user_mobilelogo

Licznik odwiedzin

© 2009-2015 by GPIUTMD

Wszystkie wpisy alfabetycznie

wtorek, 04 sierpień 2015 00:00

Jesteś tym co jesz - hasło nie zawsze prawdziwe 

Gdy dajesz sobie to co najlepsze, a okazuje się, że karmisz wroga

 

Jesteś tym czym jesz – to hasło zawsze mi się podobało i rzeczywiście jakość nas w dużej mierze zależy od jakości tego co serwujemy sobie na talerzu.

Ale od strony szczegółów niestety nie jest to już tak oczywiste. Za to bowiem, co z wartości odżywczych zawartych w spożywanym pokarmie ostatecznie do nas trafi i nas zbuduje i wzmocni odpowiedzialne jest wchłanianie. Jeśli wchłanianie szwankuje – możesz się żywić najlepiej na świecie, a niewiele to da, a możesz wręcz mieć znaczące niedobory.

Przypadek, z którym miałam do czynienia ostatnio: kobieta, lat. 60, dosyć wysoki poziom homocysteiny (ok. 18, dla przypomnienia homocysteina pow. 8 powinna już być sygnałem alarmowym. Bliżej o homocysteinie pisałam tu). Zmieniła dietę, wykluczyła pieczywo, znacząco schudła, przez 3-4 miesiące suplementowała witaminę B12, B6 i kwas foliowy, co jak wiadomo jest najskuteczniejszym sposobem na obniżenie poziomu homocysteiny. Po 4 m-cach kolejne badanie wykazało wzrost homocysteiny do 23! Co to oznacza? Czy oznacza to, że witamina B12, B6 i kwas foliowy nie obniżają poziomu homocysteiny? Nie. To oznacza, że najprawdopodobniej z jakiegoś powodu organizm nie przyswajał tych witamin z suplementów. Przypomina to sypanie pasku do worka z dziurą i dziwienie się, że piasku jest coraz mniej. 

Przyczyn złego wchłaniania jest dużo i trudno od razu stwierdzić co w tym przypadku na to wpłynęło. Pierwszym wytłumaczeniem może by sam suplement. To niestety ma znaczenie czy witamina B12 kosztuje 3,49 zł czy 149 zł. Ta pierwsza w formie tabletki (pomijając fakt, że ma w składzie dosyć dużo różnych niepotrzebnych świństw), charakteryzuje się wchłanialnością na poziomie w najlepszym razie kilku procent, żeby był jakiś efekt trzeba by łykać jej tak dużo, że grozi nam zatrucie dodatkami upchanymi w tabletce).

No dobrze, ale akurat w omawianym przypadku kobieta nie oszczędzała na jakości suplementu. Jakie zatem mogły być inne przyczyny niskiej wchłanialności?

Podejrzewaną przeze mnie przyczyną jest rozrost pasożytów w przewodzie pokarmowym.

O florze bakteryjnej i jej fundamentalnym znaczeniu dla naszej odporności (czytaj: zdrowia) pisałam tu. Gdy na skutek błędnej diety, stosowania używek lub mocnych chemicznych leków dojdzie do zaburzeń flory bakteryjnej, przewagę zyskują „niechciani goście”.  Mamy wówczas do czynienia z infekcją pasożytniczą, która może wywoływać mniej lub bardziej dokuczliwe objawy (całą gamę, z których najczęstsze to egzemy, alergie i bóle/wzdęcia w jamie brzusznej).

Główne rodzaje infekcji pasożytniczych to:
  • zakażenia bakteryjne – np. gronkowcem złocistym, paciorkowcami, chlamydiami
  • zakażenia grzybiczne (w tym drożdżakowe) – tu niewątpliwą „gwiazdą” jest candida albicans
  • zakażenia robakami  - np. tasiemcami, owsikami, włosogłówkami, glistami ludzkimi, przywrami itp.
  • zakażenia pierwotniakami – np. lamblią, toksoplazmą itp.

Nie będę ich tu opisywać szczegółowo, w Internecie jest dużo rzetelnych informacji na ten temat a nawet można sobie obejrzeć obrzydliwe filmiki dosadnie pokazujące co się może zalegnąć w nas (nie polecam przed obiadem ani tuż po).

