbóż im nie szkodzi). Pszenicę warto zastąpić orkiszem, który nie był modyfikowany. Uwaga: etykieta „Chleb orkiszowy” często oznacza dodatek orkiszu i nadal pszenicę w środku, dlatego trzeba się upewnić co do składu. Chleb najlepiej wypiekać samemu ewentualnie zlokalizować piekarnię, gdzie nie stosują dodatków i spulchniaczy i zaopatrywać się w chleb razowy, ewentualnie pytlowy. Najlepszym chlebem jest chleb żytni, razowy na zakwasie, ale osoby ze słabym trawieniem mogą mieć z nim problem; żytni pytlowy powinien być dla nich ok.

  13. Ograniczyć produkty z soi. Są one często przedstawiane jako zdrowe, ale badania nie są tu wcale jednoznaczne. Soja zawiera fitoestrogeny działające podobnie do żeńskich estrogenów, zaś nadmiar estrogenów jest łączony z hormonozależnymi rodzajami raka (piersi, macicy). Dlatego przed menopauzą z soją ostrożnie. Ponadto w 99% soja jest GMO. Natomiast wskazane i polecane są produkty z soi fermentowanej takie jak miso, sos sojowy bez pszenicy, natto, tempeh, tofu itp.

  14. Wykluczyć orzeszki ziemne (wcale nie są zdrowe ze względu na szkodliwy kwas arachidowy, a poza tym są potężnym źródłem pasożytów).

 

Samo przestrzeganie tych zasad będzie znaczącym krokiem w przód w zdrowym odżywianiu i szybko odczujecie różnicę w poziomie energii i samopoczuciu. To jak? Zaczynacie od jutra :-)?

Share on Myspace

Dział: Ogólne
poniedziałek, 28 wrzesień 2015 00:00

Zakwaszony żołądek – fundamentalna zasada dobrego zdrowia

Żołądek jako przyczyna wielu chorób, których nigdy z żołądkiem byś nie powiązał

 

W tym artykule opisywałam przypadek obniżonej wchłanialności składników odżywczych ze względu na zakażenie pasożytnicze. Drugą niezwykle częstą przyczyną złego wchłaniania jest niedokwaszony żołądek. Ta sprawa jest fundamentalna dla zdrowia, a piszę o niej dziś nie bez przyczyny.

Kilka dni temu bowiem doradzałam komuś z nadczynnością tarczycy wykonanie testu zakwaszenia żołądka. W przełożeniu na TCM nadczynność tarczycy najczęściej jest związana z niedoborem yin.  Niedobór yin to niedobór substancji, więc „na nasze” braki w organizmie. Jeśli osoba dobrze się odżywia i dba o to, co kładzie na talerz – a tak było w tym przypadku – podejrzenie pada na wchłanianie.

 

pH żołądka

Idealne pH naszego żołądka to 1-2,5. Kwas solny w żołądku ma za zadanie rozpuścić i strawić wszystko to co się tam dostanie. Na skutek wrodzonych predyspozycji (rzadko) i złej diety (najczęściej) poziom pH w żołądku rośnie i może przekraczać wskazane wyżej optymalne wielkości. I co się dzieje wtedy? Katastrofa. Ale o tym w szczegółach dalej.

Z węglowodanami i tłuszczami żołądek jeszcze  dać sobie radę, gdyż są one mówiąc w dużym uproszczeniu - stosunkowo lekkostrawne.

 

Trawienie białek

Problem zaczyna się przy białkach. Są one trudne do strawienia i wymagają dobrej pracy żołądka, tzn. dobrego jego zakwaszenia. A przecież białko to nie tylko mięso, ale i strączkowe, warzywa, zboża czy przetwory mleczne. Białka to najważniejsze elementy budulcowe wszystkich organizmów żywych. Są to wielkocząsteczkowe związki organiczne, w znacznej części zbudowane z aminokwasów. W uproszczeniu i dla lepszego zobrazowania – białka są często przedstawiane jako sznur korali, zaś aminokwasy jako poszczególne koraliki o różnej wielkości, kształtach i kolorach.

W procesie trawienia białka muszą być porozdzielane na pojedyncze aminokwasy, a dzieje się tak tylko pod wpływem kwasu solnego, pepsyny i innych substancji znajdujących się w odpowiednio zakwaszonym żołądku. Znamy 20 aminokwasów biogennych (czyli tych, z których zbudowane sa organizmy żywe). Spośród tych 20, 8 jest uważanych za aminokwasy niezbędne dla organizmu człowieka. Są to tzw. aminokwasy egzogenne, które muszą być człowiekowi dostarczone z pożywieniem, bo nasz organizm nie potrafi ich wytworzyć.*

 

Niestrawione białka a choroby

Te niezbędne dla naszego zdrowia aminokwasy wytworzą się tylko w dobrze zakwaszonym żołądku. Niedokwaszony żołądek oznacza, że nie będziemy mogli ich uzyskać czyli de facto poważne braki zagrażające naszemu zdrowiu. To z aminokwasów bowiem nasz organizm tworzy enzymy, hormony i inne substancje, co prowadzi nas wprost do konkluzji, że brak przyswajania pewnych aminokwasów ze względu na zbyt duże ph żołądka może prowadzić do problemów np. z hormonami

Taka np. insulina jest zbudowana z 21 aminokwasów w jednym łańcuchu i 30 w drugim!. Myślicie, że brak tylko jednego z tych aminokwasów będzie oznaczać, że insulina będzie słabsza czy też wolniej działać? Nie. Brak chociażby jednego aminokwasu będzie oznaczać, że insuliny po prostu nie będzie! 

Stąd prosty wniosek, że wszelkie choroby o podłożu hormonalnym mogą mieć początek w niedokwaszeniu żołądka i nieprzyswajaniu białek. Czy każda choroba związana z hormonami ma takie podłoże? Oczywiście, nie. Pewnie bywają i inne przyczyny.

Ale jest to zbyt ważny i istotny trop, żeby go zignorować. Tylko, że o zbadaniu poziomu zakwaszenia żołądka jako możliwej przyczynie choroby żaden, albo prawie żaden lekarz pacjentowi nie powie. Standardowe leczenie jest jak zwykle objawowe, albo przyjmuje się sztucznie hormony, albo – np. w przypadku nadczynności tarczycy – wypala, wycina, naświetla. Każde z tych działań jest drastyczne i nienaturalne oraz powoduje, że do końca życia jesteśmy uzależnieni od przemysłu farmaceutycznego (brrr.)

