user_mobilelogo

Licznik odwiedzin

© 2009-2015 by GPIUTMD

Wszystkie wpisy alfabetycznie

poniedziałek, 10 sierpień 2015 00:00

Chcesz schudnąć? Przestań liczyć kalorie

Dietetyka polska nigdy nie stała na wysokim poziomie (oczywiście zawsze są pozytywne wyjątki) dlatego nawet mnie specjalnie nie dziwi, gdy wielu „specjalistów od żywienia” prawi mądrości żywcem sprzed 30-40 lat, ignorując całkowicie postęp w wiedzy na temat wpływu odżywiania na zdrowie człowieka i ważne badania w tym zakresie. Jeden z takich przedpotopowych dogmatów odnosi się do kalorii i kaloryczności pożywienia jako głównej kwestii wpływającej na to jak wyglądamy i się czujemy.

Co to jest kaloria?

Kaloria to jednostka ciepła wytwarzana podczas spalania pokarmu. Pierwotna jej definicja odnosiła się do ilości ciepła potrzebnej do podgrzania pod ciśnieniem 1 atmosfery 1 g czystej chemicznie wody o 1 ° C od 14,5 ° C do 15,5° C. W skrócie określenie ilości kalorii w produktach żywnościowych ma wyrażać ilość energii, którą przeciętnie przyswaja ludzki organizm przy spożyciu takiego produktu. Przyjmujemy za dużo energii niż jej wydatkujemy – odkłada się ona w postaci tłuszczyku, przyjmujemy za mało – chudniemy.

W dobie dominacji „mędrca szkiełka i oka” przekonanie, że kaloria to kaloria bez względu na to z jakiego pożywienia ją czerpiemy dominowała i niestety jeszcze powszechnie dominuje. „Bo takie są prawa fizyki”. No ale w międzyczasie już wiemy, że prawa fizyki nie zawsze się sprawdzają (vide fizyka kwantowa), tak więc czas spojrzeć prawdzie w oczy, że teoria kalorii dla nauki o odżywianiu jest całkowicie niewystarczająca i ma liczne luki a ilość wyjątków jest zbyt duża, żeby nadal uważać je za wyjątki.

Kaloria kalorii nierówna

Gdyby sprawa z kaloriami była taka prosta, mężczyzna, który zjada 2000 kcal dziennie powinien być szczuplejszy niż ten który zjada 2500 kcal dziennie, o ile wydatkują tyle samo energii. Tyle w teorii. W praktyce to kompletnie nie działa. Kalorie są bezużyteczne jako wskaźnik tego jaki przyrost wagi spowoduje spożycie danego pokarmu. Bezużyteczny – bo jak zwykle życie jest bardziej skomplikowane. Słabość teorii kalorycznej wykazały liczne przykłady, które wykazały, że związek między kaloriami a tyciem jest delikatnie mówiąc – luźny. Istnieje sporo badań wskazujących, że wysokokaloryczne orzechy wcale nie muszą prowadzić do przyrostu wagi, a wręcz mogą pomóc w odchudzaniu. Wysokokaloryczny alkohol również z tyciem niewiele ma wspólnego a alkoholicy często są wychudzeni, choć w teorii powinni mieć znaczną nadwagę. Niskokaloryczne diety nie powodują chudnięcia takiego jakie wynikałoby z czystych wyliczeń dostarczanych kalorii, a wręcz zbyt niskokaloryczna dieta może prowadzić do zatrzymania chudnięcia. Z kolei ludzie na diecie dr Kwaśniewskiego na golonkach i bez warzyw chudną błyskawicznie.

Indeks glikemiczny

Koncepcja indeksu glikemicznego została rozpowszechniona przez M. Montignaca, który na IG zbudował swoją koncepcję i markę. Indeks glikemiczny to wskaźnik opracowany 35 lat temu, który określa tempo z jakim organizm przyswaja zawartą w węglowodanach glukozę. Im wyższy wskaźnik IG (pow. 50) tym gorzej, bo oznacza to, że glukoza uwalnia się bardzo szybko, co prowadzi do gwałtownego uwalniania insuliny, co nie jest zjawiskiem korzystnym i może prowadzić do cukrzycy. Szybko jesteśmy znowu głodni. Węglowodany o niskim IG (poniżej 50) wolniej uwalniają glukozę do krwi, przypływ energii jest bardziej długotrwały, dłużej zostajemy syci.

