user_mobilelogo

Licznik odwiedzin

© 2009-2015 by GPIUTMD

Wszystkie wpisy alfabetycznie

czwartek, 05 listopad 2015 00:00

Jak zacząć zdrowiej żywić się od jutra?

 

Mija rok od czasu kiedy zaczęłam pisać ten blog, dziś więc wpis trochę nietypowy i nieplanowany.

Wczoraj bowiem dostałam maila od mojej szwagierki, w którym pisze ona mniej więcej tak (po przetłumaczeniu na polski):

„Kochana, to całe zdrowe odżywianie jest bardzo skomplikowane. Kupiłam książki, które mi poleciłaś, ale ich lektura idzie mi bardzo wolno, nie mam czasu i lata miną zanim je przeczytam. Czy mogłabyś po prostu napisać mi co jeść a czego nie?

Hmmm, pytanie zasadne ale odpowiedź na nie wcale nie łatwa. No bo czy da się tak w kilku zdaniach odpowiedzieć? Pierwsza moja myśl to „nie da się”, „to byłoby zbyt duże uproszczenie, odżywianie to kwestia indywidualna”, ale po chwili zastanowienia pomyślałam sobie, że przecież samo wyeliminowanie pewnych nawyków będzie już ogromnym krokiem do przodu. Tak, da się z dnia na dzień zacząć odżywiać znacząco lepiej. Dlatego z mojej odpowiedzi do siostry mojego męża z bardzo konkretnymi, praktycznymi poradami po jej przetłumaczeniu na polski i dostosowaniu do warunków polskich „ukręciłam” dzisiejszy wpis. Nie wyjaśniam w nim szczegółowo dlaczego i jak, nie wnikam w szczegóły – jest prosty, bo taki ma być.

 

Jak w kilku krokach już od jutra zacząć się żywić lepiej

  1. Przestać pić Colę, Fantę i wszelkie inne kolorowe napoje gazowane. Pijemy wodę, soki warzywne, czasem (ale nie często) sok owocowy, napary i herbatki.

  2. Przestać kupować i używać oleje rafinowane (np. słonecznikowy) – oleje na półkach sklepowych w zwykłych sklepach to oleje rafinowane, poddane takim procesom chemicznym, w które trudno uwierzyć. Wyjątkiem jest oliwa z oliwek extra virgin, która jest tłoczona na zimno (nierafinowana). Jeśli już coś smażymy (co samo w sobie nie jest dobrą metodą obróbki termicznej, ale czasem można) to na maśle klarowanym (ghee) lub na oleju kokosowym nierafinowanym.

  3.  Po przeczytaniu etykiety odkładać z powrotem na półkę wszystko co ma w składzie syrop glukozowo-fruktozowy (jogurty, dżemy) i glutaminian sodu (GMS)

  4. Wybierać produkty bez barwników, konserwantów i sztucznych dodatków (np. ser bez chlorku wapnia) – nie jest to łatwe, ale trzeba się starać. Jeśli chodzi o wędliny najlepiej piec je w domu, w zasadzie nie da się dostać wędlin bez azotynów, jeśli już więc taką kupujemy to niech nie zawiera już innych świństw.

  5.  Nie kupować warzyw i owoców z supermarketów. Czytałam kiedyś, że warzywa i owoce w supermarketach są poddawane promieniowaniu, które ma opóźnić proces ich psucia się a do naświetleń (szczególnie jeśli nie wiemy jakie promieniowanie jest stosowane) należy podchodzić z daleko posuniętą ostrożnością. Nie znalazłam żadnego oficjalnego potwierdzenia tej informacji, ale obawiam się, że to niestety może być prawda. Wystarczy kupić sałatę z marketu i sałatę „od chłopa” i porównać jak szybko jedna i druga więdnie, nie jest naturalne, że sałata może leżeć w lodówce 2 tygodnie i nic się z nią nie dzieje.