Nikt się nie pochyli nad zbadaniem przyczyn choroby. Rola świadomego pacjenta, cierpiącego na dowolną chorobę o charakterze przewlekłym to iście detektywistyczna praca, polegająca na szukaniu na własną rękę możliwych przyczyn choroby i ich usunięciu. W tej detektywistycznej pracy zbadanie swojego pH żołądka to jeden z pierwszych kroków, szczególnie, że jest to procedura stosunkowo łatwa (o czym dalej).

 

To jednak nie koniec

Wyobraźcie sobie kubeł z kwasem solnym i kawałek mięsa, który do niego wrzucacie. Co się dzieje? Mięso jest trawione, rozpada się i znika. Dodajcie teraz o proszku zasadowego do kwasu solnego i ponownie wrzućcie mięso. Albo nie dzieje się nic, albo mięso nie rozkłada się do końca. Niestrawione białko dostaje się do dwunastnicy i do jelita cienkiego i tam zaczyna gnić. Proces gnilny w jelitach to pożywka dla pasożytów wszelakiego rodzaju i kolejne poważne konsekwencje zdrowotne, takie jak spadek odporności, alergie a nawet nowotwory.

Co więcej, nie do końca strawione białko dostaje się w procesie wchłaniania do krwioobiegu a organizm traktuje je jako intruza, z którym trzeba walczyć. I nasz układ immunologiczny z takimi niestrawionymi białkami walczy, czego efektem może być alergia, egzema, astma, reumatoidalne zapalenie stawów i mnóstwo innych tzw. chorób degeneracyjnych. Jak widzicie lista potencjalnych chorób związanych z niedokwaszonym żołądkiem się powiększa.

Nieprawdopodobnie wielka ilość chorób autoimmunologicznych ale i innych tzw. cywilizacyjnych ma swoje podłoże w niedokwaszonym żołądku!

De facto każda choroba może mieć początek w niedokwaszonym żołądku!

Spektrum chorób wynikających z niedokwaszonego żołądka jest ogromne, od depresji (brak wydzielania serotoniny ze względu na niewchłanianie odpowiednich aminokwasów), poprzez bezsenność (brak wytwarzania melatoniny ze względu na niewchłanianie odpowiednich aminokwasów), anemię (brak wchłaniania żelaza) na zawale serca kończąc (wysoki poziom homocysteiny, wiązanej bezpośrednio z zawałami – o tym pisałam tu, na skutek braku przyswajania witaminy B12, B6 i kwasu foliowego w związku z niewytworzeniem odpowiednim aminokwasów). Notabene, ciekawa jestem, ile osób, które przeszło na dietę bezglutenową (mimo, iż nie chorują na celiakię), twierdząc, że bez glutenu lepiej się czują, ma po prostu niedokwaszony żołądek (gluten to przecież ciężkostrawne białko, które niestrawione może wywoływać objawy alergii).

 

Neutralizowanie kwasów żołądkowych czyli paranoja w czystej postaci

Większość ludzi choć raz w życiu miała zgagę nawet jeśli nie cierpi na chorobę refluksową. Zgaga to nieprzyjemne pieczenie w przełyku, wrażenie cofania się treści pokarmowej z żołądka w górę. I tak jest w rzeczywistości. Ze względu na fatalną dietę większości ludzi, problem zgagi jest dziś powszechny.

Co się wtedy standardowo robi? Zobojętnia kwasy żołądkowe zasadowymi proszkami i specyfikami typu Rennie. I pieczenia nie czuć.

Jest to działanie dokładnie odwrotne od tego jakie powinniśmy wykonać i skandalem jest to, że w reklamach za zgagę wini się „nadkwasotę”. Nic bardziej mylnego.Ale po kolei.

Pomiędzy żołądkiem a przełykiem znajduje się zawór (zdjęcie obok). Zawór ma z jednej strony przepuścić treść z przełyku do żołądka, z drugiej zaś – chronić przełyk przed wydostaniem się czegokolwiek z powrotem do przełyku. Zgaga (choroba refluksowa) polega na tym, że ów zwieracz się luzuje i soki z żołądka chlapią w górę na przełyk. A ponieważ przełyk nie jest przystosowany do spotkania z kwasem solnym – odczuwamy to jako pieczenie (wypalanie). I uwaga: im bardziej zakwaszony żołądek, tym mocniej zaciska się zwieracz. Im pH wyższe tym zwieracz bardziej się poluzowuje. Co to oznacza? Proszek zasadowy wpuszczony do żołądka jeszcze bardziej poluzowuje zwieracz i z żołądka na przełyk chlapie coraz bardziej tyle, że treścią o wyższym pH, której nie czujemy. Znów więc działamy tylko na przyczynę, pogłębiając problem. Przy zgadze, bardzo często wystarczy zakwasić żołądek aby się jej pozbyć, bo zwieracz mocniej się ściśnie. Popularne środki „przeciw zgadze” mogą nam doszczętnie zrujnować zdrowie, doprowadzając do pH w żołądku bliskiemu 5  czy nawet 7, a to już bardzo poważna sprawa.  

 

Jak sprawdzić poziom zakwaszenia żołądka

Profesjonalne sprawdzenie poziomu zakwaszenia może być wykonane u gastrologa. W warunkach domowych wystarczy procedura podana poniżej, która ma blisko 96% dokładność.

Bierzemy pół łyżeczki sody oczyszczonej i lejemy na nią odrobinę octu jabłkowego domowego lub kupnego wysokiej jakości. Powinna się intensywnie pienić, jeśli piany nie ma oznacza to, że soda jest stara i straciła swoje właściwości; trzeba ją wyrzucić i kupić nową.

Następnie w 150 ml. wody rozpuszczamy łyżeczkę aktywnej sody oczyszczonej (w przypadku dzieci – pół łyżeczki) - nie tej zmieszanej z octem tylko świeżej, bierzemy stoper do ręki i pijemy tę mieszankę na czczo. Po wypiciu włączamy stoper i sprawdzamy kiedy nam się odbije (beknie). Soda w połączeniu z kwasem solnym wytwarza dwutlenek węgla, stąd odbicie. Jeśli stężenie kwasu solnego będzie niewystarczające odbicie nastąpi późno lub wcale.