Najgorsze jest to, że ci nieproszeni goście nierzadko wydostają się z przewodu pokarmowego do wewnątrz organizmu wędrując krwią lub limfą do różnych zakamarków naszego ciała, co może zakończyć się tragicznie.

Czym żywią się pasożyty?

Nami. Lubią to co my. Cukier, mąkę, skrobię, tłuszcze. Uwielbiają witaminy i suplementy wzmacniające. Podbierają nam to co najlepsze, w ten sposób nie starcza dla nas.

Skala zakażeń pasożytniczych jest tak duża, że osobiście uważam, że raz w roku, nawet bez wykonywania żadnych badań warto przeprowadzić naturalne odrobaczanie i odgrzybianie, chociażby profilaktycznie.

Jeśli macie w domu zwierzęta a ich regularnie nie odrobaczacie, pewność, że macie pasożyty jest bliska 100%. Wśród osób cierpiących na choroby degeneracyjne (rak, stwardnienie rozsiane, Alzheimer) w ciemno można zakładać zakażenia pasożytnicze, szczególnie w postaci grzybic.

Wracając do omawianego przypadku, badania wykazały znaczący rozrost drożdżowców, być może odpowiedzialnych za nieprzyswajanie witaminy B12. Składa mi się to w całość, bo pacjentka jakiś czas temu zaczęła pić w bardzo dużych ilościach kombuchę (po znalezieniu w Internecie informacji o jej cudownych właściwościach prozdrowotnych). Kombucha zaś to sfermentowany napój z herbaty, a fermenty, choć w normalnych warunkach zdrowe i wskazane, przy zakażeniu drożdżakami mogą znacznie pogorszyć nasz stan.

Pacjentka jest teraz w trakcie przepisanej przeze mnie kuracji przeciwpasożytniczej i liczę na to, że po jej zakończeniu jej wchłanialność znacząco się poprawi i pociągnie za sobą spadek homocysteiny. Wydaje się bowiem, że do tej pory – pomimo w miarę dobrego żywienia i suplementacji -  to co cenne trafiało do intruzów.

Jak się pozbyć nieproszonych gości?

Jest bardzo dużo skutecznych, naturalnych metod pozbywania się pasożytów. Na rynku można spotkać dobrej jakości gotowe preparaty naturalne, ich cena jest jednak dosyć wysoka.  Warto sobie przy tym uświadomić, że najważniejsza w kuracji jest dieta a nie preparaty (które mają charakter pomocniczy) i bez właściwej diety żaden najdroższy nawet preparat nie pomoże, z właściwą zaś dietą – preparaty takie nie są niezbędne i można je zastąpić tanimi, naturalnymi odpowiednikami.

W kolejnym wpisie przedstawię prostą kurację przeciwpasożytniczą do samodzielnego przeprowadzenia w domu.

Share on Myspace
Dział: Kuracje
czwartek, 06 sierpień 2015 00:00

Program zwalczania pasożytów

 

W poprzednim wpisie podkreślałam konieczność regularnego odrobaczania się i oczyszczania z pasożytów. Przed przystąpieniem do kuracji koniecznie przeczytajcie tamten tekst.

Prezentowana przeze mnie dieta jest prosta, ale nie jest łatwa. Jak to zwykle bywa, najtrudniejsze są pierwsze 3 dni. Jeśli ktoś ma kilka kilo za dużo, na pewno przy okazji je straci, bez głodzenia się. Poniżej przedstawiam omówienie jej zasad, zaś na końcu artykułu znajdziecie „bryk” w pdf-ie z najważniejszymi informacjami do wydrukowania i przypięcia na lodówce jako ściągawki.

 

Podstawowe założenia kuracji:

Codziennie rano jako śniadanie jemy 1/3 filiżanki nierafinowanego (brązowego) surowego ryżu – ryż żujemy tak długo, aż zamieni się w płyn i wtedy go połykamy. Osoby ze słabymi zębami mogą ryż moczyć przez noc w wodzie, wówczas rano będzie miększy. Uwaga na takie śniadanko trzeba przeznaczyć minimum 20-30 min,  – tyle czasu żuje się ryż. Jest to podstawa diety, element którego niczym nie zastąpimy. Ryż spożyty w takiej postaci ma niezwykłe zdolności „wymiatania” zaległych w przewodzie pokarmowym gnijących resztek i pasożytów. Po zjedzeniu ryżu należy odczekać min. 3 godz. do następnego posiłku. Pyszne toto nie jest, ale można się przyzwyczaić i podejść do tego z humorem

