user_mobilelogo

Licznik odwiedzin

© 2009-2015 by GPIUTMD

Wszystkie wpisy alfabetycznie

piątek, 27 listopad 2015 00:00

Hit na zimne dni - zupa wzmacniająca i ogrzewająca

Wczoraj spontanicznie „popełniłam zupę”, mąż mój wpadł w zachwyt, ja nie chwaląc się też, więc na świeżo wrzucam przepis, może ktoś z Was akurat szuka inspiracji na kolację czy jutrzejszy obiad.

Ze względu na użyte składniki zupa ta ma działanie wzmacniające Śledzionę (układ pokarmowy) oraz rozgrzewające. Przed jej zjedzeniem było mi trochę zimno, już w trakcie jedzenia zaczęłam odczuwać przyjemne ciepełko. Polecam wszystkim na ten właśnie okres, jest pyszna i aromatyczna a dodatek mleka kokosowego nadaje jej nieco egzotycznej nuty. 

A robi się ją tak:

Składniki:

80-100 g. dyni 

2-3 średnie marchewki 

1 średnia cebula

2-3 ząbki czosnku

imbir (kawałek o grubości 1 cm)

10 ml (2 łyżki) oliwy, masła klarowanego lub oleju kokosowego

puszka mleczka kokosowego bez dodatków

6 pomidorów obranych ze skróy lub 1 puszka pomidorów

0,5 litra wody

0,5 szklanki czerwonej soczewicy

0,5 łyżeczki garam masali (lub cynamonu jesli nie mamy garam masali)

łyżeczka kurkumy

sól do smaku

piertruszka lub inna zielenina do przybrania (opcjonalnie)

Pokrój drobno marchewkę lub zetrzyj na tarce z grubymi oczkami, pokrój w kostkę dynię i pomidory. Oliwę, olej kokosowy lub masło klarowane rozgrzej w sporym garnku. Pokrój drobno cebulę i bardzo drobno czosnek i imbir (lub zetrzyj na tarce z małymi oczkami), wrzuć do garnka, podsmażaj chwilę (3-4 minuty). Dodaj przyprawy, wymieszaj i podgrzewaj jeszcze minutę. Dodaj marchewkę, dynię i pomidory, obsmażaj kolejną minutę. Wlej mleko kokosowe i wodę, gotuj do miękkości (u mnie ok. 25-30 min.). Na koniec dodaj sok z cytryny. Jeśli pokroiłeś dosyć grubo warzywa, dobrze będzie zupę lekko potraktować blenderem, ale nie tak aby wyszedł nam gładki krem (jeśli pokroiłeś warzywa wystarczająco drobno, nie będzie to konieczne). Dekorujemy pietruszką lub bazylią. Smacznego!

 

Share on Myspace

Dział: Przepisy
środa, 08 lipiec 2015 00:00

Rewelacyjne, chrupiące chipsy z jarmużu!

 

Choć zasadzony przeze mnie w ogródku jarmuż ma się słabo, głównie za sprawą ślimaków, które lubią go nie mniej niż ja, w weekend udało mi się nabyć na warszawskim Bio Bazarze Norblin piękny, dorodny a wręcz gigantyczny pęczek bio jarmużu w cenie 5 zł J. Starczyło i na zdrowe zielone koktajle i na eksperymenty kuchenne. Przepis, który tu prezentuję nie jest mojego autorstwa, pochodzi z książki kucharskiej Gwyneth Paltrow „Córeczka tatusia”, ale ponieważ jest wyjątkowo udany, warto go puścić dalej w świat :-).

Chipsy z jarmużu (tak, tak, też mi było ciężko w to uwierzyć) są po prostu rewelacyjne w smaku, chrupiące jak prawdziwe chipsy a przy tym bardzo zdrowe. Córka moja stwierdziła nawet, że w smaku lepsze niż chipsy (ale czy ona w ogóle kiedykolwiek jadła chipsy?)

Proste, szybkie i efektowne, następnym razem kupię 2 pęczki-giganty i będę się nimi bezkarnie obżerać. Niestety rodzina moja też je pokochała, więc się muszę dzielić.

A robi się je tak:

Składniki:
Dorodny pęczek ekologicznego jarmużu
2 łyżki oliwy 
sól gruboziarnista do smaku 

Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 200 st.

