user_mobilelogo

Licznik odwiedzin

© 2009-2015 by GPIUTMD

Wszystkie wpisy alfabetycznie

wtorek, 13 styczeń 2015 00:00

Produkty eko i kooperatywy spożywcze

 

Zasadniczo staram się nie dać zwariować i nie jeżdżę na drugi koniec miasta po ciecierzycę organiczną. Niemniej w sklepie mając do wyboru produkt bio i nie bio, zwykle wybiorę ten pierwszy, zgodnie z zasadą "mniej a lepszej jakości".

Zauważyłam jednak, że temat produktów bio/ organicznych nie jest do końca jasny dla wielu ludzi. Kilkakrotnie spotkałam się ze stwierdzeniem „Ja w to nie wierzę”. Ostatnio padło do z ust mojego męża, który stwierdził, że nie jest do końca przekonany czy to nie kolejny chwyt marketingowy ze strony dużych firm, po to żeby konsumentów jeszcze bardziej wydoić.

 

Regulacje

www.freepik.com. Designed by Freepik To dało mi bodziec do zbadania tematu. Z zapałem rzuciłam się w wir poszukiwań i po 7 godzinach padłam. Dużo informacji, mało konkretów, dalej jest we mnie wiele pytań, na które nie znalazłam odpowiedzi. Zastanawiam się tylko, jeśli tak świadomy konsument jak ja, dodatkowo mocno przyzwyczajony do grzebania w przepisach ma tak dużo problemów z ustaleniem podstawowych kwestii to oznacza, że przeciętny konsument nie ma żadnych szans. 

To co udało mi się jako tako ustalić: Kwestię żywności ekologicznej w Unii Europejskiej regulują przede wszystkim dwa rozporządzenie europejskie* a w Polsce ustawa z dnia 25 czerwca 2009 r. o rolnictwie ekologicznym i liczne akty wykonawcze do niej.

Przeczytałam polską ustawę i niektóre akty wykonawcze do niej i wygląda na to, że:

  1. W Polsce mamy system certyfikacji przez niezależne jednostki certyfikujące, akredytowane przez Polskie Centrum Akredytacji. Na dzień dzisiejszy doliczyłam się na stronie PCA dziesięciu akredytowanych jednostek certyfikujących produkty ekologiczne.
  2. Żeby otrzymać certyfikat trzeba przejść skomplikowaną procedurę od zgłoszenia chęci zamiaru zostania rolnikiem ekologicznym poprzez okres przejściowy (okres tzw. konwersji), dostosowania, w czasie którego jednostki certyfikujące regularnie sprawdzają w formie kontroli czy wszystko jest tak jak powinno aż po samo uzyskanie certyfikatu (zwykle ok. 3 lat później).
 
Kwestia zaufania?

No dobrze. Przy założeniu, że firma uzyskuje certyfikat po dogłębnym sprawdzeniu jej przez wyspecjalizowaną jednostkę, ale następnie świadomie lub nie obniża jakość produkcji, która nie jest zgodna z wymogami ustawowymi? Innymi słowy, czy po udzieleniu certyfikatu, ktoś to jeszcze później sprawdza? 

Teoretycznie tak, w praktyce – trudno powiedzieć.

Polska ustawa mówi o kontrolach ze strony Głównego Inspektora, ale niestety nie podaje żadnych minimalnych częstotliwości takich kontroli. Innymi słowy kontrola jest raczej uprawnieniem niż obowiązkiem, bo cóż to za obowiązek bez określenia kiedy ma być wykonany.

Na stronach jednostek certyfikujących można przeczytać, że nadzór jest prowadzony poprzez niezapowiedziane inspekcje mające na celu sprawdzenie czy wymogi certyfikatu są przestrzegane, ale terminów też nie podają.

Logiczne, że nie podają, bo żeby każdy wytwórca/ producent żywności bio miał być regularnie kontrolowany trzeba byłoby zatrudnić armię kontrolerów, co jest z oczywistych względów niewykonalne. 

www.freepik.com. Designed by FreepikInnymi słowy w zakresie uczciwości producentów bio jesteśmy zdani na zaufanie im i temu, że możliwość utraty certyfikatu i „twarzy” w przypadku wyrywkowej kontroli, która stwierdziłaby nieprawidłowości będzie wystarczającym hamulcem.

 

Znalazłam w Internecie informację, że w Niemczech kontrola wykazuje, że ok. 15% kontrolowanych gospodarstw/ producentów nie przestrzega norm certyfikatu. Wg. raportu naszego polskiego UOKiKu** wśród przeprowadzonych kontroli odsetek ten kształtował się bardzo podobnie.

Nie wiem czy to dużo czy mało, jednak chcę patrzeć na to w ten sposób: Kupując żywność organiczną mam 85% pewność, że jest ona pozbawiona szkodliwych dodatków, kupując żywność w supermarketach mam niemal gwarancję, że one tam są.

Bazarki to wielka niewiadoma, na bazarkach można spotkać i lokalnych rolników stosujących tradycyjne metody uprawy i pośredników, będących którymś z kolei ogniwem łańcuszka dostaw, którzy nie mają pojęcia gdzie i w jakich warunkach żywność, którą sprzedają została wyprodukowana.

Myślę, że te 85% pewności to całkiem sporo.

 
Lepsze wartości odżywcze?

Standardy ekologiczne żywności bio dotyczą wyłącznie parametrów jakościowych procesu wytwarzania żywności a nie odnoszą się wprost do jakości produktu. Innymi słowy certyfikat otrzymuje gospodarstwo, które spełnia wymogi produkcji, a nie wyrób jako taki. Wyrób nie jest badany pod kątem jakościowym, nie ma w związku z tym definicji jakości produktu eko.