15 min przed obiadem i kolacją pijemy łyżeczkę octu jabłkowego (ma to dokwasić żołądek i zapewnić prawidłowe trawienie) – jeśli źle znosisz ocet – zmniejsz dawkę, w ostateczności – jeśli nie jesteś w stanie pić octu – zrezygnuj z niego

2x dziennie pomiędzy posiłkami (min. 1 h po posiłku) zażywamy 5 kropli olejku oregano – olejek ten ma wybitnie przeciwgrzybiczne działanie. Do kupienia jest wiele preparatów (zwykle sam olejek oregano to ok. 20% składu, reszta to oliwa z oliwek i to jest całkowicie normalne, nie należy się przejmować, że olejku oregano jest w preparacie tylko 20%). Olejek można rozpuścić w szklance wody i wypić, ale łatwiej jest zaaplikować go sobie bezpośrednio na język i szybko popić wodą - ważne przy tym jest, aby była to tylna a nie przednia część języka. Sprawdźcie jak „smakuje” ten olejek podany z przodu języka a jak na jego tylnej części a zrozumiecie o co chodzi i jak działają kubki smakowe

Spożywamy 1 ząbek surowego czosnku dziennie (najlepiej z obiadem) – osoby, którym surowy czosnek źle robi mogą zastąpić go preparatem w kapsułkach

Jemy niewielką ilość kapusty kiszonej (łyżkę) do obiadu

Dodajemy prażone pestki dyni do obiadu lub kolacji (pestki dyni to świetny produkt przeciwpasożytniczy, jednak bezwzględnie muszą być uprażone, gdyż można na nich często spotkać bakterię coli)

Absolutnie nie wolno podjadać między posiłkami, bo rozwala to cały program!

Przed spaniem pijemy napar z mieszanki przeciw robakom lub z bylicy pospolitej/ piołunu – na rynku są również dostępne gotowe, gorzkie mieszanki na robaki, ale w zasadzie każde gorzkie zioła będą dobre

Przyjmujemy probiotyki i prebiotyki między posiłkami (szczególnie L. sporogenes i B. laterosporus)

Pijemy jedną łyżkę nierafinowanego oleju lnianego do obiadu

Dokładnie przeżuwamy jedzenie (b. ważne!)

Jest to dieta na której, nie wolno się przejadać, jemy absolutne minimum, w przypadku b. silnego głodu można zjeść marchewkę

Surowe warzywa moczyć przez 15 min. w roztworze octu jabłkowego (1 łyżka stołowa na 4 l wody) – usuwa pasożyty z warzyw

Odrobaczyć zwierzęta domowe, inaczej kuracja będzie krótkotrwała

Należy jeść o stałych godzinach!

 

Wykluczamy:
  • cukier pod każdą postacią (w tym miód). Dozwolona jest niewielka ilość stewii w liściach

  • węglowodany złożone (chleb, mąka, zboża, gotowany ryż i kasze, płatki śniadaniowe i ziemniaki). Dozwolona jest niewielka ilość kaszy jaglanej i gryczanej
  • surowe orzechy, migdały i pestki słonecznika (dozwolona jest niewielka ilość uprażonych lub ugotowanych)
  • owoce
  • nabiał (w tym sery)
  • mięsa, szczególnie czerwone
  • sól (dozwolona jest szczypta himalajskiej)
  • suplementy (które wzmacniają pasożyty), wyjątkiem jest chlorella, spirulina i zielony jęczmień

 

Dieta oparta jest na:
  • niewielkich ilościach kaszy jaglanej i gryczanej
  • grzybach (wszelkich)
  • podgotowanych kiełkach (potrafią być istną kopalnią pasożytów)
  • fasolkach adzuki i mung
  • w zasadzie wszystkich warzywach, a szczególnie burakach, marchwi, kapuście, porze, cebuli, chrzanie, cukinii, bakłażanie, kalafiorze, brokułach, selerze itp.
  • awokado (nadaje się do wszelkich past i jest bardzo sycące)
  • jajkach
  • soczewicy
  • dla wybitnych mięsożerców dozwolona jest niewielka ilość mięsa, bardzo dobrze ugotowanego raz na 5 dni
  • przyprawach: koper włoski, goździki, pieprz kajeński, szałwia, imbir, chrzan, tymianek
  • kelpie i innych wodorostach (odbudowują odporność)
  • napojach: woda, napary z pokrzywy, napar ze świeżej szałwii, czystek, zielony jęczmień, napar z pau d'arco (lapacho) - b. dobrze zwalcza drożdżowce