Czasy „odbicia”

  • do 40 sekund po wypiciu: nadkwasota (im bliżej 40 sekund tym mniejsza)
  • 40- 90 sekund po wypiciu: dobre zakwaszenie
  • 90-180 sekund po wypiciu: słabe zakwaszenie (im bliżej 180 sekund tym gorzej)
  • powyżej 180 sekund lub wcale – bardzo źle

 

Jak zakwasić żołądek

Jeśli zakwaszenie naszego żołądka jest słabe należy stosować następujące zasady:

  • 15 min. przed posiłkiem wypić łyżkę octu jabłkowego rozpuszczonego w niewielkiej ilości wody
  • za wyjątkiem powyższego „zakwasacza“ nie pić 30 min. przed posiłkiem i 1,5 h. po posiłku, aby nie rozcieńczać dodatkowo kwasów i enzymów (rzadko jadam w restauracjach i na mieście, ale gdy już to się zdarzy za każdym razem kelnerki są zdziwione, że nie zamawiam napojów ani przed jedzeniem, ani po – doprawdy nie wiem dlaczego w lokalach gastronomicznych standardowo oczekuje się, że tuż przed jedzeniem rozwodnisz sobie soki żołądkowe :-))
  • żuć jedzenie do papki (wg. TCM każdy kęs powinno się przeżuć min. 20 razy) 
  • jeść powoli, nie śpiesząc się, przy stole, na siedząco, broń Boże czytając, przeglądając komórkę czy patrząc w telewizor,
  • dodawać szczyptę soli himalajskiej do wody, którą pijemy (bliżej pisałam o tym tu)
  • stosować gorzkie zioła na trawienie

Jeśli problem z zakwaszeniem jest poważny (odbicie pow. 180 sekund), warto rozważyć zakup preparatu pod nazwą betaina hcl. Jest to kwas solny i pepsyna w kapsułce, które przyjmuje się w trakcie posiłku. Sposób dawkowania warto ustalić z kimś kompetentnym, ale raczej są to spore dawki (nawet 5-6 kapsułek do posiłku, w zależności od producenta). Z czasem, gdy pH naszego żołądka się ustabilizuje – dawki będzie można coraz bardziej obniżać. 

Po zakwaszeniu żołądka w wielu przypadkach jak ręką odjął znikają objawy bardzo poważnych chorób. W moim przekonaniu w leczeniu każdej choroby przewlekłej (nowotwory nie są tu wyjątkiem) zbadanie pH żołądka i ewentualne jego obniżenie są jedną z pierwszych rzeczy jakie należy sprawdzić. Zróbcie ten test koniecznie, a wyniki mogą Was zaskoczyć.

* Do aminokwasów niezbędnych zaliczamy: lizynę, metioninę, treoninę, leucynę, izoleucynę, walinę, tryptofan i fenyloalaninę.

Share on Myspace

wtorek, 25 sierpień 2015 00:00

Sól ziemi naszej

 

 

Sól podobnie jak cukier sławę ma ostatnio złą. Całkiem błędnie. Jak to zwykle bywa istota rzeczy tkwi w dawce i jakości. Ciekawe jest to, że prawie każdy nawet najzdrowszy produkt spożywczy w nadmiarze może być toksyczny. To nas wzywa do stosowania umiaru i samoświadomości tego co robimy ze sobą i naszym ciałem.

 

Sól wg. TCM

Gruntuje, ściąga w dół (do wewnątrz i w dół), wspomaga trawienie (wydzielanie soków trawiennych), sprowadza na ziemię, pobudza działanie nerek, ochładza.

Zmiękcza stwardniałe więzły chłonne, gruczoły i mięśnie, rozbija twarde masy, jest związana z czakrą podstawy (poczucie bezpieczeństwa), a więc  wspiera doświadczanie przejrzystości, ugruntowania i ześrodkowania. Co ciekawe dodatek soli wzmacnia odczuwanie smaku słodkiego, dlatego aby potrawa wydawała się bardziej słodka warto ją doprawić szczyptą soli.

 

Jakość

Podobnie jak w przypadku innych produktów sól obecnie jest poddawana procesowi rafinacji. Mało kto zdaje sobie z tego sprawę, bo przecież „sól to sól”. Otóż nie. Sól rafinowana składa się w 99,9% z chlorku sodu, resztę stanowią substancje antyzbrylające, takie jak jodek potasu. Powszechnie stosowana sól (tzw. warzona) jest wyjałowiona z około 60-80 pierwiastków śladowych, niezbędnych nam do życia, które zawierała w sobie przed procesem rafinacji.

Być może dlatego w społeczeństwach zachodu tak dużo się soli (solą rafinowaną), ponieważ organizm domaga się tych pierwiastków a ich nie dostaje (syndrom podobny do niedożywienia osób otyłych, jedzą coraz więcej śmieciowego jedzenia, w którym brak niezbędnych składników odżywczych). Nadmierne przesalanie i dodawanie soli gdzie się da może również wskazywać na powszechny brak poczucia bezpieczeństwa we współczesnym społeczeństwie niepewności lub zmian. Łaknienie soli zwykle znika po tygodniu umiarkowanego stosowania soli nierafinowanej.

 

Uniwersalny środek oczyszczający

Sól ma fantastyczne właściwości oczyszczające organizm z toksyn, przeciwdziała zatruciom, ma właściwości alkalizujące.

Stosowana zewnętrznie w postaci kąpieli – oczyszcza i relaksuje. Warto przy tym zrezygnować z gotowych kupnych soli do kąpieli, gdyż nikt nie wie co do nich dodano. Najlepszą i najbardziej wartościową kąpielą solną będzie kąpiel z garścią soli himalajskiej i dodatkiem ulubionego olejku eterycznego.

Na temat zastosowań zdrowotnych soli pisane są książki, więc wszystkich jej potencjalnych zastosowań na pewno tu nie wymienię, wspomnę jednak jeszcze o płukaniu gardła solą – jest to jedna z najskuteczniejszych metod na ból gardła, całkowicie naturalna i tania. Wady: niesmaczna, ale do przeżycia.

Kąpiel z dodatkiem soli i sody oczyszczonej jest również wskazana przy narażeniu na promieniowanie, np. po różnego rodzaju prześwietleniach RTG, mammograficznych itp. Paul Pitchford podaje, że taka kąpiel jest stosowana przez specjalistów pracujących z promieniotwórczymi izotopami. Do wanny ciepłej wody dodaje się po 400 g soli nierafinowanej i sody oczyszczonej, przebywa się w kąpieli ok. 20 minut, po czym płucze ciało chłodną wodą. Przy prześwietleniu diagnostycznym kąpiel taką warto stosować 2x dziennie przez 3 dni.