Duży pęczek liści jarmużu bez łodyg, porwanych rękami na mniejsze kawałki (3-4 cm) wrzucamy do głębokiego talerza lub miski, w której uprzednio umieściliśmy 2 łyżki oliwy. Mieszamy z oliwą, tak żeby każdy kawałek „otarł” się o nią. Rozkładamy na jednej lub dwóch blachach (zależy ile nam tego wyszło) na płasko, doprawiamy grubą solą i pieczemy 12-15 minut (u mnie zdecydowanie 12 min). Jemy tak jak chipsy.

Smacznego!

Share on Myspace
Dział: Przepisy
wtorek, 26 maj 2015 00:00

Tarta z pokrzywą z własnego ogródka

 

 

Czy jest jeszcze ktoś, kto pokrzywę traktuje tylko jako chwast a nie zioło lecznicze o wszechstronnych właściwościach zdrowotnych?

Taką tartę popełniłam w weekend a domownikom nie przyznałam się czym jest „to zielone” na tarcie, więc pewnie wzięli to za szpinak lub coś podobnego :-).

Składniki:

na ciasto:

2 szklanki mąki kukurydzianej

1 jajko

75 g. masła klarowanego

szczypta soli

na nadzienie: 

miska pokrzywy z własnego ogródka

200 g. śmietany 18% (lub jogurtu naturalnego)

2 jajka

garść suszonych pomidorów

sól i gałka muszkatołowa do smaku

odrobina sera dobrej jakości (opcjonalnie)

 

Zagnieść ciasto (u mnie z mąki kukurydzianej, ale można poeksperymentować z innymi mąkami), wyłożyć do natłuszczonej formy na tartę i piec przez 15 min. w nagrzanym piekarniku o temp. 200 st. W tym czasie sparzyć pokrzywę wrzątkiem, odcisnąć i posiekać. Dodać śmietanę, jajka, drobno posiekane pomidory suszone, sól i gałkę muszkatołową do smaku. Wymieszać, wylać na upieczony spód. Opcjonalnie na wierzchu posypać startym serem i zapiekać do ścięcia się ( u mnie 20 minut).

Smacznego!

 

Share on Myspace
Dział: Przepisy
wtorek, 07 kwiecień 2015 00:00

Oczyść się na wiosnę!

Gotowy program oczyszczania wg. A. Jungera

detox

Nie ma lepszego momentu na przeprowadzenie programu oczyszczania organizmu niż wiosna. Wszystko budzi się do życia z wigorem i my – jako część wszystkiego - też chcemy poczuć się po zimie pięknie, lekko i pełni nowej energii.

Program oczyszczania warto przeprowadzać minimum raz w roku, nawet jeśli żywimy się dobrze. Jeśli żywimy się tak sobie, warto go zrobić minimum dwa razy - i na wiosnę i wczesną jesienią.

Dlaczego oczyszczanie jest niezbędne

Organizm ludzki ma naturalną właściwość samouzdrawiania się. Jest to wręcz magiczne kiedy spojrzymy przykładowo na proces gojenia się rany. Jeśli ten naturalny proces leczenia nie przebiega, albo przebiega w bardzo zwolnionym tempie, oznacza to, że coś przeszkadza naszemu organizmowi wykorzystać tę swoją naturalną magiczną cechę. Tym co przeszkadza są toksyny. W dzisiejszym, niezdrowym świecie, na co dzień fundujemy sobie świadomie i nieświadomie takie ilości toksyn, że ich neutralizacja przez nasz organizm wymaga zmiany zasad gospodarowania energią – ciało nie dając sobie rady z nadmiarem toksyn magazynuje je „tymczasowo” w tkankach (np. w tłuszczu) czekając na moment kiedy będzie mogło na spokojnie wydalić je z organizmu. Ten moment nie nadchodzi, a toksyny się kumulują. Stąd większość ludzi jest zatruta, chociaż jakoś tam funkcjonuje. Główną ideą wiosennego oczyszczenia jest odcięcie lub przynajmniej mocne ograniczanie dostarczanych nowych toksyn, tak aby organizm mógł pozbyć się skumulowanych w ciele toksyn bez żadnych przeszkód i ograniczeń czyli zrobić to, do czego został stworzony – oczyścić się sam.

Dlaczego Clean

Programów oczyszczających jest całe mnóstwo – lepszych i gorszych. Od skrajnych głodówek (absolutnie nie dla osób z niedoborami), do delikatnych programów sprowadzających się do dodatkowego wypicia szklanki kefiru czy wody z cytryną, które pewnie nie zaszkodzą, ale też jakoś spektakularnie nam nie pomogą.

Wybór jest trudny, więc podpowiadam jak umiem, bo przetarłam wiele szlaków w tej kwestii.