  

Plan posiłków:

Śniadanie:

1/4 do 1/3 (garść) wypłukanego surowego, brązowego ryżu ryżu. Należy rzuć go tak długo, aż zmieni się w płyn

po śniadaniu nie jeść nic przez 3 h

15 min przed obiadem 1 łyżeczka octu jabłkowego

Obiad (np. o 13.00) – wybrane danie + ząbek surowego czosnku + łyżka oleju lnianego + łyżka kapusty kiszonej

2 h po obiedzie – 5 kropli olejku z oregano

2,5 h po obiedzie – probiotyki/prebiotyki

15 min przed kolacją 1 łyżeczka octu jabłkowego

Kolacja (np. o 17.00, góra 18.00) – zupa (np. zupa krem)

1,5 h po kolacji – 5 kropli olejku z oregano

2,5 h po kolacji – probiotyki/prebiotyki

Na noc przed snem – napar z bylicy pospolitej lub innych gorzkich ziół

 

Przykładowy jadłospis:

Śniadanie:

1/4 do 1/3 (garść) wypłukanego surowego, brązowego ryżu ryżu.

po śniadaniu nie jeść nic przez 3 h

15 min przed obiadem 1 łyżeczka octu jabłkowego

Obiad (np. o 13.00) – guacamole + placuszki gryczane + zapiekana cukinia nadziewana kaszą jaglaną i pieczarkami + surówka z marchewki + ząbek surowego czosnku + łyżka oleju lnianego + łyżka kapusty kiszonej

2 h po obiedzie – 5 kropli olejku z oregano

2,5 h po obiedzie – probiotyki/prebiotyki

15 min przed kolacją 1 łyżeczka octu jabłkowego

Kolacja (np. o 17.00, góra 18.00) – zupa krem z kalafiora posypana pietruszką i prażonymi pestkami dynii

1,5 h po kolacji – 5 kropli olejku z oregano

2,5 h po kolacji – probiotyki/prebiotyki

Na noc przed snem – napar z bylicy pospolitej lub innych gorzkich ziół

 

Harmonogram:

Dietę stosujemy przez 10 dni, po których robimy 5 dni przerwy (jemy normalnie) po czym kontynuujemy kurację. Owe 5 dni przerwy wynika z cyklu rozwoju pasożytów, w tym czasie mają się wylęgnąć z larw kolejne osobniki, które my w kolejnym 10-dniowym cyklu zniszczymy. Minimalna kuracja to 3 x po 10 dni kuracji z dwoma 5-dniowymi przerwami pomiędzy – łącznie 40 dni. Przy znaczących zakażeniach pasożytniczych kuracja może trwać nawet 3x dłużej. W normalnych przypadkach proponuję zrobić normalny cykl, czyli 10+5+10+5+10.

Jeśli jesteście zdecydowani, mam dla Was tutaj powyższy program spisany w pigułce do wydrukowania i powieszenia na lodówce.

 

Kiedy?

Najtrudniejszym okresem przeprowadzania oczyszczania jest lato, bo wtedy dary natury w postaci owoców sezonowych kuszą nas zewsząd (i słusznie) a w czasie kuracji owoce są wykluczone (bo pasożyty lubią je równie bardzo jak my). Jeśli jednak nasz stan jest poważny i potrzebujemy szybkiego odrobaczania trzeba działać latem, a owoce jeść tylko w 5-dniowych okresach przerwy.

Korzystnie jest przeprowadzać kurację jesienią, kiedy owoce sezonowe już się skończyły, natomiast jest jeszcze dostępnych sporo warzyw, stanowiących podstawę tej kuracji. Zimą czy na wiosnę jest już tak niewiele z poprzedniego sezonu, że dużo trudniej będzie nam przygotować urozmaicone i atrakcyjne posiłki.  