Na poziomie psychicznym, kąpiel z solą pozwala oczyścić się po trudnych sytuacjach i odciąć energetyczne po kontaktach z toksycznymi ludźmi

Na moim stoliku nocnym leżą na stałe trzy kolorowe kryształy soli (biały, różowy i fioletowe), podarowane mi przez bliską mi osobę.

 

Nadmiar soli

Nadmiar soli jest szkodliwy gdyż prowadzi do zaburzenia subtelnej równowagi sodowo-potasowej, warunkującej dobre zdrowie(gdy w organizmie jest za dużo sodu, za mało jest potasu). Klasyczne dolegliwości związane ze zbyt dużą ilością sodu w organizmie to:

-       podwyższone ciśnienie

-       obrzęki (przy tendencjach do zatrzymywania płynów w ciele)

-       upośledzenie wchłaniania składników odżywczych

-       pozbawianie organizmu wapnia

Jesteśmy narażeni na nadmiar soli, ponieważ bardzo duża ilość produktów gotowych ją zawiera. To kolejny argument za tym, aby z takich produktów zrezygnować całkowicie na rzecz nieprzetworzonego pożywienia, które możemy sami wzbogacić niewielką ilością nierafinowanej soli dobrej jakości. 

 

Jaką sól stosować

Sól rafinowana czyli chlorek sodu NaCl plus trochę jodu (sól warzona, jodowana) to biała trucizna, po którą nie sięgamy.

Nadal bardzo modna jest sól morska – kiedyś uważana za najlepszą, przy obecnym stanie zanieczyszczenia mórz doprawdy wielką niewiadomą jest co w niej znajdziemy obok dobroczynnych minerałów. Dodatkowo widziałam kilka razy w sklepach ze zdrową żywnością piękną sól morską rafinowaną, a więc UWAGA: „morska” nie oznacza automatycznie „nierafinowana”, trzeba czytać etykiety!

Najbogatszą i najlepszą pod kątem składników jest różowa sól himalajska, która zawiera ok. 85 przyswajalnych pierwiastków niezbędnych dla zdrowia.

Z tego co widzę, staniała znacząco, ponieważ z solą tak czy siak nie należy przesadzać, myślę, że warto ją kupować, jedno opakowanie powinno starczyć na długo.

Polska sól kamienna z kopalni (Wieliczka, Kłodawa) jest naturalnym produktem nierafinowanych i choć aż tylu pierwiastków co sól himalajska nie zawiera, jest dla niej dobrą, tańszą i całkowicie naturalną alternatywą. 

 

Dawki

Sól jest już w pożywieniu. Sód będący głównym składnikiem soli znajdziemy w dużych ilościach w jajkach, owocach morza, wodorostach i mięsie i innych.

Z dawkami jak to z dawkami – nie wiemy czy są prawidłowe. Obecnie uznaje się za bezpieczną dawkę dzienną w ilości 5g. Na zdjęciu przedstawiam jaka to jest ilość.

Przyznam szczerze, że nie jestem w stanie zjeść gotowanego jajka i pokrojonego z cebulką pomidora bez soli i pewnie fundując sobie to danie od razu wyczerpuję ww. dawkę dzienną.

Z góry przepraszam panów, ale niestety u wielu mężczyzn obserwowałam i obserwuję zjawisko, które z jednej strony mnie bawi a z drugiej jednak przeraża. Otóż pan taki dostając do konsumpcji zupę (np. ugotowaną przez małżonkę, albo w lokalu gastronomicznym) nie kosztując jej wcale, przed przystąpieniem do jedzenia sięga po solniczkę i obficie nią wymachuje nad talerzem. Po tym rytuale zaczyna nabierać zupę łyżką i jeść. Zawsze się wtedy zastanawiam „A co jeśli zupa już była za słona?”. „Albo idealnie dosolona?”

Uwaga: gdy stosujemy sól gruboziarnistą, łyżeczka soli gruboziarnistej to nie to samo co łyżeczka soli drobnoziarnistej. Z łyżeczki soli gruboziarnistej po zmieleniu wychodzi znacznie więcej soli.

 

„Domowy” napój izotoniczny

Osoby intensywnie trenujące sport (do których nie należę, ale mam takie w rodzinie) wiedzą doskonale co się dzieje z organizmem po mniej więcej 1-1,5 h intensywnego wysiłku fizycznego. Dostępne gotowe napoje izotoniczne to chodząca tablica Mendelejewa, świństwo, którego nawet wrogowi żal podać. Z chemicznego punktu widzenia napój izotoniczny to woda, glukoza i minerały, można go w prosty sposób zrobić na poczekaniu.

Przepis na prosty napój izotoniczny (1 szklanka):

Dobrej jakości woda + odrobinę słodu (łyżeczka miodu, 1/3 szklanki odrobina świeżo wyciśniętego soku owocowego) + 1-2 szczypty dobrej jakości soli.

Przy okazji innego postu pisałam, że pijąc wodę w upały warto do niej dodać szczyptę soli himalajskiej, będzie niewyczuwalna, a dostarczymy sobie niezbędnych minerałów.

 

Kiedy wykluczyć sól

Sól powinno się wykluczyć całkowicie w przypadku chorób nowotworowych. W czasie praktyki klinicznej Maxa Gersona zauważył on, że guzy i zmiany nowotworowe maleją wraz ze zwiększeniem dawki potasu i zmniejszeniem dawki sodu.  Zbiega się to z założeniami tradycyjnej medycyny chińskiej, która nowotwory zwykle definiuje jako połączenie wilgoci (której powstawaniu właśnie nadmiar soli sprzyja) oraz toksyn.

W trakcie choroby nowotworowej warto całkowicie zrezygnować z soli (sól jest obecna naturalnie w wielu pokarmach) ale nie unikać wodorostów (np. słony kelp). Miso i sos sojowy, jako bardzo słone, również lepiej wykluczyć.

 

Podsumowanie
  1. Kupujmy sól nierafinowaną bez dodatków (himalajską, kamienną, ew. morską)
  2. Tanią sól warzoną można kupować do celów gospodarczych (np. namoczenia spalonej patelni, posypywania oblodzonego podjazdu itp.)
  3. Używajmy soli w sposób zrównoważony, pamiętając, że sól powinna wzbogacać smak potrawy a nie w niej dominować. Jeśli wyczuwamy, że potrawa jest słona – to źle.
  4. W trakcie choroby nowotworowej rozsądnie jest zrezygnować z dodawania soli do potraw całkowicie.
Share on Myspace
Dział: Pod lupą
poniedziałek, 08 czerwiec 2015 00:00

Nie daj się odwodnić! 

