user_mobilelogo

Licznik odwiedzin

© 2009-2015 by GPIUTMD

Wszystkie wpisy alfabetycznie

piątek, 27 luty 2015 00:00

"Czy Twoja lodówka jest ogrodem czy cmentarzem? 

 

To zdjęcie kilka lat temu krążyło po Internecie, ale przypominam je dzisiaj, bo jest wyjątkowo perswazyjne i lapidarnie oddaje to, co większość z nas gdzieś tam czuje w środku :-).

 

Nikogo nie chcę nawracać na dietę wegetariańską, bo nie ma jednej właściwej diety i każdy sam powinien ustalić co mu służy a co nie. Obserwując wylew kolejnych „fantastycznych“, nowo odkrytych „diet dla wszystkich“ uśmiecham się pod nosem i cieszę się, że dane mi było bliżej poznać zasady dietetyki wg. tradycyjnej medycyny chińskiej, to bowiem system, w którym nic samo w sobie nie jest ani dobre ani złe a wszystko zależy od okoliczności, tj. wrodzonych predyspozycji, budowy ciała, pory roku, stanu zdrowia i wielu, wielu innych czynników.

TCM to system genialny, ale trudny i mocno zindywidualizowany, trochę więc nie przystający do dzisiejszych czasów, w których oczekuje się szybkich, łatwych i uniwersalnych rozwiązań działających na wszystkich tak samo.

To indywidualne podejście TCM do każdego, niezwykle mi odpowiada i gdy ktoś mnie pyta, np. czy imbir jest dobry, odpowiadam, że to zależy dla kogo i w jakiej sytuacji, może być świetny a może być fatalny.

Wracając do mięsa, sama w zasadzie go nie jadam, przyszło to łatwo i samo, w okresie choroby nowotworowej. Czułam, że mięso nie będzie dla mnie dobre i nie sięgałam po nie. Doszłam też racjonalnie do wniosku, że przy tych ilościach toksyn jakimi naszprycowane jest mięso powszechnie dostępne, bezpieczniej będzie go po prostu nie jeść. Teraz czasem gotuję zupy mocy na ekologicznej wołowinie i jadam ryby, ale też nie za często, bo jakość ryb hodowlanych jest tragiczna, zaś w morskich Bóg jeden raczy wiedzieć co jest zawarte (rtęć – to wiemy, ale co jeszcze?!).

Natomiast nie jestem w żaden sposób wojującą jaroszką i jeżeli komuś mięso służy, a wręcz bez niego czuje się źle, nie należy nawracać go na wegetarianizm. Jednak, jak zwykle, liczy się:

umiar, umiar i .... umiar.

Mięsożerców namawiam na ograniczenie ilości spożywanego mięsa i zwrócenie większej uwagi na jego jakość. Idealnie byłoby spożywać mięso ze sprawdzonego, ekologicznego miejsca raz, góra dwa razy w tygodniu.

W okresach choroby i znacznego osłabienia organizmu dobrej jakości mięso jest wręcz wskazane nawet dla wegetarian, mało co tak szybko może nas postawić na nogi. Jeśli mięso „leży" nam zbyt długo na żołądku (jak w moim przypadku) warto wtedy gotować zupy mocy na mięsie, albo na przełamanych kościach (pod warunkiem jego ekologicznego pochodzenia, co będę powtarzać do znudzenia) i spożywać tylko wywar. Ilość energii qi z takiego wywaru, gotowanego minimum 5 godzin jest wręcz magiczna :-).

Bez względu na to czy się jest czy nie jest mięsożercą, podstawę dobrej diety powinny jednak stanowić produkty roślinne, w tym zbożowe, ewentualnie uzupełniane o dobrej jakości jajka czy niewielką ilość nabiału (jeśli nam służy).

Mięso podstawą diety? Pewnie znajdą się i argumenty za tym, natomiast patrząc na zdjęcie mam subiektywne a jednak nieodparte wrażenie, że wrzucanie w siebie, bądź co bądź padliny, daje mniej energii życiowej i nie jest dla nas najlepsze.

W kolejnym wpisie zajmę się jakością warzyw, bo z tym też różnie bywa. Ogólnie wiadomo, łatwo nie jest, ale gdyby było łatwo, byłoby nudno :-).

Share on Myspace
Czytany 944 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 30 sierpień 2015 21:50

Komentarze   

0 # Anna 2015-02-28 09:08
Ja za mięsem nigdy nie przepadałam, w ogóle nie muszę go jeść. Natomiast mój chłopak bez mięsa by nie przeżył :-D Zgadzam się, że jest to bardzo indywidualna sprawa, ale trzeba starać się jeść jednak produkty roślinne. Pozdrawiam serdecznie, blog bardzo mi się podoba.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


 

Zdrowie to jedynie kwestia nawyku,

wielu drobnych przyzwyczajeń,

które składają się na całość

a jedyną osobą, która może Cię uzdrowić

jesteś Ty sam.