NewVal

Obecnie w światowej dietetyce coraz głośniej jest o koncepcji NuVal, która jest metodą oceny pożywienia przede wszystkim z punktu widzenia jej wpływu na stan zdrowia, nie zaś na wagę. Bowiem nie każda szczupła osoba jest automatycznie zdrowa (zależność w drugą stronę raczej nie występuje – osoby otyłe raczej nigdy nie są zdrowe, co najwyżej niezdiagnozowane ;-)). NuVal została opracowana przez dwunastu dietetyków, uważanych za reprezentujących poziom światowy w swojej dziedzinie. Metoda nie odrzuca całkowicie kalorii (prawa fizyki jednak częściowo obowiązują) ale uzupełnia ocenę danego pożywienia o indeks glikemiczny, jego udowodniony wpływ na stan zdrowia oraz poziom odczucia sytości.

Przykładowo niskokaloryczna Cola „0” wg. NewVal wypada tragicznie (1 na 100 punktów). Z kolei wysokokaloryczne banany przynajmniej teoretycznie wypadają całkiem dobrze (91 na 100 p.) Teoretycznie, bo niestety te, które do nas trafiają to nie do końca te owoce z tabelki – wysyłane statkami jako zielone, słońca nie widziały za dużo, smak ich jest bardzo wątpliwy (mdły). Spróbujcie lokalnego banana będąc w strefie tropikalnej lub choćby w rejonie Morza Śródziemnego a tych „polskich” już będziecie unikać – inna jakość pod każdym względem.    

Nie namawiam Was wcale na zgłębianie tajników NewVal (która zresztą wydaje się być kolejnym „produktem” komercyjnym i została już opatentowana); raczej wspominam o tym, żeby pokazać, że najnowsze trendy dietetyczne wyraźnie idą w kierunku holistycznego spojrzenia na odżywianie (co mi dany pokarm daje, jak się po nim czuję a nie ile kalorii ma w tabelce). Proces odżywiania jest bardzo skomplikowaną a do tego wysoce indywidualną sprawą i najlepszą metodą jest obserwacja własnych reakcji (niezastąpiony jest przy tym dzienniczek żywieniowy, do którego wpisujemy co jemy i jak się po tym czujemy – daje to nam największą wiedzę o naszym organizmie). Nawet banan (wysoko oceniany wg. NewVal) nie będzie dobry dla osób z nagromadzonym śluzem.   

Dieta-cud

Nie istnieje? Owszem, owszem istnieje! Ale nie w tym znaczeniu w jakim jest powszechnie używana. Żadna dieta jako ułożony program (reżim) z licznymi ograniczeniami i odliczanymi kaloriami, którego trzymamy się przez jakiś czas aby schudnąć a potem kończymy - nie jest i nigdy nie będzie dietą-cud.

Jedyną dietą-cud i metodą na trwałe pozbycie się nadwagi jest całkowita zmiana nawyków żywieniowych i mądre i uważne dobieranie tego co kładziemy na talerz. Dieta oparta na naturalnym, nieprzetworzonym (nierafinowanym) pożywieniu, bez chemii i pestycydów. Bez liczenia kalorii. Bez odmawiania sobie czekolady czy domowego ciasta w granicach rozsądku. Liczenie kalorii jest nie tylko nienaturalne ale i obdziera cały proces spożywania pokarmu z całej magii i przyjemności sprowadzając psychofizyczność człowieka do pieca, do którego należy wrzucić odpowiednią ilość drewna.

Jeśli więc znów zastanawiacie się nad kolejną fantastyczną dietą, w której je się to i tamto, a tego i tamtego nie – proszę Was, nie idźcie tą drogą, nie oszukujcie sami siebie. To co osiągnięcie będzie krótkotrwałe a ponadto może zaszkodzić Waszemu zdrowiu.

Nie znam osoby, która podjąwszy decyzję o zmianie stylu żywienia na zdrowy, nie zrzuciłaby przy okazji zbędnych kilogramów, o ile takie miała. I dzieje się to zawsze jako efekt uboczny, czyli tak jak w ogóle wszelkie rzeczy w naszym życiu winny się dziać: bezwysiłkowo i naturalnie. Czego Wam nieustająco życzę. 

Share on Myspace
Czytany 1231 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 30 sierpień 2015 21:59

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


 

Zdrowie to jedynie kwestia nawyku,

wielu drobnych przyzwyczajeń,

które składają się na całość

a jedyną osobą, która może Cię uzdrowić

jesteś Ty sam.