 

picie

Długi weekend majowy był wyjątkowo ciepły, momentami upalny, więc to dobry moment, żeby podjąć temat nawadniania w czasie upałów.

Obiegowa opinia mówi, że kiedy czujesz pragnienie, to jesteś już odwodniony. Nie wiem czy to rzeczywiście prawda, bo zdania są podzielone i twierdzenia, że Matka-Natura po to nam dała pragnienie, żeby sygnalizować, że to już – brzmią rozsądnie.

Bez względu na to jaką interpretację przyjąć, w czasie upałów trzeba pić więcej i warto robić to mądrze. Wg. medycyny chińskiej lato to okres Yang w zenicie dlatego właśnie wtedy trzeba szczególnie zadbać o Yin, a Yin to krew i płyny ustrojowe ciała, na które upał i pocenie się działają wyniszczająco. Trzeba więc zdecydowanie zadbać o odpowiednie nawilżenie organizmu.

 

Woda

Sama woda może nie wystarczyć. Pamiętam jak ze zdziwieniem usłyszałam na zajęciach z dietetyki medycyny chińskiej, że woda może wysuszać i że w stanach wysuszenia organizmu nie jest wskazana! I tak jest rzeczywiście, pijemy, pijemy, siusiamy, siusiamy i jest nam wewnętrznie sucho.

Jeśli już woda to najlepiej z dodatkiem soli himalajskiej – dosłownie szczypta na szklankę.

Na bazie wody można też przygotować domowy zdrowy napój izotoniczny - do wody oprócz szczypty dobrej jakości soli dodajemy zdrowego słodu (np. odrobinę świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy, miodu itp.) Mamy więc smak słodki i słony w jednym oraz dostarczone mikroelementy z soli.

O tym jaka woda i czy gazowana czy nie pisałam tu i tu.

 

Kompoty

kompotyKompoty są wynalazkiem genialnym i wcale nie muszą być słodkie jak ulepek

Ja gotuję kompoty bez dodatku cukru – wydobywa się naturalna słodycz owoców, całkowicie wystarczająca, jedynie w przypadku piekielnie kwaśnych mirabelek – dodaję do garnka suszonej stewii.

Wg. TCM doskonale nawilżającym kompotem jest kompot z gruszek z garścią migdałów (potwierdzam), ale każdy kompot gotowany na owocach lub suszonych owocach będzie dobrze nawilżał. Jeśli mamy nawracające infekcje górnych dróg oddechowych lub problemy z oddychaniem do kompotu warto dodać garść pestek z moreli (wg. TCM rewelacyjnie nawilżają Płuca).

 

Soki i musy z owoców

Świetne nawilżenie zapewniają świeżo wyciskane soki z owoców lub musy z dowolnych owoców.

W czasie upałów odczuwamy potrzebę schłodzenia, dlatego latem zasadniczo ograniczamy imbir, który ma silnie rozgrzewające działanie. Na szczęście większość cytrusów, melonów oraz arbuz mają termikę chłodną lub bardzo chłodną. Można też sięgać po pozostałe, w zasadzie wśród owoców nie ma takich o termice ciepłej. Warto pamiętać, że smakiem przytrzymującym płyny w organizmie jest smak kwaśny. Dlatego latem w naturalny sposób mamy ochotę na kwaśne. Czyli cytrusy będą tu jak znalazł.

Z kolei smakiem wysuszającym jest smak gorzki. Dlatego kawa czy czarna herbata pite w tym okresie mogą tylko spotęgować odczucie suchości w ciele.

melonOdrębne słowa uznania należą się arbuzowi, który nie tylko ochładza i nawilża, ale ma fantastyczne właściwości detoksykacyjne. Soku z arbuza nie ma sensu robić, arbuz najlepiej po prostu jeść, ewentualnie miąższ zmiksować lekko w blenderze. Jeśli ktoś nie ma czasu ani siły na trudne diety detoksykacyjne, polecam oczyszczanie arbuzem, codzienna szklanka takiego musu przez miesiąc potrafi zdziałać cuda.

 

Herbatki

Gdy jest ciepło mniej chętnie sięgamy po ciepłe napoje, ale przecież możemy zaczekać, aż napój wystygnie.

Jeśli dobierzemy takie herbatki, które mają jednocześnie działanie zdrowotne i ochładzające – będzie to strzał w dziesiątkę. Polecam zatem ochładzające a niezwykle zdrowe: zieloną herbatę, herbatkę z głogu, herbatkę z hibiskusa czy wywar z fasoli mung.

Lato to również idealna pora na koktajle z młodego jęczmienia i alg (spiruliny i chlorelli). Zimą pijąc te mocno wychładzające napoje można sobie zrobić krzywdę (np. wychłodzić Nerki), natomiast latem nie dość, że się odtruwamy i wzmacniamy to jeszcze schładzamy.

Tak więc pamiętajcie – nawadniać trzeba się z głową i jak zwykle sprawdzi się zasada „spróbuj, obserwuj i zadecyduj co będzie najlepsze”.

Share on Myspace
Dział: Ogólne
wtorek, 07 kwiecień 2015 00:00

Oczyść się na wiosnę!

Gotowy program oczyszczania wg. A. Jungera

detox

Nie ma lepszego momentu na przeprowadzenie programu oczyszczania organizmu niż wiosna. Wszystko budzi się do życia z wigorem i my – jako część wszystkiego - też chcemy poczuć się po zimie pięknie, lekko i pełni nowej energii.

Program oczyszczania warto przeprowadzać minimum raz w roku, nawet jeśli żywimy się dobrze. Jeśli żywimy się tak sobie, warto go zrobić minimum dwa razy - i na wiosnę i wczesną jesienią.

Dlaczego oczyszczanie jest niezbędne

Organizm ludzki ma naturalną właściwość samouzdrawiania się. Jest to wręcz magiczne kiedy spojrzymy przykładowo na proces gojenia się rany. Jeśli ten naturalny proces leczenia nie przebiega, albo przebiega w bardzo zwolnionym tempie, oznacza to, że coś przeszkadza naszemu organizmowi wykorzystać tę swoją naturalną magiczną cechę. Tym co przeszkadza są toksyny. W dzisiejszym, niezdrowym świecie, na co dzień fundujemy sobie świadomie i nieświadomie takie ilości toksyn, że ich neutralizacja przez nasz organizm wymaga zmiany zasad gospodarowania energią – ciało nie dając sobie rady z nadmiarem toksyn magazynuje je „tymczasowo” w tkankach (np. w tłuszczu) czekając na moment kiedy będzie mogło na spokojnie wydalić je z organizmu. Ten moment nie nadchodzi, a toksyny się kumulują. Stąd większość ludzi jest zatruta, chociaż jakoś tam funkcjonuje. Główną ideą wiosennego oczyszczenia jest odcięcie lub przynajmniej mocne ograniczanie dostarczanych nowych toksyn, tak aby organizm mógł pozbyć się skumulowanych w ciele toksyn bez żadnych przeszkód i ograniczeń czyli zrobić to, do czego został stworzony – oczyścić się sam.