Osobiście uważam, że najlepszym programem oczyszczającym organizm z jakim się spotkałam jest program „Clean” Alejandro Jungera. Nie oznacza to oczywiście, że nie ma innych dobrych programów, oznacza to tylko, że mnie osobiście niezwykle odpowiada mądrość i kompleksowość podejścia do tematu tego autora.

Oczyszczanie wg. tego programu wiąże się z pobudzeniem układu detoksykacji do bardziej intensywnej i efektywnej pracy. Jemy, nie głodzimy się, bo bezpieczny proces usuwania toksyn wymaga dostarczenia organizmowi odpowiednich składników odżywczych. Program ten zakłada ponadto wspieranie procesów prowadzących do eliminacji zaburzeń funkcjonowania jelit, może być np. świetnym startem do leczenia poważnych drożdżyc.

Tych z Was, którzy  poważnie myślą o rozpoczęciu tego programu, zachęcam do zakupu książki A. Jungera pt. „Clean” ze względu na dokładny (blisko 300 str.) opis programu, szczegółowe wyjaśnienie biochemiczne procesu detoksykacji oraz gotowe przepisy na posiłki. Jeśli nie planujecie zakupu książki, nie zrażajcie się, można samodzielnie komponować posiłki wg. zasad, które postaram się przedstawić poniżej.

Program zasadniczo trwa 21 dni, ale jeśli z jakiś względów taki okres będzie dla Was za długi – 14 lub nawet 7 dni też da znaczącą poprawę zdrowia. Odżywianie i oczyszczanie nie są procesami zerojedynkowymi – albo wszystko albo nic. Jeśli uda Ci się wytrzymać choćby tydzień to i tak dużo dla siebie zrobisz (choć przyznaję, że po 3 tygodniach lata się pod sufitem z nadmiaru energii i warto przez program przebrnąć choćby po to J)

Ja ten program zaczynam po raz kolejny właśnie dziś, stąd ten wpis J

Wykluczenia

Następujące okoliczności są przeciwwskazaniem do stosowania programu Clean:

  • ciąża lub okres karmienia piersią
  • cukrzyca typu 1
  • zaawansowana choroba nowotworowa z szybką utratą wagi
  • przyjmowanie leków, których stężenie we krwi musi pozostawać na stałym poziomie (szczególnie antyzakrzepowe, antyarytmiczne i przeciwdrgawkowe)
  • choroba, z powodu której wszelkie zmiany równowagi chemicznej w organizmie mogą stanowić dla ciebie zagrożenie.

Jak się przygotować

Nastawienie psychiczne – jest wszystkim. Jeśli masz głęboką, niezmąconą chęć oczyszczenia własnego organizmu, i myślisz „chcę” a nie „muszę” – uda Ci się. Jeśli wiesz, że powinieneś/powinnaś, ale wcale nie masz na to ochoty – najprawdopodobniej Ci nie wyjdzie, więc szkoda w ogóle próbować.

Przygotowanie logistyczne – należy zorganizować sobie życie na ten okres, dokładnie zaplanować posiłki na min. 2 dni do przodu, kupić niezbędne produkty, zaopatrzyć się w dobrej jakości wodę (najlepiej nie w plastikowych butelkach), odpowiednio „rozluźnić” kalendarz tak żeby mieć czas na przygotowanie posiłków, relaks, spacery i sen. Program oczyszczania nie może być kolejnym wyzwaniem i źródłem stresu w Twoim zalatanym życiu, ma to być czas nagrody dla Ciebie, skupienia się na sobie i dawania sobie tego co najlepsze. Jeśli uważasz, że aktualny tryb życia Ci na to nie pozwala, wybierz wersję tygodniową, albo odłóż oczyszczanie na później, wtedy kiedy będziesz w stanie rzeczywiście z niego skorzystać

Odcięcie toksyn – na tyle na ile możesz odstaw toksyny w pożywieniu, kosmetykach, chemii domowej. Odstaw palenie (na zawsze), nie poddawaj się w tym okresie prześwietleniom. Toksyny rozumiem szeroko – unikaj więc również „toksycznych” ludzi, nie oglądaj nic nie wnoszących „śmieciowych” programów, szczególnie o polityce.

Prowadzenie dziennika - przygotuj zeszyt, w którym będziesz zapisywać wszystko co jesz i pijesz, a także własne samopoczucie, reakcje organizmu, pozom energii, wypróżnienia, wygląd skóry, zapach ciała, ewentualne bóle itp.