Jakie z tego wnioski? Po pierwsze, produkty bio nie muszą być bogatsze w wartości mineralne, niekoniecznie zawierają więcej witamin i składników odżywczych niż żywność produkowana masowo. I wg. moich informacji nie zawierają (badania naukowe w tym zakresie są wzajemnie sprzeczne). Innymi słowy mandarynka wyhodowana ekologicznie nie musi mieć więcej witamin niż mandarynka wyhodowana nieekologicznie.

„Zdrowszość” żywności bio wynika z tego, że nie jest ona tak zanieczyszczona jak żywność standardowa. W procesie produkcji nie używa się bowiem azotanów, pestycydów, hormonów i antybiotyków.

 
Alternatywa?

Produkty organiczne/ bio są bardzo drogie, co skutecznie ogranicza ich dostępność dla niektórych. Pamiętam jak z zachwytem trafiłam do ponoć największego w Polsce marketu bio, który wygląda jak sporej wielkości sklep osiedlowy, z tą różnicą, że wszystko począwszy od chleba, poprzez warzywa i owoce, po mięsa jest eko. Za niewielkie zakupy zapłaciłam masakrycznie dużo i już wiem, że w Polsce, która ciągle jeszcze jest krajem na dorobku i dla absolutnej większości ludzi kluczowe znaczenie przy decyzji zakupowej ma to czy kilogram kurczaka kosztuje 7 zł a nie 40 zł a nie to czy w jego mięsie znajdują się antybiotyki i hormony. Na szczęście są alternatywy dla drogiej żywności bio.

Świadomość tego jak bardzo zatrutą żywność serwują nam naokoło jest coraz powszechniejsza i jak grzyby po deszczu mnożą się oddolne inicjatywy w formie kooperatyw bazujące na zamawianiu produktów spożywczych od sprawdzonych, lokalnych dostawców, prowadzących gospodarstwa w tradycyjny sposób, ale bez certyfikatów bio.

W skrócie działa to tak: zbiera się grupka z danej lokalizacji, zainteresowana nabywaniem zdrowych i ekologicznych produktów (choć niekoniecznie z certyfikatem bio), wybrany koordynator grupy lub „komisja” sprawdza potencjalnych dostawców, jedzie na miejsce, sprawdza w jakich warunkach hodowane są kury, jak nawożone warzywa itd. Jeśli wszystko jest ok jest podpisywana umowa współpracy z dostawcą/ rolnikiem. Od członków grupy zbierane są zamówienia i raz w tygodniu dostawcy (zwykle jest od kilku do kilkunastu dostawców) w jeden konkretny dzień tygodnia dowożą zamówioną żywność w umówione miejsce, gdzie członkowie grupy je sobie odbierają i ewentualnie rozliczają się (o ile nie zrobili tego wcześniej).

Sama jestem od jakiegoś czasu w takiej kooperatywie (LokalnyRolnik.pl) i jestem z tego niezwykle dumna i zadowolona. Pomijając bardzo sympatyczną atmosferę w grupie, mam naprawdę dostęp do produktów wysokiej jakości i lokalnych, bez pośredników. Ceny – jak na bazarze, ciut wyższe niż w marketach.

Nie rezygnuję jednak z zakupów w marketach, szczególnie lubię granaty, na które właśnie jest sezon, a których trudno byłoby mi się wyrzec. Granaty są zresztą w piątce „superfoods” antynowotworowych, zatem jeść je należy. Więc znów wybieram rozwiązanie pośrednie, a nie radykalne, te warzywa i owoce, które są charakterystyczne dla naszej strefy klimatycznej kupuję od rolników lokalnych poprzez kooperatywę, resztę (mniejsze ilości) w sklepach. Co do zasady nie kupuję w marketach jabłek i winogron (a więc i rodzynek), gdyż według wielu źródeł, są to najbardziej zanieczyszczone pestycydami owoce na świecie. Te kupuję tylko eko.

Podsumowanie:

  1. W zależności od zasobności Twojego portfela rozważ zakupy przynajmniej części produktów organicznych lub bezpośrednio od zaprzyjaźnionego rolnika. 
  2. Jeśli mieszkasz w mieście i nie masz dostępu do sprawdzonych rolników, sprawdź czy koło Ciebie nie działa kooperatywa spożywcza, gdzie można zamówić wysokiej jakości żywność od sprawdzonych dostawców bez certyfikatów eko. 
  3. Unikaj nieekologicznych kurczaków (są nafaszerowane hormonami i antybiotykami). 

Rozporządzenie Rady (WE) nr 834/2007 z 28 czerwca 2007 r. w sprawie produkcji ekologicznej i znakowania produktów oraz Rozporządzenie Komisji (WE) nr 889/2008 z 5 września 2008 r. ustanawiające szczegółowe zasady wdrażania Rozporządzenia Rady (WE) nr 834/2007 w sprawie produkcji ekologicznej i znakowania produktów ekologicznych w odniesieniu do produkcji ekologicznej, znakowania i kontroli.

** Raport "Produkty żywnościowe z segmentu luksusowych w świetle kontroli przeprowadzonych przez Inspekcję Handlową" www.uokik.gov.pl/download.php?plik=12638

Share on Myspace
Czytany 1625 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 30 sierpień 2015 21:52

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


 

Zdrowie to jedynie kwestia nawyku,

wielu drobnych przyzwyczajeń,

które składają się na całość

a jedyną osobą, która może Cię uzdrowić

jesteś Ty sam.