Dlaczego Clean

Programów oczyszczających jest całe mnóstwo – lepszych i gorszych. Od skrajnych głodówek (absolutnie nie dla osób z niedoborami), do delikatnych programów sprowadzających się do dodatkowego wypicia szklanki kefiru czy wody z cytryną, które pewnie nie zaszkodzą, ale też jakoś spektakularnie nam nie pomogą.

Wybór jest trudny, więc podpowiadam jak umiem, bo przetarłam wiele szlaków w tej kwestii.

Osobiście uważam, że najlepszym programem oczyszczającym organizm z jakim się spotkałam jest program „Clean” Alejandro Jungera. Nie oznacza to oczywiście, że nie ma innych dobrych programów, oznacza to tylko, że mnie osobiście niezwykle odpowiada mądrość i kompleksowość podejścia do tematu tego autora.

Oczyszczanie wg. tego programu wiąże się z pobudzeniem układu detoksykacji do bardziej intensywnej i efektywnej pracy. Jemy, nie głodzimy się, bo bezpieczny proces usuwania toksyn wymaga dostarczenia organizmowi odpowiednich składników odżywczych. Program ten zakłada ponadto wspieranie procesów prowadzących do eliminacji zaburzeń funkcjonowania jelit, może być np. świetnym startem do leczenia poważnych drożdżyc.

Tych z Was, którzy  poważnie myślą o rozpoczęciu tego programu, zachęcam do zakupu książki A. Jungera pt. „Clean” ze względu na dokładny (blisko 300 str.) opis programu, szczegółowe wyjaśnienie biochemiczne procesu detoksykacji oraz gotowe przepisy na posiłki. Jeśli nie planujecie zakupu książki, nie zrażajcie się, można samodzielnie komponować posiłki wg. zasad, które postaram się przedstawić poniżej.

Program zasadniczo trwa 21 dni, ale jeśli z jakiś względów taki okres będzie dla Was za długi – 14 lub nawet 7 dni też da znaczącą poprawę zdrowia. Odżywianie i oczyszczanie nie są procesami zerojedynkowymi – albo wszystko albo nic. Jeśli uda Ci się wytrzymać choćby tydzień to i tak dużo dla siebie zrobisz (choć przyznaję, że po 3 tygodniach lata się pod sufitem z nadmiaru energii i warto przez program przebrnąć choćby po to J)

Ja ten program zaczynam po raz kolejny właśnie dziś, stąd ten wpis J

Wykluczenia

Następujące okoliczności są przeciwwskazaniem do stosowania programu Clean:

  • ciąża lub okres karmienia piersią
  • cukrzyca typu 1
  • zaawansowana choroba nowotworowa z szybką utratą wagi
  • przyjmowanie leków, których stężenie we krwi musi pozostawać na stałym poziomie (szczególnie antyzakrzepowe, antyarytmiczne i przeciwdrgawkowe)
  • choroba, z powodu której wszelkie zmiany równowagi chemicznej w organizmie mogą stanowić dla ciebie zagrożenie.

Jak się przygotować

Nastawienie psychiczne – jest wszystkim. Jeśli masz głęboką, niezmąconą chęć oczyszczenia własnego organizmu, i myślisz „chcę” a nie „muszę” – uda Ci się. Jeśli wiesz, że powinieneś/powinnaś, ale wcale nie masz na to ochoty – najprawdopodobniej Ci nie wyjdzie, więc szkoda w ogóle próbować.

Przygotowanie logistyczne – należy zorganizować sobie życie na ten okres, dokładnie zaplanować posiłki na min. 2 dni do przodu, kupić niezbędne produkty, zaopatrzyć się w dobrej jakości wodę (najlepiej nie w plastikowych butelkach), odpowiednio „rozluźnić” kalendarz tak żeby mieć czas na przygotowanie posiłków, relaks, spacery i sen. Program oczyszczania nie może być kolejnym wyzwaniem i źródłem stresu w Twoim zalatanym życiu, ma to być czas nagrody dla Ciebie, skupienia się na sobie i dawania sobie tego co najlepsze. Jeśli uważasz, że aktualny tryb życia Ci na to nie pozwala, wybierz wersję tygodniową, albo odłóż oczyszczanie na później, wtedy kiedy będziesz w stanie rzeczywiście z niego skorzystać

Odcięcie toksyn – na tyle na ile możesz odstaw toksyny w pożywieniu, kosmetykach, chemii domowej. Odstaw palenie (na zawsze), nie poddawaj się w tym okresie prześwietleniom. Toksyny rozumiem szeroko – unikaj więc również „toksycznych” ludzi, nie oglądaj nic nie wnoszących „śmieciowych” programów, szczególnie o polityce.

Prowadzenie dziennika - przygotuj zeszyt, w którym będziesz zapisywać wszystko co jesz i pijesz, a także własne samopoczucie, reakcje organizmu, pozom energii, wypróżnienia, wygląd skóry, zapach ciała, ewentualne bóle itp.

Porównanie - zrób sobie zdjęcie przed rozpoczęciem programu i porównaj ze zdjęciem po jego zakończeniu (kolor skóry, cienie i worki pod oczami, napięcie skóry, błysk w oku ;-))

Ściągawka - powieś sobie na lodówce listę pokarmów wskazanych i zabronionych („Czego nie jeść” i „co jeść” poniżej)

Okres przygotowawczy - przejdź przez okres przygotowawczy czyli  tzw. dietę eliminacyjną. Jeśli na co dzień żywisz się dobrze w zasadzie z marszu możesz rozpocząć detoksykację, w przeciwnym razie zafunduj sobie okres przygotowawczy od kilku do nawet 2 tygodni w formie tzw. diety eliminacyjnej. W tym okresie znacząco ogranicz spożywanie kofeiny, odstaw alkohol, pij więcej wody niż zwykle i jedz trzy normalne (niekoniecznie płynne) posiłki dziennie, złożone wyłącznie z produktów dozwolonych (cześć „co jeść” poniżej).