Porównanie - zrób sobie zdjęcie przed rozpoczęciem programu i porównaj ze zdjęciem po jego zakończeniu (kolor skóry, cienie i worki pod oczami, napięcie skóry, błysk w oku ;-))

Ściągawka - powieś sobie na lodówce listę pokarmów wskazanych i zabronionych („Czego nie jeść” i „co jeść” poniżej)

Okres przygotowawczy - przejdź przez okres przygotowawczy czyli  tzw. dietę eliminacyjną. Jeśli na co dzień żywisz się dobrze w zasadzie z marszu możesz rozpocząć detoksykację, w przeciwnym razie zafunduj sobie okres przygotowawczy od kilku do nawet 2 tygodni w formie tzw. diety eliminacyjnej. W tym okresie znacząco ogranicz spożywanie kofeiny, odstaw alkohol, pij więcej wody niż zwykle i jedz trzy normalne (niekoniecznie płynne) posiłki dziennie, złożone wyłącznie z produktów dozwolonych (cześć „co jeść” poniżej).

 

Czego nie jeść

Sam program bazuje na wykluczeniu z pożywienia na 21 dni pokarmów, które są częstymi alergenami lub zawierają substancje, które mogą utrudniać detoksykację.

W ten sposób odciążamy wątrobę, dając organizmowi odpoczynek porównywalny z 3-tygodniowym błogim odpoczynkiem na Karaibach po wielu latach ostrego zasuwania w korporacji bez urlopu ;-)

Uwaga: to, że wykluczamy niektóre pokarmy (np., grejpfrut, bakłażany i pomidory, zboża, truskawki, miód itp.) nie oznacza, że te produkty są niezdrowe (niektóre są bardzo zdrowe) a jedynie, że ze względu na pewne związki w nich występujące rezygnujemy z nich na ten czas. Piszę o tym, bo dla niektórych ludzi ta część założeń jest niezrozumiała. Po programie stopniowo wrócisz do nich.

I tak, wykluczamy:

  1. Napoje i produkty gotowe czy przetworzone, które zawierają sztuczne dodatki, konserwanty i inne substancje chemiczne
  2. Węglowodany proste, zawarte w cukrach i zbożach, w szczególności tych rafinowanych (na przykład białej mące czy białym ryżu),
  3. Kukurydzę, pomidory, ziemniaki, bakłażan, paprykę
  4. Masło, margarynę, wszelkie tłuszcze o stałej konsystencji, tłuszcze przetworzone, dressingi sałatkowe, majonez, tłuszcze do smarowania
  5. Alkohol, kawę, napoje z zawartością kofeiny, słodkie napoje gazowane, napoje smakowe
  6. Cukier spożywczy, cukry białe i brązowe, miód, syrop klonowy, syrop kukurydziany, fruktoza, mieszanka fruktozy i glukozy
  7. Czekoladę, keczup, gotowe mieszanki przypraw, gotowe sosy i inne podobne dodatki
  8. Pomarańcze, sok pomarańczowy, grapefruity, truskawki, winogrona, banany
  9. Nabiał i jaja, mleko, sery, twaróg, śmietana, jogurt, masło, lody, śmietanki w proszku
  10. Pszenicę, jęczmień, orkisz, kamut, żyto, kuskus, owies (wszystkie zboża z glutenem)
  11. Surowa ryba, wieprzowina, wołowina, cielęcina, kiełbasa, wędliny, mięso w puszkach, parówki, skorupiaki
  12. Produkty sojowe (sos sojowy, oliwa sojowa w produktach przetworzonych, tempeh, tofu, mleko sojowe, jogurty sojowe)
  13. Orzeszki ziemne, masło orzechowe, pistacje, orzechy makadamii

"Nie wolno jeść nic!” – zakrzyknie pewnie część z Was. Nieprawda.

Co jeść

W czasie programu możemy bowiem jeść:

  1. Warzywa: najlepiej świeże, surowe, duszone, sauté lub w postaci soków, pieczone
  2. wyciskany na zimno olej z oliwy, lnu, sezamu, migdałów, słonecznika, rzepaku, dyni, orzechów włoskich
  3. filtrowaną bądź butelkowaną wodę (unikajmy plastikowych butelek), zieloną herbatę, herbatki ziołowe (herbatki nie mogą być jedynym płynem, przynajmniej połowę musi stanowić woda)
  4. syrop z brązowego ryżu, syrop z agawy, stewię
  5. ocet, wszystkie przyprawy: sól chimalajska/kamienna, pieprz, bazylia, mączka chleba świętojańskiego, cynamon, kminek, koper, czosnek, imbir, musztarda, oregano, pietruszka, rozmaryn, kurkuma, tymianek
  6. owoce w całości, niesłodzone, mrożone lub w soku własnym, rozcieńczone soki naturalne
  7. ryż, mleka roślinne -  mleko migdałowe, ryżowe, kokosowe lub jaglane, brązowy ryż, kaszę jaglaną, komosę ryżowa, szarłat (amarantus), grykę
  8. ryby zimnowodne, dziczyznę, chudą jagnięcinę, kaczkę, kurczaka, indyka (tak pisze A. Junger, ja bym mimo wszystko namawiała na wykluczenie, albo znaczne ograniczenie mięsa w tym okresie)
  9. groch, soczewicę, rośliny strączkowe
  10. nasiona sezamu, pestki dyni czy słonecznika; orzechy laskowe, orzechy pekan, migdały, orzechy nerkowca, orzechy włoskie