 

Wypróżnienia:

Jak przy każdej kuracji oczyszczającej niezwykle ważną kwestią są regularne wypróżnienia. Ponieważ zmieniamy sposób jedzenia może dojść do zatwardzeń i nie jest to nic niezwykłego. Jednak w takiej sytuacji konieczne trzeba sobie pomóc (np. łyżką oleju rycynowego na noc). Długotrwałe zatwardzenia (powyżej 1 dnia) mogą doprowadzić do wtórnego zakażenia toksynami uwalniającymi się z zabitych/ uszkodzonych pasożytów, których nie wydaliliśmy (tzw. reakcja Hexheimera). Dlatego trzeba o regularne wypróżnianie szczególnie zadbać.

 

Skutki uboczne:

Chwilowe pogorszenie się stanu zdrowia (np. bóle głowy, swędzenie ciała, wypryski, pobolewanie wątroby, odczucie zasysania w żołądku/jelitach itp.) to normalne reakcje ozdrowieńcze i należy przyjąć je z wdzięcznością, bo oznaczają, że organizm intensywnie czyści się z pasożytów.

 

POWODZENIA!

UWAGA: dieta przeprowadzana może być przez osoby względnie zdrowe, przy poważniejszych chorobach - tylko pod nadzorem doświadczonego lekarza lub naturoterapeuty. Dieta została opracowana na podstawie Paula Pitchforda „Healing with Whole Foods: Asian Tradition and Modern Nutrition” („Odżywianie dla zdrowia: Tradycje wschodnie i nowoczesna wiedza o żywieniu”).

Share on Myspace
Dział: Kuracje
poniedziałek, 13 lipiec 2015 00:00

Kuracja śliwką umeboshi

 

Jakiś czas temu pisałam o tym, że przymierzam się do kuracji śliwką umeboshi i oto nadszedł ten moment. Od 9 dni codziennie rano …. ale zaraz, zaraz, po kolei.

Jelita, jelita i jeszcze raz jelita.

Coraz częściej czytam o tym jak fundamentalne znaczenie dla naszego zdrowia ma stan naszych jelit, tzn. właściwa flora bakteryjna (obecność tego co dobre i nieobecność intruzów=szkodliwych pasożytów). O florze pisałam tu, powtarzać się nie będę, wspomnę tylko tytułem wstępu o tym co niezbędne do gładkiego i bezbolesnego przejścia do tytułowej śliwki umeboshi.

Skrajne poglądy (eeee tam skrajne, po prostu trudno nam w naszej kulturze w to uwierzyć) są takie, że system jelitowy jest odrębnym ośrodkiem świadomości człowieka, nie mniej istotnym niż gloryfikowany przez kulturę zachodnią mózg. W tradycyjnej medycynie chińskiej można też spotkać poglądy, że każdy ważniejszy organ w ciele człowieka ma swoją odrębną niezależną świadomość, współpracującą (lub nie) z pozostałymi.

Fakt faktem, że informacje o tym jak poprzez regulację jelit można wpłynąć na zachowanie a nawet charakter człowieka są zwalające z nóg. Osoby agresywne zmieniają się w spokojne i dobrotliwe, ustępują depresje, osoby nadmiernie emocjonalne – łagodnieją a nawet ustępują objawy schorzeń psychicznych.

Ponieważ wyrośliśmy w kulturze, w której wyrośliśmy, mimo wszystko na co dzień żyjemy w dualizmie ciało-psyche, przy problemach psychicznych „normą” jest pomoc psychologa lub w stanach trudniejszych - psychiatry. Tymczasem okazuje się, że w wielu przypadkach (nie wszystkich oczywiście) lata drogiej i często mało skutecznej psychoterapii można by zastąpić odrobaczeniem, oczyszczeniem i właściwym skolonizowaniem jelit a efekty mogą przejść nasze najśmielsze oczekiwania.

W ostatnim numerze „O czym lekarze Ci nie powiedzą”, któremu to wydawnictwu poświęcę odrębny wpis, bo jest tego bezsprzecznie wart, w artykule pt. „Autyzm kryje się w jelitach” powoływane są badania naukowe z wielu ośrodków z USA, z których wynika, że schorzenie to ma charakter metaboliczny i rozpoczyna się w jelicie, często na skutek niezdolności do właściwego rozkładu peptydów pochodzących z glutenu i nabiału.     

