user_mobilelogo

Licznik odwiedzin

© 2009-2015 by GPIUTMD

Wszystkie wpisy alfabetycznie

piątek, 28 listopad 2014 00:00

Zacznijmy od wody (cz. 2 - jaką wodę pić?)

 

Jestem jakiś czas po kuracji oczyszczania wątroby metodą Patrica Holforda z Instytutu Odżywiania Optymalnego w Londynie (czemu z dużym prawdopodobieństwem poświęcę oddzielny wpis), a w okresie wszelkich oczyszczeń kwestia wysokiej jakości wody jest wręcz fundamentalna, bo to ona odpowiada za prawidłowe wypłukiwanie z organizmu nagromadzonych i uwalniających się w trakcie kuracji - toksyn. 

Niestety dziś o dobrej jakości wodę jest trudno i naprawdę nie podejmuję się rozstrzygnąć po jaką wodę sięgać, bo jak zwykle … to zależy.

Spójrzmy na dostępne możliwości:

  • deszczówka
  • woda ze strumienia górskiego
  • woda kranowa
  • woda z własnej studni
  • woda oligoceńska
  • woda mineralna lub źródlana w butelkach plastikowych
  • woda mineralna w butelkach szklanych
  • woda źródlana w butelkach plastikowych
  • woda źródlana w butelkach szklanych
  • woda strukturyzowana (melt water)

Ponieważ, jak widać, opcji jest sporo, w tym wpisie omówię krótko pierwsze pięć, a w kolejnym pozostałe. 

Deszczówka

Deszczówkę  wykluczam od razu. Jest to woda, która zasadniczo zawiera zbyt mało minerałów, jest prawie zbliżona do wody destylowanej, a więc do picia nie powinno się jej używać. Ponieważ jest jednak miękka, jest świetna do prania, zmywania itp. Ponadto w dzisiejszym świecie kwaśnych deszczów picie deszczówki, w której może się znajdować siarka i azot może być po prostu bardzo dla nas szkodliwe.

Woda ze strumienia górskiego

girl

Chyba najlepsza woda jaką mogę sobie wyobrazić. Krystalicznie czysta, zimna i żywa. Pod warunkiem, że strumień nie jest skażony. Żyjemy w takim świecie w jakim żyjemy i nic już nie jest pewne. Chciałabym bardzo móc pić wodę ze sprawdzonego strumienia górskiego, niestety w górach bywam średnio raz w roku. Ci, którzy mają takie możliwości nie powinni się zastanawiać.

Kranówka/ filtrowana kranówka

Mieszkam w Warszawie i fakt, że w kranie mam wodę z Wisły przez wiele lat psychologicznie działał na mnie silnie hamująco, tzn. w napojach gorących korzystałam z kranówki po jej przegotowaniu, jednak nie piłam zimnej wody wprost z kranu. Tymczasem jakość wody w Warszawie znacząco się polepszyła dzięki modernizacjom filtrów warszawskich i w chwili obecnej spełnia ona wszystkie normy wody zdatnej do spożycia bez przegotowania. Jej jakość jest kontrolowana dwa razy dziennie. Są badania, które potwierdzają, że jakość wody kranowej w Warszawie jest często lepsza niż tych sprzedawanych w butelkach jako woda mineralna. Poza stolicą bywa jeszcze lepiej. Moi rodzice, którzy mieszkają w Olsztynie kranówkę pili zawsze, bo jest po prostu świetna, lepsza od wód butelkowanych.

girl

Ostatnio widać dosyć intensywną kampanię społeczną namawiającą do picia wody z kranu i zamawiania wody z kranu (za darmo) w restauracjach, tak jak dzieje się to od dawna w Europie Zachodniej. Podoba mi się. Osobiście od jakiegoś czasu piję wodę z kranu, nie jest to jedyna woda, jaką piję, ale w tej chwili moja woda bazowa. Nie jest to może rozwiązanie idealne, ale po rozważeniu za i przeciw optymalne w moim przypadku.

 

Jeszcze ciekawszym rozwiązaniem jest zamontowanie pod zlewem kuchennym porządnego filtra, czyszczącego kranówkę. Nie znam się na filtrach, wiem, że są bardzo różne i wybór nie jest łatwy. Wybierając filtr trzeba pamiętać, że wraz z zanieczyszczeniami może on usunąć z kranówki większość „dobrych” elementów i zbliżyć otrzymywaną w końcowym efekcie wodę do wody destylowanej (niekorzystnej). Dlatego dobrym rozwiązaniem są filtry najpierw oczyszczające a potem mineralizujące oczyszczoną wodę (najlepszą opinią od lat cieszą się filtry odwróconej osmozy, choć są też najdroższe). Myślę, że dobrej jakości filtr jest fajną alternatywą dla tych, którzy jednak kranówki wprost z kranu pić (z różnych względów) nie chcą.

Woda z własnej studni/ woda ze studni oligoceńskiej

Woda z własnej studni to fajne rozwiązanie, pod warunkiem, że się własną studnię ma. Jest to możliwe nawet w Warszawie, oglądałam kilka osiedli z własnym ujęciem wody. Niestety studnia, studni nie równa. Mamy skażone wody gruntowe, zwykłe studnie, w zależności od ich głębokości i miejsca posadowienia mogą dostarczać wody z zanieczyszczeniami chemicznymi lub bakteriologicznymi (częstą przyczyną skażenia studni jest nieszczelne szambo w pobliżu). Wodę ze studni trzeba więc bezwzględnie regularnie kontrolować. 

Ujęcia wody oligoceńskiej, które spotkać można w wielu miejscach w Warszawie i w innych miastach są o tyle lepsze, że woda oligoceńska jest wydobywana z dużo większej głębokości niż zwykłe studnie (ok. 200 m), a więc co do zasady nie powinna być zanieczyszczona wodami opadowymi i ściekami cywilizacyjnymi, a poza tym zawiera wiele składników mineralnych. Taka woda, z tego co sprawdziłam, jest kontrolowana 2 razy w miesiącu. Jednak jednocześnie tworzy świetne środowisko do rozwoju bakterii, w czasie jej niewłaściwego lub zbyt długiego przechowywania. Patrzę często na stałych bywalców ujęć wody oligoceńskiej, głównie starsze osoby, które przychodzą z plastikowymi 5-l butelkami po wodzie źródlanej i do nich wlewają wodę oligoceńską a następnie niosą to do domu, gdzie stoi ona nie wiadomo jak długo w butelkach PET i nie wydaje mi się to wcale a wcale dobrym rozwiązaniem.

W kolejnym wpisie będzie o wodach butelkowanych i wodzie strukturyzowanej.

Zacznijmy od wody - cz. 1

Zacznijmy od wody - cz. 3

Share on Myspace
Czytany 1548 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 30 sierpień 2015 21:53

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


 

Zdrowie to jedynie kwestia nawyku,

wielu drobnych przyzwyczajeń,

które składają się na całość

a jedyną osobą, która może Cię uzdrowić

jesteś Ty sam.