Program oczyszczania – podstawowe zasady

  • W czasie detoksykacji spożywasz 3 posiłki dziennie – dwa płynne (najlepiej koktajl-smoothie rano i zupa krem na kolację) i jeden stały (obiad) komponowane wyłącznie z produktów dozwolonych. Przykładowe posiłki są dostępne w książce „Clean, ale można je samodzielnie komponować z dozwolonych produktów. Mój dzisiejszy jadłospis (dzień 1) podaję na dole.
  • Zawsze, gdy to tylko możliwe, wybieraj produkty organiczne.
  • Dokładnie i wolno przeżuwaj pożywienie, pamiętaj, że trawienie zaczyna się już w ustach.
  • Bezwzględnie przestrzegaj zasady 12-godzinnego odstępu pomiędzy kolacją dnia poprzedniego a śniadaniem dnia następnego.
  • Przy dużym głodzie pomiędzy posiłkami (szczególnie na początku programu) możesz wypić dodatkowy koktajl, zjeść jabłko, marchewkę lub 5 migdałów.
  • Pamiętaj o codziennym wypróżnieniu i jeśli trzeba sięgnij po herbatkę na zaparcia lub wypij na noc dwie łyżki oleju rycynowego. Jest to niezwykle ważne, aby w czasie kuracji nie doprowadzać do zaparć, bo wówczas uwalniane toksyny mogą się z powrotem wchłonąć.
  • Staraj się pić dużo wody dobrej jakości. Junger zaleca pić tak, aby oddawać mocz co godzinę. Życie, życiem, uważam, że aż tak często nie trzeba (szczególnie gdy typ pracy nam to uniemożliwia), ale zdecydowanie pijmy więcej niż zwykle. Woda ułatwia wypłukiwanie nagromadzonych toksyn z organizmu.
  • Codziennie zjedz jeden ząbek surowego czosnku.
  • Zapisuj wszystko skrupulatnie w dzienniku.

Kwestie pozażywieniowe

Oczyszczenie należy rozumieć szerzej, również na płaszczyźnie psychicznej. Niech to będzie radosny okres tylko dla siebie. Codziennie rób coś co kochasz, wygospodaruj na to czas. Unikaj spotkań i sytuacji, których nie lubisz. Ćwicz codziennie chociaż 10 minut, wybierz się na spacer aby się dotlenić. Program Clean bez codziennego ruchu nie ma sensu, nie osiągniemy zamierzonego efektu detoksykacji.

Zadbaj o odpowiednią ilość snu, staraj się chodzić spać najlepiej ok. 22, jeśli jest to absolutnie niemożliwe to o 23. Jeśli jeszcze nigdy nie medytowałeś, to też dobry moment, żeby spróbować choćby z 10 minut dziennie. Wystarczy, że na 10 minut dziennie zamkniesz oczy i wsłuchasz się w to co do Ciebie dociera, starając się jednocześnie oczyścić umysł z myśli. Nie stresuj się jeśli nie będzie to wychodzić perfekcyjnie, ważne żeby znaleźć tę chwilę na spokój. Równie dobrze medytować możesz na spacerze w lesie czy w parku, skupiając się na przyrodzie.

Możesz zafundować sobie saunę, nawet kilka razy, która dodatkowo pozwoli wypocić Ci toksyny przez skórę. Jeśli możesz, oglądaj dużo dobrych komedii, śmiech sprzyja wszelkim procesom ozdrowieńczym.

odpoczynek

Reakcje organizmu

Warto wiedzieć, że organizm przez długi czas faszerowany przetworzonymi pokarmami i pozbawiony istotnych składników odżywczych może bardzo gwałtownie zareagować na rozpoczęcie procesu usuwania toksyn i pojawienie się zdrowszego jedzenia.