  6. Drób kupować tylko ze sprawdzonych miejsc, mając pewność, że nie był szprycowany hormonami.

  7. Kupować wyłącznie mąkę pełnoziarnistą, makaron pełnoziarnisty, ryż pełnoziarnisty itp.

  8. Ograniczyć do minimum użycie cukru. Jeśli użycie jest konieczne niech to będzie cukier nierafinowany (to nie to samo co brązowy) lub surowy miód. Niektóre zastępniki cukru, reklamowane jako zdrowsze są od niego dużo gorsze – np. syrop z agawy czy syrop z kukurydzy, bo zawierają bardzo dużo fruktozy, która jest fatalna dla wątroby.

  9. Wystrzegać się ryb hodowlanych. Są one masowo karmione mączką rybną, czyli zmielonymi na pył resztkami ryb. Pomijając etyczny aspekt tego procederu (karmi się ryby szczątkami ryb) nie jest to ich naturalny pokarm i ryby tak karmione, często i gęsto już rodzą się z nowotworami! Jest to prawdziwa plaga, my oczywiście o tym nie wiemy i spożywamy „zdrowe rybki”.

  10. Nie używać soli rafinowanej (ważonej), najlepszą solą jest różowa sól himalajska.

  11. Nie kupować mleka UHT, które nie ma żadnych wartości odżywczych. Absolutnie nie kupować mleka i przetworów mlecznych homogenizowanych – uszkadzają układ wieńcowy. Jeśli już mleko - to najlepiej eko, niepasteryzowane od rolnika albo pasteryzowane w niskiej temperaturze.

  12. Unikać pszenicy, która została tak zmodyfikowana genetycznie, że jest trudno trawiona przez dużą część ludzi (którzy przypisują swoją nietolerancję glutenowi, gdy tymczasem źle znoszą tylko pszenicę a gluten z innych zbóż im nie szkodzi). Pszenicę warto zastąpić orkiszem, który nie był modyfikowany. Uwaga: etykieta „Chleb orkiszowy” często oznacza dodatek orkiszu i nadal pszenicę w środku, dlatego trzeba się upewnić co do składu. Chleb najlepiej wypiekać samemu ewentualnie zlokalizować piekarnię, gdzie nie stosują dodatków i spulchniaczy i zaopatrywać się w chleb razowy, ewentualnie pytlowy. Najlepszym chlebem jest chleb żytni, razowy na zakwasie, ale osoby ze słabym trawieniem mogą mieć z nim problem; żytni pytlowy powinien być dla nich ok.

  13. Ograniczyć produkty z soi. Są one często przedstawiane jako zdrowe, ale badania nie są tu wcale jednoznaczne. Soja zawiera fitoestrogeny działające podobnie do żeńskich estrogenów, zaś nadmiar estrogenów jest łączony z hormonozależnymi rodzajami raka (piersi, macicy). Dlatego przed menopauzą z soją ostrożnie. Ponadto w 99% soja jest GMO. Natomiast wskazane i polecane są produkty z soi fermentowanej takie jak miso, sos sojowy bez pszenicy, natto, tempeh, tofu itp.

  14. Wykluczyć orzeszki ziemne (wcale nie są zdrowe ze względu na szkodliwy kwas arachidowy, a poza tym są potężnym źródłem pasożytów).

 

Samo przestrzeganie tych zasad będzie znaczącym krokiem w przód w zdrowym odżywianiu i szybko odczujecie różnicę w poziomie energii i samopoczuciu. To jak? Zaczynacie od jutra :-)?

Share on Myspace

Dział: Ogólne
środa, 24 czerwiec 2015 00:00

Mąki inne niż pszenna - przegląd opcji i zastosowań

Z dużą satysfakcją obserwuję, że w części lepszych sklepów można dostać coraz więcej rodzajów mąki. O jakości pszenicy pisałam tu, dobrze więc, że alternatywy są coraz bardziej dostępne.

Z mąk innych niż pszenna można piec wszystko, granicą jest tu tylko wyobraźnia.

Ja mimo wszystko najczęściej sięgam po mąkę orkiszową (do większości wypieków) i gryczaną (naleśniki, chleby). Pozostałe rodzaje mąki traktuję raczej jako dodatek.