 

Czego nie jeść

Sam program bazuje na wykluczeniu z pożywienia na 21 dni pokarmów, które są częstymi alergenami lub zawierają substancje, które mogą utrudniać detoksykację.

W ten sposób odciążamy wątrobę, dając organizmowi odpoczynek porównywalny z 3-tygodniowym błogim odpoczynkiem na Karaibach po wielu latach ostrego zasuwania w korporacji bez urlopu ;-)

Uwaga: to, że wykluczamy niektóre pokarmy (np., grejpfrut, bakłażany i pomidory, zboża, truskawki, miód itp.) nie oznacza, że te produkty są niezdrowe (niektóre są bardzo zdrowe) a jedynie, że ze względu na pewne związki w nich występujące rezygnujemy z nich na ten czas. Piszę o tym, bo dla niektórych ludzi ta część założeń jest niezrozumiała. Po programie stopniowo wrócisz do nich.

I tak, wykluczamy:

  1. Napoje i produkty gotowe czy przetworzone, które zawierają sztuczne dodatki, konserwanty i inne substancje chemiczne
  2. Węglowodany proste, zawarte w cukrach i zbożach, w szczególności tych rafinowanych (na przykład białej mące czy białym ryżu),
  3. Kukurydzę, pomidory, ziemniaki, bakłażan, paprykę
  4. Masło, margarynę, wszelkie tłuszcze o stałej konsystencji, tłuszcze przetworzone, dressingi sałatkowe, majonez, tłuszcze do smarowania
  5. Alkohol, kawę, napoje z zawartością kofeiny, słodkie napoje gazowane, napoje smakowe
  6. Cukier spożywczy, cukry białe i brązowe, miód, syrop klonowy, syrop kukurydziany, fruktoza, mieszanka fruktozy i glukozy
  7. Czekoladę, keczup, gotowe mieszanki przypraw, gotowe sosy i inne podobne dodatki
  8. Pomarańcze, sok pomarańczowy, grapefruity, truskawki, winogrona, banany
  9. Nabiał i jaja, mleko, sery, twaróg, śmietana, jogurt, masło, lody, śmietanki w proszku
  10. Pszenicę, jęczmień, orkisz, kamut, żyto, kuskus, owies (wszystkie zboża z glutenem)
  11. Surowa ryba, wieprzowina, wołowina, cielęcina, kiełbasa, wędliny, mięso w puszkach, parówki, skorupiaki
  12. Produkty sojowe (sos sojowy, oliwa sojowa w produktach przetworzonych, tempeh, tofu, mleko sojowe, jogurty sojowe)
  13. Orzeszki ziemne, masło orzechowe, pistacje, orzechy makadamii

"Nie wolno jeść nic!” – zakrzyknie pewnie część z Was. Nieprawda.

Co jeść

W czasie programu możemy bowiem jeść:

  1. Warzywa: najlepiej świeże, surowe, duszone, sauté lub w postaci soków, pieczone
  2. wyciskany na zimno olej z oliwy, lnu, sezamu, migdałów, słonecznika, rzepaku, dyni, orzechów włoskich
  3. filtrowaną bądź butelkowaną wodę (unikajmy plastikowych butelek), zieloną herbatę, herbatki ziołowe (herbatki nie mogą być jedynym płynem, przynajmniej połowę musi stanowić woda)
  4. syrop z brązowego ryżu, syrop z agawy, stewię
  5. ocet, wszystkie przyprawy: sól chimalajska/kamienna, pieprz, bazylia, mączka chleba świętojańskiego, cynamon, kminek, koper, czosnek, imbir, musztarda, oregano, pietruszka, rozmaryn, kurkuma, tymianek
  6. owoce w całości, niesłodzone, mrożone lub w soku własnym, rozcieńczone soki naturalne
  7. ryż, mleka roślinne -  mleko migdałowe, ryżowe, kokosowe lub jaglane, brązowy ryż, kaszę jaglaną, komosę ryżowa, szarłat (amarantus), grykę
  8. ryby zimnowodne, dziczyznę, chudą jagnięcinę, kaczkę, kurczaka, indyka (tak pisze A. Junger, ja bym mimo wszystko namawiała na wykluczenie, albo znaczne ograniczenie mięsa w tym okresie)
  9. groch, soczewicę, rośliny strączkowe
  10. nasiona sezamu, pestki dyni czy słonecznika; orzechy laskowe, orzechy pekan, migdały, orzechy nerkowca, orzechy włoskie

Program oczyszczania – podstawowe zasady

  • W czasie detoksykacji spożywasz 3 posiłki dziennie – dwa płynne (najlepiej koktajl-smoothie rano i zupa krem na kolację) i jeden stały (obiad) komponowane wyłącznie z produktów dozwolonych. Przykładowe posiłki są dostępne w książce „Clean, ale można je samodzielnie komponować z dozwolonych produktów. Mój dzisiejszy jadłospis (dzień 1) podaję na dole.
  • Zawsze, gdy to tylko możliwe, wybieraj produkty organiczne.
  • Dokładnie i wolno przeżuwaj pożywienie, pamiętaj, że trawienie zaczyna się już w ustach.
  • Bezwzględnie przestrzegaj zasady 12-godzinnego odstępu pomiędzy kolacją dnia poprzedniego a śniadaniem dnia następnego.
  • Przy dużym głodzie pomiędzy posiłkami (szczególnie na początku programu) możesz wypić dodatkowy koktajl, zjeść jabłko, marchewkę lub 5 migdałów.
  • Pamiętaj o codziennym wypróżnieniu i jeśli trzeba sięgnij po herbatkę na zaparcia lub wypij na noc dwie łyżki oleju rycynowego. Jest to niezwykle ważne, aby w czasie kuracji nie doprowadzać do zaparć, bo wówczas uwalniane toksyny mogą się z powrotem wchłonąć.
  • Staraj się pić dużo wody dobrej jakości. Junger zaleca pić tak, aby oddawać mocz co godzinę. Życie, życiem, uważam, że aż tak często nie trzeba (szczególnie gdy typ pracy nam to uniemożliwia), ale zdecydowanie pijmy więcej niż zwykle. Woda ułatwia wypłukiwanie nagromadzonych toksyn z organizmu.
  • Codziennie zjedz jeden ząbek surowego czosnku.
  • Zapisuj wszystko skrupulatnie w dzienniku.