W zasadzie większość chorób cywilizacyjnych, z rakiem na czele, bardzo często ma swój początek w niewłaściwym stanie jelit (w tym grzybicy) lub nietolerancji pokarmowej i leczenie powinno zacząć się od tego.


Śliwka umeboshi

Śliwka umeboshi to rodzaj moreli z Japonii, marynowanej z liściem pachnotki, słodko-słonej w smaku, silnie zasadowej, o działaniu zbliżonym do antybiotyku (co do „złych” bakterii). Ma wybitne działanie regulujące pracę jelit - leczy niestrawność, usuwa robaki, działa na zaparcia i na biegunki, regeneruje wątrobę. Ma również ogólnie bardzo silne działanie odmładzające, więc nie ma się co zastanawiać :-)

 

Kuracja

Do kuracji potrzebny jest słoiczek śliwek umeboshi (niestety jest to pewien wydatek – niewielki słoiczek kosztuje 37 zł, ale starcza na całą kurację, lepiej nie szukać tu oszczędności na siłę, ten za 37 zł. jest jakościowo najlepszy), kuzu (sproszkowana skrobia uzyskiwana z bulwy japońskiej rośliny pn. opornik łatkowaty, jest zagęszczaczem, chłodzi i koi żołądek oraz jelita) oraz dobrej jakości sos sojowy (bez cukru i sztucznych dodatków).

Jeśli nie mamy kuzu, można je pominąć, bo jest trudne do dostania i dosyć drogie. Bez kuzu kuracja też będzie skuteczna, choć mniej smaczna (ja robię bez kuzu).

 

1/3 śliwki umeboshi (czyli b. niewielką ilość) rozcieramy w moździerzu z odrobiną sosu sojowego, dodajemy odrobinę kuzu lub nie oraz ciut ciepłej wody i mieszamy. Powinna wyjść nam z tego ilość o objętości ok. 1 łyżki.

 

I tak przygotowaną śliwkę umeboshi zjadamy na czczo a po 20 minutach możemy zasiąść do śniadania. Zasadniczo wg TCM pokarmy słone powinno się jadać na początku posiłku, bo sól ma silne właściwości kierowania energii w dół (yin) i opada na dno żołądka, pobudzając przy tym wydzielanie soków trawiennych, które są niezbędne do strawienia tego co zjemy potem.

Od 9 dni codziennie rano sprawiam sobie taką przystaweczkę do śniadanka. Nie smakuje mi to jakoś specjalnie, może ze względu na brak kuzu (nie ma smakować tylko leczyć ;-)) ale znam osoby, które dałyby się pokroić za ten charakterystyczny smak :-)

Jeśli czujecie, że Wasze jelita potrzebują wsparcia spróbujcie koniecznie!

Share on Myspace
Dział: Kuracje
niedziela, 08 marzec 2015 00:00

Zadbaj o florę! 

 

jelita

Możesz się świetnie żywić a mimo to mieć problemy gastryczne, niską odporność i słabo przyswajać składniki odżywcze zawarte w pożywieniu. W takim przypadku bardzo prawdopodobne jest, że Twoja flora bakteryjna jelit pozostawia wiele do życzenia.

W dobie powszechnego przepisywania antybiotyków (np. w 2011 roku, 51% pacjentów otrzymało antybiotyki na kaszel i przeziębienie!), szacuje się, że w Polsce tylko ok 3% populacji ma prawidłową florę bakteryjną jelit a reszta, tj. 97 dysbiozę (dysbioza to patologiczna flora bakteryjna przewodu pokarmowego). Antybiotyki, walcząc z określonym rodzajem bakterii, wybijają jednak przy okazji korzystne i niezbędne szczepy mikroorganizmów, zaburzając tym samym silnie florę jelitową. 

Mikroflora jelitowa odgrywa w naszym organizmie rolę fundamentalną.

Wszelkie, ale to wszelkie kuracje i procesy dochodzenia do zdrowia należy zacząć od uporządkowania własnej flory bakteryjnej jelit, w przeciwnym razie pozostałe działania, choćby najsłuszniejsze, będą jak zawracanie kijem rzeki.

