user_mobilelogo

Licznik odwiedzin

© 2009-2015 by GPIUTMD

Wszystkie wpisy alfabetycznie

czwartek, 17 marzec 2016 00:00

Kasza gryczana - fakty i mity 

Od kilku dni zastanawiam się o czym by tu napisać, a tu przedwczoraj jedna z czytelniczek zadała pytanie jak to jest z ta kaszą gryczaną, czy jest zakwaszająca czy zasadotwórcza, bo słyszała, że zakwaszająca a ja piszę, że nie, więc rzutem na taśmę postanowiłam wziąć na widelec właśnie grykę, jako że zacna to roślina niezwykle.

 

Gryka - właściwości ogólne

Gryka w TCM ma naturę termiczną neutralną a smak słodki (łagodny). Ma działanie oczyszczające i wzmacniające jelita. Zawiera rutynę, która wzmacnia naczynia włosowate i krwionośne. Obniża ciśnienie krwi, może być również stosowana zewnętrznie w postaci okładów na zapalenia skóry, wypryski i oparzenia  w formie papki zmieszanej z octem. A więc samo zdrowie :-)

Kasza gryczana - palona i niepalona

Część osób kaszę gryczaną kojarzy tylko jako ciemną, brązową kaszę o charakterystycznym i wyraźnym smaku. Tymczasem – jak pisał już Mickiewicz – naturalnie jest gryka „jak śnieg biała”.

Od niedawna biała kasza gryczana (niepalona) jest powszechnie dostępna w sklepach. Ma całkiem inny smak niż kasza brązowa. Kasza brązowa jest po prostu uprażoną kaszą gryczaną, zjangizowaną i jednym z nielicznych pokarmów zasadowych (wśród kasz – obok kaszy jaglanej chyba jedyną). Co nie oznacza oczywiście, że wszystkie inne kasze należy odstawić a jedynie, że powinniśmy mądrze balansować ilość pokarmów zasado- i kwasotwórczych. Palona kasza jaglana ma więcej energii yang, nie jest więc wskazana dla osób nadmiarowych i z objawami gorąca (np. z gorączką, wysokim ciśnieniem krwi czy czerwoną twarzą).

Wracając do kaszy białej, nieuprażonej, jest ona stałym gościem w moim domu z wielu powodów. Ma neutralny smak, który łatwo doprawić na ostro lub na słodko. Łatwo z niej zrobić mąkę w urządzeniu wysokoobrotowym (jest miękka). A poza tym z białej kaszy gryczanej wychodzą fajne bezglutenowe naleśniki/placuszki do których nie potrzeba ani jajek ani nic innego. Tylko biała kasza gryczana i woda. Poniżej podaję dwa alternatywne przepisy, z tego pierwszego częściej korzystam, ale drugi jest lepszy dla osób ze zwykłym mikserem.

Naleśniki tylko z gryki 

Wersja A

Białą kaszę gryczaną zemleć na proszek. Dodawać zimnej wody i mieszać do momentu otrzymania dosyć gęstego ciasta, zbliżonego do naleśnikowego (nigdy nie mierzę ile, zawsze na oko). Doprawić wg. uznania (sól, kminek, czarnuszka, albo na słodko - odrobina miodu, stewii). Smażyć na patelni z minimalną ilością tłuszczu jak naleśniki (wychodzą trochę grubsze, można też je zrobić całkiem grube, wtedy są podobne do pity i fajnie smakują z pastami/dipami).

Wersja B

Białą kaszę gryczaną zalać wodą i zostawić na noc. Rano odlać wodę, dodać świeżej wody i zmiksować (wody dodać tyle, żeby konsystencja przypominała gęste ciasto naleśnikowe). Przyprawić wg. uznania na słono lub słodko, smażyć dosyć grube placuszki.

W każdej z wersji do placuszków można dodać warzywne dodatki – marchewkę, cebulkę, ziarna słonecznika itp. 

Smutna ciekawostka

Sama w sobie gryka jest jedną z roślin, które fatalnie znoszą tzw. chemię, tzn. obumiera ona, gdy w trakcie jej uprawy stosuje się środki chemiczne. I to byłaby świetna wiadomość, gdyby nie fakt, że polscy rolnicy stosują coś, co powoduje, że włos się jeży. Otóż jakiś czas temu jeden z czytelników bloga w komentarzu do artykułu o olejach napisał, że słyszał, że polscy rolnicy tuż przed zbiorem opryskują rzepak randapem (roundup) aby szybciej obsychał. Wydało mi się to niemożliwie, wręcz absurdalne, ale takich informacji nie można ignorować. Nie jestem zwolenniczką spiskowej teorii dziejów, ale poszperałam, poszukałam, poprosiłam mamę o potwierdzenie tej informacji u swoich lokalnych rolników. W efekcie okazuje się, że jest to najczystsza prawda i rzeczywiście do tzw. desykacji roślin czyli ich obsuszania tuż przed zbiorem w celu uzyskania niższej wilgotności, niższych strat nasion z powodu ich osypywania się i zmniejszenia nakładów na oszuszanie w Polsce powszechnie stosuje się randap! A jest to trucizna jakiej mało, fatalnie wpływająca na układ rozrodczy, krwionośny i immunologiczny, powodująca udowodnione negatywne działanie na węzły chłonne (guzy) i wady rozwojowe u ludzi.

niektórych krajach unijnych randap jest już całkowicie zakazany. Nasi jednak rodzimi rolnicy czy to z niewiedzy czy bezstroski stosują go masowo do spryskiwania roślin, które my potem jemy. Wystarczy wygooglować sobie tę informację i poczytać na różnych forach rolniczych jak powszechna jest to praktyka. I niestety dotyczy to nie tylko rzepaku (przestałam używać oleju rzepakowego) ale i właśnie gryki a nawet prosa (kasza jaglana). Cóż więc z tego, że gryki w czasie uprawy nie można podsypywać „chemią”, skoro tuż przed zbiorem się ją spryskuje randapem :-(.

W efekcie od dawna nie kupuję już ani kaszy jaglanej ani gryczanej innej niż bio.  

 

Share on Myspace

Czytany 671 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 21 listopad 2016 14:22

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


 

Zdrowie to jedynie kwestia nawyku,

wielu drobnych przyzwyczajeń,

które składają się na całość

a jedyną osobą, która może Cię uzdrowić

jesteś Ty sam.