Co warto wiedzieć o mąkach?

-     Każda ma nieco inną konsystencję i właściwości, rezygnując z mąki pszennej trzeba się nastawić na to, że mało która daje tak elastyczne ciasto jak ona (wyjątkiem jest orkisz i kamut)

-    Najlepiej gdy mamy możliwość zmielenia mąki z ziarna tuż przed użyciem (np. w urządzeniu wysokoobrotowym), gdyż mąka również (podobnie jak tłuszcze) się utlenia co jest zjawiskiem niekorzystnym. Ponadto qi świeżo zmielonej mąki jest nieporównywalnie wyższe niż mąki, która swoje odstała. Jeśli nie mamy takiej możliwości i kupujemy gotowe mąki, trzeba zadbać o to, żeby nie zalegały miesiącami w naszej kuchni tylko było wykorzystywane na bieżąco

-      Oczywiście sięgamy po mąkę z pełnego przemiału

 

Wg. TCM zasady dotyczące wypieku chleba to:

- bierzemy się za to w ciepłe i słoneczne dni (lepiej rośnie)

- ciasto przygotowujemy rano (czas wzrostu) a pieczemy pod wieczór (czas spoczynku)

- działamy tylko z pozytywnym nastawieniem (uniwersalna zasada dotycząca wszelkich poczynań w kuchni i poza nią J)

Poniżej przedstawiam zestawienie najpopularniejszych mąk i ich zastosowań.

Typ mąki Właściwości Sugerowany % w wypiekach
Mąka orkiszowa Pełnoprawny zamiennik mąki pszennej, zdecydowanie lepiej tolerowany niż wysoce przetworzona mąką pszenna do 100%
Mąka jęczmienna Wypieki mają bardziej zbity miąższ Optymalnie dla w miarę lekkiej konsystencji do 50%
Mąka żytnia Wypieki mają bardziej zbity miąższ do 100%, chleb żytni na zakwasie jest sztuką samą w sobie, dla niewprawionych jako dodatek 50% z mąką orkiszową lub ryżową
Mąka gryczana (z gryki niepalonej) Doskonała jako dodatek do mąki orkiszowej lub ryżowej, z samej maki gryczanej z wodą można zrobić rewelacyjne podpłomyki Do 100% lub jako dodatek do mąki orkiszowej/kamutowej
Mąka kasztanowa Słodka, dodaje lekkości i kremowej konsystencji, dosyć droga Ze względu na cenę raczej jako dodatek do innych mąk
Mąka kukurydziana do smacznych, jasnych wypieków, należy uważać na pochodzenie kukurydzy (nie GMO – a o taką niełatwo) Do 100%, można dodać do niej niewielką ilość innych mąk
Mąka jaglana (z prosa) Mąka z popularnej kaszy jaglanej, mało się klei, żeby zwiększyć jej plastyczność można dodać maki ziemniaczanej Do 30% z innymi mąkami
Mąka owsiana ma bardzo delikatną konsystencję, może być substytutem mąki tortowej, dodaje wilgoci wypiekom Do 20% do mąki kukurydzianej, orkiszowej, kamutowej lub ryżowej
Mąka ryżowa (z brązowego ryżu) Dodaje wypiekom słodkości i gładkości, świetnie miesza się z innymi mąkami Optymalnie do 20%
Mąka z ciecierzycy Ma charakterystyczny, wyczuwalny smak, nadaje się przede wszystkim do sosów i ciast, sama może zbyt mało się kleić Optymalnie do 30%
Mąka kamutowa Pełnoprawny zamiennik mąki pszennej, zdecydowanie lepiej tolerowany niż wysoce przetworzona mąką pszenna do 100%

Wg. Paul Pitchford „Odżywianie dla zdrowia” uzupełnione o własne obserwacje

Powyższe zestawienie jest oczywiście tylko sugestią, jestem przekonana, że znajdą mistrzowie, którzy z każdej mąki zrobią ciasto drożdżowe ;-), życie zna takie przypadki J.

Zapraszam Was do eksperymentowania i dzielenia się spostrzeżeniami! 