Te objawy mogą wydawać się niekorzystne  a nawet budzić niepokój, dlatego warto wiedzieć że są normalne i przejściowe. Organizm czyści się z toksyn na różne sposoby. To czego możesz się spodziewać (jeśli masz bardzo zaśmiecony organizm) to m.in. wykwity skórne, bóle głowy, stan podgorączkowy, pogorszenie nastroju, uczucie osłabienia, intensywny zapach wydzielin.

Zaakceptuj z góry, że tak może być i pamiętaj, że to dobre znaki, że organizm wszedł w proces samooczyszczania.

Chudnięcie nie jest celem tego programu, ale stanowi częsty skutek uboczny u osób z nadwagą. U osób o wadze normalnej raczej nie wystąpi.

Co potem?

Przejście przez cały lub skrócony program oczyszczania jest powodem do dumy, ale to jeszcze nie koniec pracy. W tym czasie odstawiliśmy bardzo dużą część pokarmów i powrót do nich powinien następować stopniowo.

Uwaga: nie wracamy do pokarmów rafinowanych (biały cukier, biała mąka, popularne oleje z marketów) wcale!

Każdy produkt wprowadzaj pojedynczo i obserwuj prze 2-3 swoją reakcję, przed wprowadzeniem kolejnego. Np. możesz zacząć od wprowadzenia zbóż zawierających gluten (ale nie pszenicy) i zobaczyć czy przez te 2-3 dni nie masz wzdęć, spadków energii i innych niepożądanych reakcji, których nie miałeś w czasie programu Clean. Potem wprowadzasz pszenicę. Jeśli odczuwasz dolegliwości, ponownie ją odstawiasz i obserwujesz czy dolegliwości się cofnęły. I tak dalej, po kolei z każdym produktem. W ten sposób masz unikalną szansę zaobserwować co Ci rzeczywiście służy a co nie i wykryć nietolerancje, o których nigdy nie wiedziałeś. Zapisuj wszystko. Może się okazać, że pokarmy, których nigdy byś o to nie podejrzewał, wcale nie działają na Ciebie dobrze. Ten okres powolnego wprowadzania pokarmów jest fascynujący sam w sobie i może dostarczyć nam ogromnej wiedzy o własnym organizmie.

I jak? Wchodzicie w to?

Poniżej mój dzisiejszy jadłospis (bez napojów):

Pół godziny przed śniadaniem szklanka ciepłej wody z połówką cytryny

Śniadanie: Koktajl z mango z ananasem i mleka kokosowego

Pół mango, mniej więcej tyle samo objętościowo ananasa, ½-1 szklanka mleka kokosowego. Wszystko zmiksować razem w blenderze i wypić.

Obiad: Sałatka z soczewicy

1 szklanka suszonej zielonej soczewicy namoczonej w 3 szklankach wody.

1 szklanka cukinii, pokrojonej w kostkę

1 szklanka ogórka, pokrojonego w kostkę

1/4 szklanka ananasa, pokrojonego w drobną kostkę

¾ szklanki marchewki pokrojonej w kostkę

¼ szklanki cebulki pokrojonej drobno

¼ szklanki oliwy

sok z 1 cytryny

Przyprawy: kminek, kurkuma, starty imbir, 1 ząbek czosnku, sól, liście kolendry lub pietruszki

Namoczoną soczewicę gotować do miękkości (ok. 30 min.). Przygotować dressing z przypraw, oliwy i soku z cytryny. Wymieszać soczewicę z cukinią, ogórkiem, ananasem, marchewką i cebulką. Polać dressingiem, wymieszać i odczekać 5 minut aż smaki się wymieszają.

Kolacja: (ok. 17.30): Zupa z cukinii i bazylii

Uwaga: W programie Clean zupy kremy są niegotowane, z surowych warzyw!. Mnie osobiście nie do końca to pasuje, więc mimo wszystkie przynajmniej podgotowywuję na parze warzywa i dopiero wtedy robię krem. Ale to kwestia gustu.

1 cukinia, pokrojona w kostkę

1 łodyga selera naciowego

1 łyżka czerwonej lub słodkiej cebuli, drobno posiekanej

1 łyżka oliwy z oliwek extra virgin

5 liści bazylii

sól

¼ awokado

4 łyżki wody

dodatkowe liście bazylii (do ozdoby)

1. Zmiksuj wszystkie składniki w blenderze, ustawionym na wysokie obroty.

2. Ozdób danie świeżymi, dokładnie rozdrobnionymi liśćmi bazylii.

Share on Myspace
Dział: Kuracje
poniedziałek, 23 marzec 2015 00:00

Sałatka Waldorfa mojej babci

 

salatka WaldorfaTę sałatkę pamiętam dobrze z dzieciństwa, była jednym z dań popisowych mojej babci. Wersji i odmian sałatki Waldorfa istnieje wiele, ta  jest z ananasem, ale oczywiście ananas można zastąpić innym słodkim dodatkiem, np. rodzynkami, suszoną żurawiną, nawet śliwką suszoną.

