user_mobilelogo

Licznik odwiedzin

© 2009-2015 by GPIUTMD

Wszystkie wpisy alfabetycznie

wtorek, 17 luty 2015 00:00

"Pay Yourself First"

czyli czy stać Cię na oszczędzanie na dobrej jakości jedzeniu? 

 

Pay yourself first” (zapłać najpierw sobie) jest konceptem używanym w doradztwie inwestycyjnym i emerytalnym i krótko mówiąc polega na tym, aby określony procent miesięcznego dochodu tuż po wypłacie automatycznie odkładać jako inwestycję, a dopiero z tego co zostanie realizować wydatki, takie jak rachunki za gaz prąd, czynsz itp.

Koncept wymusza odwrócenie priorytetów: My (w domyśle: nasza finansowa przyszłość i bezpieczeństwo) jesteśmy najważniejsi i o to musimy zadbać w pierwszym rzędzie, a dopiero z tego co zostaje płacimy innym. Takie działanie oznacza też automatycznie znacznie większą dyscyplinę wydatków. Nawet jeśli ta miesięczna inwestycja to tylko 5 czy 10% naszego dochodu, to to jest to, co płacimy sobie. Gdybyśmy najpierw realizowali wydatki a dopiero potem odkładali to co zostanie, to z dużym prawdopodobieństwem nie zostałoby dla nas już nic.

Koncepcja podoba mi się o tyle, że nakazuje w pierwszej kolejności myśleć o sobie. Przekładając ją na sferę odżywiania i zakupów żywnościowych - to co regularnie kupujesz i jesz jest długofalową inwestycją w Ciebie i Twoje zdrowie. Implikacją tego jest stwierdzenie, że na dobrej jakości jedzeniu nie wolno oszczędzać. Oszczędzić można na ubraniach, prądzie, rozrywce, kolczykach itp., ale nie na tak podstawowej kwestii jak jedzenie. Pay Yourself First czyli zadbaj o siebie!

I tu wielu z Was się oburzy, bo przecież jest tak dużo biednych ludzi, których nie stać na dobrej jakości jedzenie i muszą kupować najtańsze jedzenie. Nigdy nie będą mogli się odżywiać dobrze, bo ich na to nie stać. 

Otóż nie zgadzam się z tym stwierdzeniem i uważam, że z pewnymi wyjątkami, gdzie rzeczywiście z pustego i Salomon nie naleje, w większości rodzin, w których – jak to się mówi – się nie przelewa, priorytety są po prostu ustawione niewłaściwie, co wynika w dużej mierze z braku odpowiedniej wiedzy ale po części również z czegoś co można nazwać radosną, niezmąconą ufnością, że jest się nieśmiertelnym. Nie zgadzam się, ponieważ: 

  • Nawet żywiąc się jedzeniem z supermarketów, które jest najtańsze, można dokonywać lepszych i gorszych wyborów. I tam można dostać przyzwoite produkty w przyzwoitych cenach i uzupełniać je zakupami od lokalnych rolników.
  • Samo wykluczenie niektórych produktów już jest krokiem do przodu, koszyk przeciętnego Polaka opróżniony z Coca Coli, słodzonych napojów, czipsów, słodyczy, białego pieczywa, tanich „pocących się” wędlin, kurczaka, margaryny, białego cukru czy deserków typu Danonki już będzie dużo zdrowszy a portfel odpowiednio cięższy.
  • Ogólnie kupujemy za dużo śmieciowego jedzenia – kupowanie mniejszych ilości lepszej jakości za te same pieniądze jest mądrym rozwiązaniem. Lepszej jakości żywność ma wyższą „gęstość”, co oznacza wyższe uczucie sytości przy spożyciu nawet niewielkiej ilości. Zjedźcie 100 g. pełnoziarnistego pieczywa własnej, domowej roboty a 100 g kupnych czipsów (nie żebym kogoś zachęcała, to taka figura stylistyczna :-)) i porównajcie poziom swojej sytości po zjedzeniu. Tak to już jest, że pokarm bogaty w wartości odżywcze szybciej syci, organizm dostaje to czego potrzebuje, mózg już nie wysyła informacji „jestem głodny, nakarm mnie”, śmieciowego jedzenie można zjeść 10 kg, a ponieważ, oprócz kalorii, niewiele tam jest, organizm ciągle będzie domagał się więcej.
  • Ci, których „nie stać” na zdrowe żywienie mają jednak w domach plazmy, sprzęt nagłaśniający, konsole do gier, stać ich na wyjście do kina z Colą i popcornem, a czasem nawet jeżdżą starymi, bo starymi, ale jednak samochodami, które generalnie są drogie w utrzymaniu. Przeciętna polska „biedna” rodzina kupuje drogie zgrzewki Coli i wszelkie produkty reklamowane w telewizji.
Z jedzeniem jest trochę tak jak z ludźmi. Jest opakowanie, czyli to co zewnętrzne i nieprawdziwe i jest wnętrze, prawdziwa wartość, która często ma się nijak do opakowania. Opakowanie jest fasadą, czasem błyszczącą i lśniącą a czasem szarą i szorstką. To co jest wewnątrz nie ma nic wspólnego z opakowaniem. Jeśli w naszych wyborach kierujemy się tylko opakowaniem, nie zadając sobie trudu sprawdzenia co naprawdę jest wewnątrz - to najprawdopodobniej czeka nas słabe, puste i powierzchowne życie. 

Wszystkim tym, którzy twierdzą, że nie stać ich na zdrowe odżywianie należy zadać pytanie na co w takim razie wydają pieniądze? Bo jeśli nie stać nas na tak podstawową kwestię jak dobrej jakości pożywienie, które powinno być punktem 1 na liście (pay yourself first), to jakim cudem można dojść do punktów nr 2,3 itd.?

A drugie pytanie jakie się nasuwa to „Czy stać Cię na leczenie długofalowych skutków zaniedbań żywieniowych?” To jest bowiem dopiero droga sprawa.

Są to oczywiście pytania retoryczne. Ustawienie priorytetów wydatków wynika z poziomu samoświadomości i długofalowego patrzenia na życie. W dzisiejszych czasach, jedzenie jest ostatnią rzeczą, na której można oszczędzać, jeśli się to wie, wybory są łatwe. Jeśli się nie wie, albo niby wie, ale nie do końca chce zrozumieć, to krótkofalowa satysfakcja z nabycia dużej ilości tanich i niskiej jakości dóbr przeważy nad rozsądkiem.

Pamiętaj: Czego nie wydasz w spożywczym, wydasz dwa razy w aptece!

Share on Myspace
Czytany 1613 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 30 sierpień 2015 21:51

Komentarze   

0 # Ania 2015-02-17 12:59
Świetny tekst, jak zresztą każdy na Twoim blogu! Wyjełaś mi go z ust
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


 

Zdrowie to jedynie kwestia nawyku,

wielu drobnych przyzwyczajeń,

które składają się na całość

a jedyną osobą, która może Cię uzdrowić

jesteś Ty sam.