Share on Myspace
Dział: Pod lupą
sobota, 24 styczeń 2015 00:00

Chleba naszego powszedniego ... raczej unikajmy. O pszenicy słów kilka. 

 

pszenicaTemat pszenicy jest modny, szczególnie od czasu ukazania się na rynku książki Williama Davisa „Dieta bez pszenicy. Jak pozbyć się pszennego brzucha i być zdrowym”.

Wiele osób unika glutenu jak ognia pomimo, iż wcale nie cierpią na celiakię. Celiakia to poważna choroba autoimmunologiczna, nie zaliczana jednak do alergii. Wynika z nieprawidłowej reakcji immunologicznej organizmu na gluten a konsekwencją spożywania produktów zawierających gluten są uszkodzenia, a nawet całkowity zanik kosmków jelitowych, niezbędnych do wchłaniania składników odżywczych z pożywienia. 

W przypadku osób, które na celiakię nie chorują zasadniczo unikanie glutenu nie znajduje większego uzasadnienia, szczególnie jeśli chodzi o żyto, owies czy jęczmień (bo pszenica to inna historia, o czym dalej).

Z drugiej strony pszenica jest niezwykle cenionym pokarmem w TCM, któremu przypisywane są bardzo istotne funkcje odbudowujące.

Wg. medycyny chińskiej pszenica ma smak słodki (czytaj: łagodny) i naturę termiczną chłodną. Oczyszcza gorąco, zsyła w dół yang, odżywia serce, uspokaja Ducha, uzupełnia nerki i gasi pragnienie. Jest jednym z niewielu pokarmów, którym medycyna chińska przypisuje bezpośrednie działanie odżywcze i na ciało i na umysł, choć osoby otyłe nie powinny jej spożywać. Nie jest również wskazana dla osób z nowotworami i guzami.

No to jak w końcu jest? 

Otóż pszenica, o której mowa w medycynie chińskiej to nie ta pszenica, z której wypiekane są najpopularniejsze chleby w naszym rejonie świata.

Wszystko znów sprowadza się do jakości. Pszenica, którą powszechnie dziś się nam serwuje, niewiele ma wspólnego z tą pszenicą, która była podstawą żywienia przez 6 tysięcy lat. Oczywiście i przez te 6 tysięcy lat pszenica zmieniała się genetycznie, bo jest to naturalny proces w samej naturze. Jednak mniej więcej od roku 1929 została poddana takim modyfikacjom genetycznym przez człowieka, że dzisiejszą pszenicę trudno nazwać pszenicą. Jest to produkt hybrydowy, tani, odporny na grzyby i wydajny, ale niewiele mający wspólnego z oryginałem. 

Davis badał sprawę dokładnie i pisze, że krzyżowania jakim poddano pszenicę sprawiają, że są w niej związki wybitnie dla nas niekorzystne takie jak amylopektyna A, gliadyna i zmodyfikowany gluten. Ten ostatni, zdaniem kardiologa, jest odpowiedzialny za tak znaczny wzrost zachorowań na celiakię.

Od siebie dorzucę, że do tego dochodzą jeszcze takie kwestie jak:
  • rafinowanie mąki,

  • sprzedawanie mąki a nie ziaren (zmielona mąka podobnie jak wyłuskane orzechy jełczeje, choć my tego nie widzimy, jełczeje czyli utlenia się - wolne rodniki) – bardzo trudno jest kupić dziś zboża w ziarnach, oj ile trzeba się nachodzić,

  • sztuczne barwienie już rafinowanej mąki, aby była bardziej biała,

  • spulchniacze i ulepszacze dodawane do mąki.

Kiedyś od bardzo szczerej właścicielki piekarni usłyszałam, że oni nawet jakby chcieli nie dodawać spulchniaczy i ulepszaczy do mąki to nie mogą, bo dostają taki gotowy produkt od dostawcy.

Nic dziwnego, że coraz więcej osób źle toleruje pieczywo pszenne, ma po nich wzdęcia i innego rodzaju problemy gastryczne.