Ta surówka zadaje kłam powiedzeniu, że wszystko co najlepsze jest albo niezdrowe, albo nielegalne, albo niemoralne. Jest bardzo zdrowa, całkowicie legalna i wysoce moralna ☺.

Nawet Ci dziwni osobnicy, którzy na co dzień twierdzą, że nie mogą zozumieć jak można zakwalifikować seler do produktów jadalnych, są w stanie tę sałatkę zjeść bez obrzydzenia a nawet z pewnym zadowoleniem.

Uwaga: sałatka ma jedną wadę. Bez względu na to ile jej się zrobi, kończy się strasznie szybko.

Składniki:
Ok. 250 g.  jabłek (u mnie bio) - waga po wydrążeniu
Ok. 250 g. selera (u mnie od lokalnego rolnika)
2-3 łyżki soku z cytryny
8-10 orzechów włoskim świeżo łuskanych
Ok. 150 g. świeżego ananasa (po obraniu i pokrojeniu)
2-3 łyżki jogurtu typu greckiego, jogurtu z nasion lub w wersji "żyje się raz i niekoniecznie zdrowo" - majonezu.
 

salatka WaldorfaJabłka wydrążyć, seler obrać. Wyłuskać orzechy i pokroić lub połamać na mniejsze, ale wyczuwalne kawałki. Ananas pokroić na małe kawałeczki. Jabłka i seler zetrzeć na tarce z grubymi oczkami. Jest to najbardziej pracochłonna część wykonania sałatki, ale jej smak Wam to zrekompensuje. Zamiast tarki można uzyć dobrej jakości rozdrabniacza lub urządzenia wysokoobrotowego (ja używam). W takiej sytuacji rozdrobnić najpierw seler, a potem jabłko na kawałki wielkości odpowiadającej z grubsza kawałkom z tarki z duzymi oczkami. Starte jabłko i seler wymieszać, odstawić do miski, skropić sokiem z cytryny, żeby nie zciemniały. Dodać ananas i orzechy, wymieszać. Na koniec dodać 2-3 łyżeczki jogurtu i dobrze wymieszać.

Niebo w gębie.

Sałatkę zawsze robię na oko i zawsze jest pyszna. U mnie proporcje selera do jabłka to +/- 1:1, ale można je nieco zmodyfikować według upodobań lub stanu. Jeśli nie mam orzechów włoskich, dodaję inne, które akurat są na stanie (np. laskowe, migdały), w ostateczności można dodać nawet pestki słonecznika, też będzie dobrze.

Sałatka jest zdrowa, bardzo odżywcza i przepyszna. U mnie w domu nie jest w stanie przetrwać do kolejnego dnia.

Smacznego i na zdrowie!

salatka Waldorfa

Share on Myspace
Dział: Przepisy
sobota, 07 luty 2015 00:00

Rozgrzewająca i pożywna zupa z soczewicy, idealna na zimowe popołudnie 

 

Tę zupę „popełniłam” przypadkowo, ale została już na zawsze w naszym domowym repertuarze. To zupa z tych, które lepiej smakują następnego dnia, kiedy smaki się przenikną i połączą. Ja zawsze gotuję cały duży gar, a i tak znika w ciągu 2 dni smile

Składniki:
Ok. 2,5 l. bulionu warzywnego domowej roboty
Opakowanie soczewicy czerwonej (ok. 400 g.)
Ok. 100-120 g. soczewicy zielonej
3-4 ziemniaki (lub 1 batat w wersji zdrowszej)
2 średniej wielkości cebule
1 puszka pokrojonych pomidorów (lub świeże pomidory obrane ze skóry)
1/3 - 1/2 papryczki chili wydrążonej z pestek lub szczypta chili w proszku
3 łyżeczki soli tybetańskiej lub kamiennej bez konserwantów i antyzbrylaczy
papryka słodka do smaku (ja daję 3 łyżeczki)
2 liście laurowe
3-4 łyżki soku z cytryny
2 cm startego na drobnej tarce imbiru (opcjonalnie)
1 łyżka zdrowego słodu (opcjonalnie)
1 łyżka kurkumy

Oba rodzaje soczewicy zalać wodą na 2-3 godziny, albo choć przepłukać. Wylać wodę (usuwamy w te sposób kwas fitynowy i jego sole, które mają tendencje do wiązania w sole i chelaty magnez, wapń, żelazo, kobalt, cynk, czego w większości przypadków nie chcemy).