Odporność zaczyna się w jelitach. Coraz otwarciej mówi się również o tym, że ogromna większość alergii może mieć swoje pochodzenie w niewłaściwej florze bakteryjnej przewodu pokarmowego (np. kandydozie). Szczególnie widać to u dzieci uczulonych „na wszystko“, które po kuracji ziołowej i całkowitej zmianie diety zaczynają kwitnąć, co więcej są spokojniejsze i mniej drażliwe. 

Najczęstsze objawy dysbiozy to wzdęcia, bóle brzucha, nieprawidłowe wypróżnienia i alergie. Każda dysbioza może być początkiem poważniejszej choroby, dlatego tak ważne jest doprowadzenie własnych jelit do porządku właściwie dobraną dietą.

Czy wiesz, że:
- Każdy człowiek nosi ok. 500.000 genów bakterii jelitowych, ale tylko ok. 300.00 z nich występuje u połowy populacji (wniosek 200.000 genów bakterii jest specyficzne tylko dla nas)

- W zasadzie każde przewlekłe przyjmowanie leków doustnie prowadzi do dysbiozy
- Informacje z układu pokarmowego wpływają na funkcję mózgu (i odwrotnie)

- Kolonizacja jelit odgrywa kluczową rolę w kształtowaniu się systemu immunologicznego i endokrynnego człowieka a to wprost prowadzi do wniosku, że zmiana flory jelitowej może prowadzić do neurochemicznych zmian, które wpływają na zachowanie człowieka a nawet na jego tzw. charakter?
 

Przyczyny dysbiozy

Najczęstszymi przyczynami dysbiozy są: antybiotykoterapia, przyjmowanie niesteroidowych leków przeciwzapalnych, przyjmowanie inhibitorów pompy protonowej, chemioterapia i radioterapia, stres, zła dieta (żywienie się głównie żywnością przetworzoną z dodatkami chemicznymi, mrożonkami, spożywanie żywności rafinowanej), zabiegi chirurgiczne pod narkozą, stany zapalne, brak aktywności fizycznej, nadwaga i otyłość, choroby cywilizacyjne.

Po kuracji antybiotykowej przez 2-3 miesiące nie jedz cukrów prostych, gdyż osłabiona flora bakteryjna sprzyja powstawaniu drożdżycy, a drożdżaki ubóstwiają cukry proste. Innymi słowy, o ile nie chcemy zafundować sobie np. kandydozy bo antybiotykoterapii najlepiej na 2-3 miesiące całkowicie odstawić słodkie.

Jak wyregulować florę bakteryjną jelit?

  • Przejść całkowicie na racjonalne żywienie (spożywanie pokarmów nierafinowanych, odstawienie tłuszczy kiepskiej jakości, unikanie tłuszczu)
  • unikać dodatków chemicznych w żywności
  • unikać stresów
  • wysypiać się
  • stosować probiotyki, prebiotyki, symbiotyki (wiele dostępnych)
  • jeść duże ilości żywności fermentowanej (np. kefir, rejuvelac, kapusta kiszona, ogórki kiszone, natto, miso itp.)

W zaawansowanych stadiach dysbiozy (np. zakażeniach pasożytami) może być konieczna kuracja suplementami przeciwpasożytniczymi (osobiście nigdy bym nie wzięła do ust leku przeciwpasożytniczego, gdyż niby walcząc z dysbiozą sam jest jej przyczyną). W takim przypadku – zaawansowanych stadiów zakażeń pasożytami - warto na co najmniej 6 tygodni całkowicie odstawić węglowodany wysokoglikemiczne (w tym zboża, a nawet kaszę jaglaną :-)), wszelkie cukry, alkohol i mleko. To może być dużym wyzwaniem samo w sobie, ale przynosi rewelacyjne efekty. Sama kiedyś mając kandydozę przeszłam na taką trudną dietę bezcukrową i bezzbożową i to właśnie w tym okresie osiągnęłam własny szczyt sztuki kulinarnej tworząc m.in. pyszne mufinki z białej fasoli bez cukru, zbóż i tłuszczu.

Po kuracji wzrośnie odporność, poprawi się wchłanianie składników odżywczych, być może znikną alergie.

Share on Myspace
Dział: Ogólne


 

Zdrowie to jedynie kwestia nawyku,

wielu drobnych przyzwyczajeń,

które składają się na całość

a jedyną osobą, która może Cię uzdrowić

jesteś Ty sam.