Kwestie pozażywieniowe

Oczyszczenie należy rozumieć szerzej, również na płaszczyźnie psychicznej. Niech to będzie radosny okres tylko dla siebie. Codziennie rób coś co kochasz, wygospodaruj na to czas. Unikaj spotkań i sytuacji, których nie lubisz. Ćwicz codziennie chociaż 10 minut, wybierz się na spacer aby się dotlenić. Program Clean bez codziennego ruchu nie ma sensu, nie osiągniemy zamierzonego efektu detoksykacji.

Zadbaj o odpowiednią ilość snu, staraj się chodzić spać najlepiej ok. 22, jeśli jest to absolutnie niemożliwe to o 23. Jeśli jeszcze nigdy nie medytowałeś, to też dobry moment, żeby spróbować choćby z 10 minut dziennie. Wystarczy, że na 10 minut dziennie zamkniesz oczy i wsłuchasz się w to co do Ciebie dociera, starając się jednocześnie oczyścić umysł z myśli. Nie stresuj się jeśli nie będzie to wychodzić perfekcyjnie, ważne żeby znaleźć tę chwilę na spokój. Równie dobrze medytować możesz na spacerze w lesie czy w parku, skupiając się na przyrodzie.

Możesz zafundować sobie saunę, nawet kilka razy, która dodatkowo pozwoli wypocić Ci toksyny przez skórę. Jeśli możesz, oglądaj dużo dobrych komedii, śmiech sprzyja wszelkim procesom ozdrowieńczym.

odpoczynek

Reakcje organizmu

Warto wiedzieć, że organizm przez długi czas faszerowany przetworzonymi pokarmami i pozbawiony istotnych składników odżywczych może bardzo gwałtownie zareagować na rozpoczęcie procesu usuwania toksyn i pojawienie się zdrowszego jedzenia.

Te objawy mogą wydawać się niekorzystne  a nawet budzić niepokój, dlatego warto wiedzieć że są normalne i przejściowe. Organizm czyści się z toksyn na różne sposoby. To czego możesz się spodziewać (jeśli masz bardzo zaśmiecony organizm) to m.in. wykwity skórne, bóle głowy, stan podgorączkowy, pogorszenie nastroju, uczucie osłabienia, intensywny zapach wydzielin.

Zaakceptuj z góry, że tak może być i pamiętaj, że to dobre znaki, że organizm wszedł w proces samooczyszczania.

Chudnięcie nie jest celem tego programu, ale stanowi częsty skutek uboczny u osób z nadwagą. U osób o wadze normalnej raczej nie wystąpi.

Co potem?

Przejście przez cały lub skrócony program oczyszczania jest powodem do dumy, ale to jeszcze nie koniec pracy. W tym czasie odstawiliśmy bardzo dużą część pokarmów i powrót do nich powinien następować stopniowo.

Uwaga: nie wracamy do pokarmów rafinowanych (biały cukier, biała mąka, popularne oleje z marketów) wcale!

Każdy produkt wprowadzaj pojedynczo i obserwuj prze 2-3 swoją reakcję, przed wprowadzeniem kolejnego. Np. możesz zacząć od wprowadzenia zbóż zawierających gluten (ale nie pszenicy) i zobaczyć czy przez te 2-3 dni nie masz wzdęć, spadków energii i innych niepożądanych reakcji, których nie miałeś w czasie programu Clean. Potem wprowadzasz pszenicę. Jeśli odczuwasz dolegliwości, ponownie ją odstawiasz i obserwujesz czy dolegliwości się cofnęły. I tak dalej, po kolei z każdym produktem. W ten sposób masz unikalną szansę zaobserwować co Ci rzeczywiście służy a co nie i wykryć nietolerancje, o których nigdy nie wiedziałeś. Zapisuj wszystko. Może się okazać, że pokarmy, których nigdy byś o to nie podejrzewał, wcale nie działają na Ciebie dobrze. Ten okres powolnego wprowadzania pokarmów jest fascynujący sam w sobie i może dostarczyć nam ogromnej wiedzy o własnym organizmie.

I jak? Wchodzicie w to?

Poniżej mój dzisiejszy jadłospis (bez napojów):

Pół godziny przed śniadaniem szklanka ciepłej wody z połówką cytryny

Śniadanie: Koktajl z mango z ananasem i mleka kokosowego

Pół mango, mniej więcej tyle samo objętościowo ananasa, ½-1 szklanka mleka kokosowego. Wszystko zmiksować razem w blenderze i wypić.

Obiad: Sałatka z soczewicy

1 szklanka suszonej zielonej soczewicy namoczonej w 3 szklankach wody.

1 szklanka cukinii, pokrojonej w kostkę

1 szklanka ogórka, pokrojonego w kostkę

1/4 szklanka ananasa, pokrojonego w drobną kostkę

¾ szklanki marchewki pokrojonej w kostkę

¼ szklanki cebulki pokrojonej drobno

¼ szklanki oliwy

sok z 1 cytryny

Przyprawy: kminek, kurkuma, starty imbir, 1 ząbek czosnku, sól, liście kolendry lub pietruszki

Namoczoną soczewicę gotować do miękkości (ok. 30 min.). Przygotować dressing z przypraw, oliwy i soku z cytryny. Wymieszać soczewicę z cukinią, ogórkiem, ananasem, marchewką i cebulką. Polać dressingiem, wymieszać i odczekać 5 minut aż smaki się wymieszają.

Kolacja: (ok. 17.30): Zupa z cukinii i bazylii

Uwaga: W programie Clean zupy kremy są niegotowane, z surowych warzyw!. Mnie osobiście nie do końca to pasuje, więc mimo wszystkie przynajmniej podgotowywuję na parze warzywa i dopiero wtedy robię krem. Ale to kwestia gustu.

1 cukinia, pokrojona w kostkę

1 łodyga selera naciowego

1 łyżka czerwonej lub słodkiej cebuli, drobno posiekanej

1 łyżka oliwy z oliwek extra virgin

5 liści bazylii

sól

¼ awokado

4 łyżki wody

dodatkowe liście bazylii (do ozdoby)

1. Zmiksuj wszystkie składniki w blenderze, ustawionym na wysokie obroty.

2. Ozdób danie świeżymi, dokładnie rozdrobnionymi liśćmi bazylii.

Share on Myspace
Dział: Kuracje


 

Zdrowie to jedynie kwestia nawyku,

wielu drobnych przyzwyczajeń,

które składają się na całość

a jedyną osobą, która może Cię uzdrowić

jesteś Ty sam.