Ale część osób takich objawów zewnętrznych nie ma, albo nie wiąże ich z pieczywem („zawsze miałam wzdęcia”) i wcina ogromne ilości chleba na śniadanie, obiad i kolację.

De facto niskiej jakości chleb pszenny jest najpopularniejszym fastfoodem w Polsce a wszechobecne kanapki z najzwyklejszego białego chleba z szynką konserwową i plastrem produktu seropodobnego – istną zmorą żywieniową. 

Jak najłatwiej sprawdzić czy chleb jest dobry? Zostawić go na kilka dni. Dobry chleb powinien zeschnąć się na kamień. Jeśli spleśnieje – ma w sobie niekorzystne chemikalia. 

Co w tej sytuacji robić? 

1. Sięgnąć po prastare odmiany pszenicy takie jak kamut, płaskurka, samopsza czy orkisz. Z tych wszystkich odmian najpopularniejszy i najłatwiejszy do dostania jest orkisz. Kiedyś bardzo drogi, teraz widzę, że tanieje. Kamut i płaskurkę można zamówić w Internecie, w Niemczech można je kupić nawet w drogeriach smile. Z nich piec chleb, robić naleśniki, piec ciasta itp. Wg. TCM i kamut i orkisz mają podobne właściwości co pszenica, z tym, że mają naturę termiczną ogrzewającą. Bardzo dużo osób z nietolerancją pszenicy w ogóle nie ma tego problemu np. z kamutem.

kamut (po lewej) i płaskurka

kamut (po lewej) i płaskurka

2. Jeśli nie mamy czasu czy chęci wypiekać własnego pieczywa, uważnie czytajmy etykiety na wypiekach. Niestety powszechne jest, że chleb nazwany „chlebem orkiszowym” w swym składzie orkisz rzeczywiście ma ale w proporcji np. 40% gdzie reszta to pszenica. To nie o taki chleb chodzi. W marketach w zasadzie bardzo trudno o przyzwoite pieczywo, nawet to na wagę „z metra” nie zawsze ma dobry skład.

3. Znaleźć miejsce gdzie mają dobre wypieki z mąki nierafinowanej i tam się zaopatrywać. Oprócz czytania etykiet, drugim kluczowym wskaźnikiem jest obserwacja swoich reakcji po zjedzeniu danego rodzaju pieczywa. Jeśli skład jest ok, ale my po zjedzeniu takiego wypieku czujemy się źle – nie kupujmy więcej. Ja chleb czasem piekę sama a najczęściej kupuję w swojej kooperatywie – jest to chleb 100% żytni na zakwasie. Z tym, że osobom z wrażliwym układem trawiennym chleby na zakwasie mogą nie podchodzić.

4. Jeśli wybieramy chleby bez pszenicy i mimo to, żaden z nich nam - a raczej naszemu układowi trawiennemu - nie odpowiada a życia bez chleba sobie nie wyobrażamy, proponuję:

- zrobić badania w kierunku celiakii (w Polsce można już kupić test do samodzielnego wykrycia celiakii – koszt ok. 45 zł).

- korzystać z opiekacza – chleb generalnie jest produktem dosyć ciężkostrawnym, podgrzanie go znacząco ułatwia jego trawienie

- skiełkować najpierw ziarno, z którego następnie wypiekamy chleb, naleśniki itd. – to sztuczka wręcz magiczna, okazuje się, że nawet osoby z ogromną nietolerancją na zboża w większości nie mają problemów z ich trawieniem po ich skiełkowaniu. Jest to dosyć pracochłonne, zboże zalewamy wodą, kiełkujemy (2-3 dni) a potem znowu suszymy. Dla tych, którzy nie mają cierpliwości, żeby to samemu robić pozostają tzw. chleby esseńskie wypieczone właśnie ze skiełkowanego ziarna. Drogie jak diabli, ale zdrowe. Pomijając lepszą tolerancję skiełkowanych zbóż, kiełkowanie wg. medycyny chińskiej dodatkowo zwiększa qi pokarmu (czyli energię żywotną, którą my z tego produktu czerpiemy).