Bulion wlewamy do dużego garnka, dodajemy soczewicę czerwoną i zieloną, pomidory, liście laurowe. Doprowadzamy do zagotowania. Jeśli pojawią się szumowiny – usuwamy je (problem zwykle nie występuje przy stosowaniu soczewicy bio). Gotujemy ok. 5 minut. W tym czasie obieramy ziemniaki lub batata i kroimy na małe kawałki. Dodajemy do zupy. Kroimy drobno cebulę i podsmażamy ją na łyżce oliwy z oliwek, aż się zeszkli, ale nie zarumieni. Wrzucamy do garnka. Dodajemy drobno pokrojone chili, kurkumę, paprykę słodką, imbir i słód (słód opcjonalnie, gdyż używamy batata, pomijamy całkowicie). Gotujemy dalej ok. 20 min. Na koniec dodajemy sól, sok z cytryny i resztę oliwy. Gotujemy do miękkości (ok. 10-15 min.). Jeśli zupa jest za gęsta, dodajemy bulionu lub wody.

Świeży imbir i papryczka chili nadają zupie charakter mocno rozgrzewający, gdybyśmy chcieli je zastąpić suszonym imbirem i suszonym chili, trzeba ich dodać odpowiednio mniej, gdyż te przyprawy w formie suszu są ekstremalnie rozgrzewające.

Smacznego!

Share on Myspace
Dział: Przepisy
piątek, 21 listopad 2014 00:00

Zdrowa szarlotka z mąki pełnoziarnistej

 

Składniki:
1,5 szklanki pełnoziarnistej mąki orkiszowej*
0,5 szklanki mąki ryżowej (z pełnoziarnistego ryżu)*
1 żółtko**
1 jajko**
100 g. masła w temperaturze pokojowej dobrej jakości bez ulepszaczy i barwników
4 łyżki cukru nierafinowanego
1 łyżka prawdziwego miodu***
1 łyżka jogurtu typu greckiego
1 łyżeczka kamienia winnego (eko proszek do pieczenia)
1-1,5 kg jabłek bio lub z własnego/ zaprzyjaźnionego sadu****
łyżka cynamonu
cukier nierafinowany do jabłek (opcjonalnie)

*proporcje mąk można oczywiście lekko zmienić, mąka ryżowa dodaje lekkości ciastu. Zastąpienie 0,5 szklanki mąki orkiszowej mąką żytnią spowoduje, że ciasto będzie trochę mniej puszyste. Zamiast orkiszu można użyć inne prastare rodzaje pszenicy, np. płaskurka czy kamut. Osobiście nie kupuję mąki tylko ziarna, które można przechowywać nawet 2 lata i mielę je w urządzeniu wysokoobrotowym na mąkę tuż przed użyciem).

** - ze stempelkiem 0 lub w ostateczności 1

*** - nie należy raczej kupować miodów „spoza UE”, bo ich jakość może być bardzo różna

**** - jabłka są niestety jednym z najbardziej zanieczyszczonych pestycydami owoców na świcie (wg. danych Environmental Working Group znajdują się nawet na pierwszym miejscu)

Jabłka pokroić w kostkę i podsmażyć na patelni z dodatkiem cynamonu, jeśli jabłka są bardzo kwaśne, można dodać cukier nierafinowany (opcjonalnie) lub inny „zdrowy” zastępnik do smaku.

Z wszystkich składników (za wyjątkiem jabłek) ugnieść w misce ciasto. Podzielić na 2/3 i 1/3. 1/3 wstawić do zamrażalki na kilkanaście minut. Resztą ciasta wyłożyć okrągłą formę do ciasta o średnicy 24 cm (natłuścić jeśli nie jest to forma silikonowa). Wyłożyć jabłka, na wierzch zetrzeć na tarce z grubymi oczkami ciasto z zamrażalki.

Piec w nagrzanym piekarniku w temperaturze 180 stopni przez ok. 30-35 min. Smacznego!

 

Share on Myspace
Dział: Przepisy


 

Zdrowie to jedynie kwestia nawyku,

wielu drobnych przyzwyczajeń,

które składają się na całość

a jedyną osobą, która może Cię uzdrowić

jesteś Ty sam.