Ogólnie bardzo lubię chleb, ale żyjąc w takich czasach w jakich żyjemy stawiam na jakość a nie ilość. Naprawdę jeden wysokiej jakości chleb na tydzień na rodzinę 2+1 powinien wystarczyć całkowicie. 

Pieczywo "prosto z pieca"?

Na koniec nie mogę się powstrzymać, żeby nie skomentować „ciepłego, chrupiącego pieczywa prosto z pieca” w niektórych dyskontach, które - wypiekane na naszych oczach - pachnie tak wspaniale i rzeczywiście jest jeszcze ciepłe gdy go dotkniemy. Otóż sformułowanie „ciepłe, chrupiące pieczywo prosto z pieca” jest tu kluczowe. Z prawnego punktu widzenia wszystko się zgadza i nikt nas nie wprowadza w błąd. Tyle, że nikt też specjalnie się nie chwali, że pieczywo to jest wypiekane z mrożonek, których średni czas zamrożenia wynosi ok. pół roku! Innymi słowy te chrupiące, pachnące bułeczki są imitacją żywności. Wg. medycyny chińskiej produkt zamrożony traci swoje qi. 

Share on Myspace
Dział: Pod lupą
piątek, 21 listopad 2014 00:00

Zdrowa szarlotka z mąki pełnoziarnistej

 

Składniki:
1,5 szklanki pełnoziarnistej mąki orkiszowej*
0,5 szklanki mąki ryżowej (z pełnoziarnistego ryżu)*
1 żółtko**
1 jajko**
100 g. masła w temperaturze pokojowej dobrej jakości bez ulepszaczy i barwników
4 łyżki cukru nierafinowanego
1 łyżka prawdziwego miodu***
1 łyżka jogurtu typu greckiego
1 łyżeczka kamienia winnego (eko proszek do pieczenia)
1-1,5 kg jabłek bio lub z własnego/ zaprzyjaźnionego sadu****
łyżka cynamonu
cukier nierafinowany do jabłek (opcjonalnie)

*proporcje mąk można oczywiście lekko zmienić, mąka ryżowa dodaje lekkości ciastu. Zastąpienie 0,5 szklanki mąki orkiszowej mąką żytnią spowoduje, że ciasto będzie trochę mniej puszyste. Zamiast orkiszu można użyć inne prastare rodzaje pszenicy, np. płaskurka czy kamut. Osobiście nie kupuję mąki tylko ziarna, które można przechowywać nawet 2 lata i mielę je w urządzeniu wysokoobrotowym na mąkę tuż przed użyciem).

** - ze stempelkiem 0 lub w ostateczności 1

*** - nie należy raczej kupować miodów „spoza UE”, bo ich jakość może być bardzo różna

**** - jabłka są niestety jednym z najbardziej zanieczyszczonych pestycydami owoców na świcie (wg. danych Environmental Working Group znajdują się nawet na pierwszym miejscu)

Jabłka pokroić w kostkę i podsmażyć na patelni z dodatkiem cynamonu, jeśli jabłka są bardzo kwaśne, można dodać cukier nierafinowany (opcjonalnie) lub inny „zdrowy” zastępnik do smaku.

Z wszystkich składników (za wyjątkiem jabłek) ugnieść w misce ciasto. Podzielić na 2/3 i 1/3. 1/3 wstawić do zamrażalki na kilkanaście minut. Resztą ciasta wyłożyć okrągłą formę do ciasta o średnicy 24 cm (natłuścić jeśli nie jest to forma silikonowa). Wyłożyć jabłka, na wierzch zetrzeć na tarce z grubymi oczkami ciasto z zamrażalki.

Piec w nagrzanym piekarniku w temperaturze 180 stopni przez ok. 30-35 min. Smacznego!

 

Share on Myspace
Dział: Przepisy


 

Zdrowie to jedynie kwestia nawyku,

wielu drobnych przyzwyczajeń,

które składają się na całość

a jedyną osobą, która może Cię uzdrowić

jesteś Ty sam.